Zadaniem operatorów było dokumentowanie akcji przeprowadzanych przez funkcjonariuszy ABW. Film instruktażowy ABW zatytułowała: "Zdjęcia warsztatowe z zakresu filmowanie operacji na potrzeby telewizji otwartych - czerwiec 2006".
Najpierw TVN24 informował, że film powstał w 2006 roku, gdy szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego był Witold Marczuk i rządził PiS. Później otrzymując informację z wiarygodnego źródła, stacja sprecyzowała, że film zrealizowano wcześniej, najprawdopodobniej w 2005 roku - za rządów SLD. W piątek ABW przesłało komunikat, że fragmenty nagrań wyemitowane na antenie TVN24 "powstały w trakcie wewnętrznego szkolenia przeprowadzonego w dniach 19-20 czerwca 2006 roku".
Materiał był wykorzystywany przez kontrolowane przez PiS służby w 2006 i 2007 roku. Film został uznany jako nieprzydatny i od 16 listopada 2007 roku nie jest wykorzystywany przez ABW w celach szkoleniowych.
Żeby dobrze wyglądało w telewizji
Reporter TVN24 rozmawiał z politykami PiS, związanymi ze służbami specjalnymi, którzy nie ukrywali, że takie polecenie było. Jak tłumaczyli, filmowanie akcji służyło temu, by nie było żądnych niedomówień przy ocenie sposobu zatrzymania przez ABW.
W filmach instruktażowych w role zatrzymujących, jak i zatrzymanych, wcielili się funkcjonariusze ABW. Zaprezentowano akcje zatrzymania na ulicy, w budynku, w mieszkaniu i w samochodzie.
Więcej nagrań dla TV już nie będzie
Wcześniej o instruktażowym filmie ABW informowała „Rzeczpospolita”. Fakt ten pośrednio potwierdziła rzeczniczka agencji mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska. Zapewniła ona w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk cofnął obowiązującą dotąd instrukcję. - Wydał polecenie nierealizowania do celów medialnych nagrań z czynności procesowych - uściśliła rzeczniczka.
Spektakl na potrzeby mediówInstruktarzem, jak kręcić filmy z akcji ABW, nie jest zaskoczony przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych Janusz Zemke. Zwrócił uwagę, że nie byłoby w tym nic złego, gdyby filmy miały później służyć prokuraturze czy sądowi. - Ale tak nie jest. Cel jest jeden: zrobić spektakl. Pokazać jak kogoś rzuca się na glebę - mówił w TVN24 poseł LiD. Zaznaczył, że podobnie było w przypadku zatrzymania Barbary Blidy.
Zemke: trzeba było pokazać, jak rzucają człowieka na glebę
mon
ZOBACZ INSTRUKTAŻ ABW JAK FILMOWAĆ ZATRZYMANIA
Zatrzymanie jednej osoby na ulicy
Zatrzymanie dwóch osób na ulicy (kamera stacjonarna i ruchoma)
Wejście do budynku (kamera stacjonarna i ruchoma)
Akcja w mieszkaniu (kamera ruchoma)
Wyprowadzenie z samochodu (kamera ruchoma)
Źródło: TVN24, Fakty TVN