30. rocznica masakry na placu Tiananmen

4 czerwca 2019
Getty ImagesW okolicach rocznic masakry na placu Tiananmen organizowane są protesty (wideo archiwalne)

W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku, czołgi i transportery opancerzone wjechały na centralny plac Pekinu - Plac Bramy Niebiańskiego Spokoju - Tiananmen, gdzie przez siedem tygodni demonstrowały tysiące chińskich studentów, domagających się demokratyzacji systemu.

Do dziś nie wiadomo, jaka była faktyczna liczba ofiar - w końcu czerwca 1989 roku ówczesny mer Pekinu przyznał, że zginęło 200 demonstrantów, w tym 36 studentów. Nieoficjalne szacunki mówią o dwóch tysiącach zabitych; aresztowano do trzech tysięcy ludzi.

Nadal nie rozliczono winnych rzezi. Władze nie odpowiadają też na ponawiane co roku apele opozycji i rodzin młodych ludzi, poległych na placu, o "nowy początek" - o nową ocenę wydarzeń sprzed 30 lat przez władze ChRL, o dialog i pojednanie. Rodziny ofiar należące do organizacji "Matki Tiananmenu" co roku bezskutecznie apelują do władz o śledztwo w sprawie masakry, odszkodowania dla rodzin ofiar, ukaranie odpowiedzialnych za zdławienie protestów i "przełamywanie tabu", jakim wciąż jest w Chinach publiczne mówienie na temat tamtych wydarzeń.

Wielu obserwatorom chińskiej sceny politycznej w 1989 roku wydawało się, że ruch Pekińskiej Wiosny - jak nazwano ówczesne protesty studentów - stanowił naturalne przedłużenie fali demokratyzacji, płynącej w tych latach przez niemal cały świat komunistyczny. Studenci wznieśli też na pekińskim placu posąg Bogini Demokracji, dla którego wzorem była nowojorska Statua Wolności. W nocy pojazdy pancerne zmiotły z powierzchni placu ludzi, namioty i Boginię Demokracji.

Po siedmiu godzinach, o świcie 4 czerwca, Tiananmen był pusty.

Masakra na placu Tiananmen
Ziemienowicz Adam/PAP
"Chiński Wałęsa" wspomina masakrę na placu TiananmenTVN24 BiŚ
wideo 2/1

W wieku 90 lat zmarł były premier Chin Li Peng - powiadomiły we wtorek chińskie media państwowe. Przez działaczy praw człowieka nazywany był "rzeźnikiem Pekinu" w związku z rolą, jaką odegrał podczas krwawego stłumienia prodemokratycznych protestów na placu Tiananmen w 1989 roku.

Premier Kanady Justin Trudeau wyraził we wtorek, w 30. rocznicę krwawych zajść na Placu Tiananmen w Pekinie, "prawdziwe zaniepokojenie" stanem praw człowieka w Chinach. Trudeau powiedział, że Kanada nadal wzywa Chiny do "poszanowania praw człowieka, poszanowania prawa do protestów i poszanowania wolności wypowiedzi", a także do zaprzestania masowych zatrzymań Ujgurów i innych mniejszości muzułmańskich.

Przed przypadającą we wtorek 30. rocznicą masakry na placu Tiananmen w Pekinie chińscy cenzorzy internetu nasilili wysiłki w celu usuwania wszelkich wzmianek o tym wydarzeniu. Korzystają przy tym z coraz skuteczniejszych narzędzi i sztucznej inteligencji.

Plac Tiananmen zwany również placem Niebiańskiego Spokoju to miejsce, które było świadkiem jednych z najważniejszych wydarzeń współczesnej historii Chin. O jednym z nich, protestach z 1989 roku, partia chce jednak zapomnieć. Komuniści robią co mogą, żeby wymazać z historii tragiczne wydarzenia, w których zginęło nawet 10 tysięcy osób. Pamięć o masakrze podtrzymują jednak chińscy dysydenci. Dziennikarzowi TVN24 BiS Hubertowi Kijkowi udało się dotrzeć do jednego z nich, Wei Jingshenga nazywanego "chińskim Wałęsą".

Władze Chin zablokowały dostęp do Wikipedii we wszystkich językach – potwierdziła w środę fundacja Wikimedia, która prowadzi tę internetową encyklopedię. Wcześniej Pekin blokował chińskojęzyczną wersję strony i wybrane artykuły w innych językach.

W 2019 roku będziemy napotykali na poważniejsze i bardziej skomplikowane środowisko. Musimy być w pełni przygotowani do ciężkiej walki - ostrzegł chiński premier Li Keqiang. Podczas sesji chińskiego parlamentu premier zapowiedział spadek wzrostu gospodarczego Chin do poziomu najniższego od niemal trzech dekad. W poniedziałek w Pekinie rozpoczęła się doroczna sesja chińskiego parlamentu - Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL).