Przegląd rosyjskich mediów

6 sierpnia 2014

Debalcewe, gdzie w okrążeniu znalazło się do 8 tys. ukraińskich żołnierzy, może powtórzyć los lotniska w Doniecku, walki o które przekreśliły poprzedni rozejm w Donbasie zawarty w Mińsku we wrześniu 2014 roku - ostrzega w poniedziałek dziennik "Kommiersant".

„Angela Merkel i Francois Hollande postanowili interweniować z obawy, że USA dostarczą Ukrainie broń”, „rozmowy dotyczyły utworzenia dwóch autonomii na wschodzie Ukrainy”, „w rejon Donbasu zostanie wysłany międzynarodowy kontyngent pokojowy” – to tylko niektóre tezy, stawiane w rosyjskiej prasie po spotkaniu na Kremlu przywódców Rosji, Francji i Niemiec.

"Żadnej polityki", "wrogie przejęcie", "kropka postawiona w wieloletnim sporze", "można było uniknąć skandalu" - tak o decyzji Sądu Arbitrażowego Petersburga i Obwodu Leningradzkiego, który nakazał eksmisję polskiego konsulatu w Petersburgu, informują rosyjskie media. "Decyzja sądu w Petersburgu pociągnie za sobą symetryczną odpowiedź Warszawy" – cytuje wypowiedź rosyjskiego analityka intenetowe wydanie tygodnika "Ekspert".

"Zwyczajna optymizacja kosztów" - tak redaktor naczelny telewizji LifeNews Anatolij Sulejmanow skomentował doniesienia opozycyjnych rosyjskich mediów o fali zwolnień, jaka ma przetoczyć się przez prokremlowski kanał. Dziennikarze stacji na portalach społecznościowych ubolewają, że odwołano tradycyjną świąteczną imprezę korporacyjną.

Ukraińskie media ostrzegają: Rosja ponownie koncentruje siły na granicy z Ukrainą, a obserwatorzy i eksperci alarmują: agresja Rosji na Ukrainę jest niemal nieunikniona. Takie przypuszczenia snują m.in. po informacjach, że na Ukrainę wciąż przybywają rosyjscy oficerowie, a także na podstawie informacji wywiadowczych.

"Po porażce wyborczej Prawego Sektora rosyjskie media propagandowe będą musiały poszukać innego straszaka, którego będą mogli przedstawiać odbiorcom", "Bezdyskusyjne zwycięstwo partii prozachodnich, porażka Kremla", "Jaceniuk stanie się symbolem nowej Ukrainy" - takie komentarze pojawią się w rosyjskich mediach i internecie po niedzielnych przedterminowych wyborach parlamentarnych na Ukrainie.

W 75. rocznicę radzieckiej agresji na Polskę prokremlowskie media, w tym agencja informacyjna RIA Nowosti, "uświadamiają" czytelnikom, że Armia Czerwona wkroczyła z "misją wyzwoleńczą na tereny okupowane przez Polskę". Jeden z historyków oskarża międzywojenne polskie władze o współudział w rozpętaniu - wraz z Adolfem Hitlerem - II wojny światowej. Jedynie "Niezawisimaja Gazieta" przedstawia agresję ZSRR jako "cios w plecy" i rozbiór Polski.

Podczas gdy ukraińscy przywódcy alarmują, że rosyjskie wojska wkroczyły na terytorium państwa, a cały świat z uwagą i niepokojem spogląda na rozwój sytuacji, media prokremlowskie wyśmiewają "ukraińską panikę" i piszą, że sąsiad Rosji nie ma żadnych dowodów na wtargnięcie. Telewizja "Pierwyj Kanał" informuje wręcz, że to raczej ukraińscy żołnierze przekraczają granicę i uciekają do Rosji.

Od kilku dni z czołówek rosyjskich mediów opozycyjnych – „Nowej Gaziety”, telewizji Dożd’, portalu Slon.ru – nie schodzi temat desantowców z dywizji z Pskowa, którzy zginęli prawdopodobnie pod Ługańskiem na Ukrainie, i tego, jak władza traktuje rodziny ofiar. Media prokremlowskie jednak „nie zauważyły” tematu. Tymczasem niektórzy publicyści rosyjscy uważają, że podczas wojny kłamstwo jest usprawiedliwione.

