Rosyjskie S-300 dla Iranu

21 kwietnia 2015

Rosyjski dyplomata wysokiej rangi powiedział we wtorek, że trwa dopracowywanie kontraktu na dostarczenie Iranowi systemów przeciwrakietowych S-300, lecz terminu rozpoczęcia dostaw jeszcze ustalono. Planowane dostawy są ostro krytykowane przez USA i Izrael.

Dziesiątka izraelskich myśliwców została przebazowana do Grecji, gdzie Izraelczycy trenowali pokonywanie posiadanych przez Greków rosyjskich systemów przeciwlotniczych S-300. Podobne mogą w przyszłości dostać Irańczycy. Izraelskie wojsko najwyraźniej trenuje możliwość przedarcia się przez taką obronę w drodze do irańskich instalacji jądrowych.

Dostawa systemów przeciwrakietowych S-300 do Iranu nie jest kwestią najbliższej przyszłości - powiedział w czwartek dziennikarzom wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow. Wg niego kwestia ta wymaga dalszych ustaleń ze strony Moskwy i Teheranu.

Czas i zakres znoszenia sankcji jest wśród kluczowych spornych punktów, nad którymi będą w środę rozmawiać negocjatorzy z Iranu i sześciu mocarstw podczas wznowionych negocjacji nt. programu atomowego Teheranu. Inną sprawą komplikującą stosunku Iranu z Zachodem są pociski S-300, które po wielu latach zwlekania, zobowiązała się im dostarczyć w końcu Rosja. Na ich temat wypowiedział się prezydent USA Barack Obama.

Opcja militarna w celu uniemożliwienia Iranowi pozyskania broni nuklearnej i zachęty do rozwiązań dyplomatycznych pozostaje w mocy mimo decyzji Rosji o dostawie Teheranowi systemów obrony przeciwrakietowej S-300 - powiedział w czwartek gen. Martin Dempsey.

Rosja i Iran podpisały międzyrządowe porozumienie o współpracy wojskowej. Nie jest wykluczone, że w jego ramach Teheran dostanie w końcu systemy obrony przeciwlotniczej S-300. Wstrzymania dostaw tej broni do Iranu domagał się od Rosji Zachód.

Rosja ma problem nie tylko w relacjach z Europą czy Chinami, ale również ze swoimi sąsiadami nad Morzem Kaspijskim. Spory o wielkie złoża surowców i wzajemne animozje nakręcają tam morski wyścig zbrojeń. Nieprzypadkowo rosyjska Flotylla Kaspijska przechodzi właśnie gwałtowne odmłodzenie.

Zerwanie przez Rosję kontraktu na sprzedaż systemów S-300 nie oznacza, że atomowe instalacje Iranu pozostaną bezbronne wobec potencjalnego ataku Izraela i USA. Rakiety mogą trafić do ajatollahów przez pośredników: Wenezuelę lub Chiny. Tak, jak trafia tam - mimo oenzetowskich sankcji - inny rosyjski sprzęt i uzbrojenie. Transfer technologii związanych z programem atomowym i jego ochroną potwierdzają depesze amerykańskich dyplomatów ujawnione przez Wikileaks.

Szef handlującej bronią rosyjskiej korporacji państwowej "Rostiechnologii" Siergiej Czemiezow oświadczył w czwartek, że po anulowaniu kontraktu na dostawę rakietowych systemów przeciwlotniczych S-300 do Iranu odbiorca otrzyma tylko zwrot wpłaconej zaliczki, czyli ok. 166,8 mln dol. Wcześniej Czemiezow informował, że Rosja prowadzi rozmowy z Iranem na temat wypłacenia mu rekompensaty za anulowaną przez Moskwę umowę.