Mysłowice. Zapłon metanu

7 października 2014

Policja ostrzegała mieszkańców, aby "zamknęli okna i nie wychodzili z domu". W sobotę wieczorem po godzinie 23 w rejonie Zakładów Azotowych w Chorzowie wybuchł pożar po tym, jak rozszczelniła się beczka z żółtym fosforem. "Związek chemiczny, który uległ spalaniu, jest silnie toksyczny" - ostrzegł w nocy magistrat Siemanowic Śląskich.

Stan pięciu górników rannych w październikowej katastrofie w kopalni Mysłowice-Wesoła, którzy nadal przebywają w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, poprawia się - poinformowała rzeczniczka CLO dr Justyna Glik.

W środę zostanie przeprowadzona sekcja zwłok dwóch górników, którzy we wtorek zmarli w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. Zlecone zostały także dodatkowe badania zwłok górnika, którego po kilkudniowej akcji ratowniczej odnaleziono w kopalni, ponieważ nadal nie wiadomo, jak i kiedy dokładnie zginął.

Prokuratura otrzymała wstępne wyniki sekcji zwłok dwóch ofiar katastrofy w mysłowickiej kopalni - górnika, który w sobotę zmarł w szpitalu, i pracownika odnalezionego w nocy z piątku na sobotę podczas akcji ratowniczej - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

W sobotę rano poinformowano o śmierci górnika, który był leczony w szpitalu po katastrofie w kopalni Mysłowice-Wesoła. To drugi poparzony górnik, którego nie udało się uratować i trzecia śmiertelna ofiara katastrofy. Wcześniej, w nocy z piątku na sobotę, ratownicy po 12 dobach akcji dotarli do zaginionego górnika. 42-letni kombajnista nie żyje.

W nocy z środy na czwartek ratownicy podjęli próbę przejścia rozlewiska, które jest przeszkodą na drodze do poszukiwanego górnika. Poziom wody okazał się jednak zbyt wysoki. Sięgał aparatów oddechowych. O 5.15 rano zarejestrowano wzrost stężenia gazów wybuchowych, dlatego wszystkie zastępy zostały wycofane ze strefy zagrożenia. 

- Stężenie gazów w rejonie, w którym doszło do wypadku było w normie - zapewnia Grzegorz Standziak z kopalni Mysłowice-Wesoła. Dlatego - jak wyjaśnia - nie wstrzymywano wydobycia. To odpowiedź na środową publikację "Gazety Wyborczej". Dziennikarze dotarli do raportów dyspozytorskich, z których ma wynikać, że władze kopalni wiedziały o dużym zagrożeniu metanem jeszcze przed katastrofą i nie wstrzymały prac.

- Udało nam się dość precyzyjnie określić pojemność rozlewiska, które przed nami się znajduje. Ale jest, niestety, dwa razy większe, niż szacowaliśmy - poinformował w środę rano Grzegorz Standziak z KWK Mysłowice-Wesoła. To oznacza, że pompowanie wody potrwa cały dzień, a ratownicy będą mogli iść dalej dopiero, gdy osiągnie ona poziom przynajmniej 1 m. Obecnie rozlewisko ma głębokość około 2 m.

Zauważalnie poprawił się stan zdrowia czterech górników leczonych po wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła w oddziale intensywnej terapii Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Stan dwóch najciężej rannych z tego oddziału nadal jest jednak krytyczny. Natomiast w kopalni Mysłowice-Wesoła ratownicy, prowadzący akcję poszukiwawczą zaginionego górnika, we wtorek rano kolejny raz wracali w zagrożony rejon, by kontynuować usuwanie blokującego im drogę rozlewiska.

Stan trzech górników leczonych po katastrofie w kopalni Mysłowice-Wesoła na intensywnej terapii w siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń był w sobotę krytyczny. Stan jednego górnika pogarszał się, a innego, wcześniej określany jako niestabilny, uległ niewielkiej poprawie. Wciąż nie odnaleziono ostatniego górnika. - Atmosfera w rejonie poszukiwań znów grozi wybuchem, wycofano więc z niego ratowników – poinformował w sobotę rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego Wojciech Jaros.

Pierwszy był wybuch, a potem kurz z takimi lecącymi kulami żaru. Tam nikt nie myślał o sobie, wszyscy myśleliśmy o nas - opowiada w rozmowie z TVN24 jeden z górników rannych w kopalni Mysłowice-Wesoła. Inny dodaje: - Kupa dymu, ognia, przeleciałem ze 20 metrów.