"Parada hańby", która przeszła w niedzielę ulicami Doniecka, wywołała lawinę komentarzy w rosyjskich portalach społecznościowych. Co ciekawe, relacja z "pochodu jeńców wojennych", który - jak uznał rosyjski minister spraw zagranicznych - "wcale nie był upokarzający", nie znalazła się na pierwszych stronach gazet i portali informacyjnych. Większą uwagę mediów przykuła defilada wojskowa w Kijowie, nazwana "paradą w czasach zarazy".

Słońce, znój i ponad 40-godzinne kolejki na prom - takie warunki czekają na tych Rosjan, którzy zdecydują się spędzić wakacje na Krymie, podróżując własnym samochodem. Ludziom, którzy nie mogą schronić się przed skwarem, zaczynają puszczać nerwy. W sobotę wściekły tłum zaatakował kobietę, która chciała "wepchnąć się" na prom bez kolejki. Sprawdzamy, jak rosyjskie media opisują życie w kolejce na "KrymNasz".

Rosyjskie media, nie zapominając ani na chwilę o dramatycznych wydarzeniach na Ukrainie, wiele miejsca poświęcają zarówno "wrogom Federacji Rosyjskiej", jak i jej przyjaciołom. Od wielu tygodni pod lawiną krytyki znajduje się popularny rosyjski muzyk rockowy Andriej Makarewicz, który od początku otwarcie popierał ukraińską rewolucję i Majdan. Deputowani Dumy chcą odebrać mu państwowe odznaczenia za to, że zagrał dla "banderowców" na wschodzie Ukrainy. Na drugim biegunie - przyjaciół Rosji - znaleźli się m.in. Steven Seagal i Mickey Rourke. Co jeszcze znajdziemy w rosyjskich mediach? Sprawdziliśmy.

"Na Ukrainie trwa wojna na dementi", "Ukraińcy rozgromili wyimaginowaną rosyjską kolumnę 70 pojazdów opancerzonych" - rosyjskie media kpią z doniesień władz w Kijowie o rozbiciu wojskowego konwoju, który w czwartek wtargnął na terytorium Ukrainy. Wiadomości te nie zajęły jednak czołówek rosyjskich portali informacyjnych.

"Wiemy, co jedzą uczestnicy konwoju z pomocą humanitarną dla Ukrainy" - napisał we wtorkowe południe dziennik "Moskowskij Komsomolec". Reporter innego tabloidu wraz z "kolumną dobra", jak określili konwój rosyjscy internauci, ruszył w podróż na Ukrainę w jednej z białych ciężarówek. Rosyjskie media pilnie śledzą trasę, jaką pokonuje 287 białych Kamazów i reakcje świata na "wyciągniętą pomocną dłoń".

Przez rosyjskie media przetacza się fala radości związanej z ogłoszeniem przez prezydenta Władimira Putina dekretu o zakazie importu niektórych produktów spożywczych i surowców. "Rosyjski niedźwiedź przestał potulnie znosić policzki, wymierzane mu szczodrze przez zachodnich 'partnerów'. Teraz nasz kraj wyraża swój gniew bijąc po kieszeni producentów żywności z państw 'bloku antyrosyjskiego'" - cieszy się "Moskowskij Komsomolec".

Za sprawą Władimira Putina "katastrofa humanitarna na Ukrainie" po raz pierwszy od wielu dni nie była tematem nr 1 w rosyjskich mediach. Dekret prezydenta o zakazie importu części produktów spożywczych z krajów, które wprowadziły sankcje wobec Rosji, wywołał lawinę komentarzy. "Czeka nas rozkwit rolnictwa" - twierdzą rządowi specjaliści. "Nasz prezydent dołączył do przywódców państw zachodnich i nałożył na nas sankcje" - komentowali rozporządzenie z kolei niektórzy internauci.