Zamach w Bangkoku

10 września 2015

Tajlandzka policja poinformowała, że główny podejrzany o zorganizowanie 17 sierpnia zamachu bombowego przed hinduistyczną świątynią w centrum Bangkoku zbiegł do Turcji.

Tajlandzka policja, nie mogąc znaleźć sprawców zamachu bombowego w Bangkoku, ustanowiła nagrodę w wysokości 84 tys. dolarów za pomoc w ich schwytaniu. W poniedziałek nagrodę ostatecznie przyznała samej sobie, co wywołało gwałtowną reakcję Tajlandczyków, krytykujących nieudolność działań policji.

Tajlandzka policja aresztowała mężczyznę podejrzewanego o dokonanie w połowie sierpnia zamachu bombowego w hinduistycznej świątyni w centrum Bangkoku. Zatrzymany mężczyzna został zidentyfikowany m.in. na podstawie nagrania z monitoringu.

W Bangkoku znaleziono i rozbrojono kolejną bombę, poinformowała tajlandzka policja. Jednocześnie, tydzień po tragicznym zamachu w Bangkoku, w którym zginęło 20 osób, śledczy przyznali, że stracili trop za głównym podejrzanym o jego przeprowadzenie.

Władze Tajlandii oczekują, że w 2015 r. ich kraj odwiedzi 28,8 milionów gości z zagranicy. Jednak po ataku bombowym w Bangkoku, w którym śmierć poniosło 20 osób, a 123 zostały ranne, szacunki te mogą okazać się zbyt optymistyczne - pisze w środę agencja EFE.

Dwie doby po zamachu na hinduistyczną świątynię w Bangkoku policja wciąż nie wie, kim był podejrzany o przeprowadzenie ataku mężczyzna, którego zdjęcia opublikowano we wtorek. Kierowca rikszy, który twierdzi, że wiózł podejrzanego, powiedział telewizji CNN, że rozmawiając przez telefon nie mówił po tajsku. Policja poinformowała w środę, że poszukiwani są też dwaj inni mężczyźni widoczni na monitoringu.

Trwają poszukiwania mężczyzny, który w poniedziałek dokonał zamachu bombowego w hinduistycznej świątyni w centrum Bangkoku; zginęły 22 osoby, a ponad 120 zostało rannych. Według tajlandzkiej policji zamachowiec nie działał sam.

Wybuch bomby przed hinduistyczną świątynią w centrum Bangkoku, w którym w poniedziałek zginęły 22 osoby, nie przypomina pod względem taktyki ataków separatystów na południu Tajlandii - powiedział we wtorek szef armii. Wśród zabitych jest ośmiu obcokrajowców.

Tylko w pierwszej połowie 2015 roku Tajlandię odwiedziło 15 mln turystów. Dla całego roku ta prognoza wynosiła 28 mln, a wpływy w ciągu sześciu miesięcy br. z tego tytułu przyniosły 20 mld dolarów. Udział turystyki w PKB Tajlandii wynosi rocznie ok. 10 proc. Po Tunezji, czy Egipcie, to zatem kolejny kraj w znacznej części żyjący z turystyki, który został dotknięty zamachem terrorystycznym.

"W związku z wybuchem w pobliżu kompleksu świątynnego Erawan w Bangkoku MSZ apeluje o zachowanie przez obywateli polskich przebywających na terytorium Tajlandii szczególnej ostrożności i unikanie miejsc zgromadzeń publicznych" - poinformował polski resort spraw zagranicznych. W zamachu, dokonanym w poniedziałek przez nieznanego sprawcę, mogło zginąć nawet 27 osób, w tym obcokrajowcy.

Centrum ratownictwa medycznego w Bangkoku podało, że w poniedziałkowej eksplozji w centrum stolicy Tajlandii zginęło 18 osób, a 117 zostało rannych. Wcześniej media spekulowały, że zabitych może być nawet 27, a policja podawała liczbę 16 ofiar śmiertelnych. Bomba wybuchła w hinduistycznej kaplicy. Według tajskich mediów, na miejscu policja rozbroiła dwa kolejne ładunki wybuchowe.