Wielka burza nad Polską

Gwałtowna burza przeszła nad Warszawą
Gwałtowna burza przeszła nad Warszawą
Źródło wideo: TVN24/ Fot.: internauci
Źródło zdj. gł.: TVN24/ Fot.: internauci
Wiatr ścinał drzewa, a deszcz padał tak intensywnie, że mieszkańcy zagrożonych terenów poważnie martwili się o swój dobytek. Nad Polską przeszły liczne, intensywne burze. Na Podhalu wciąż obowiązuje stan pogotowia, ale już nie alarm. Woda powoli opada - informuje krakowski sztab kryzysowy. Strażacy usuwają szkody.

Na ulicy Bluszczańskiej w Warszawie gwałtowny podmuch wiatru przewrócił drzewo na budynek stacji transformatorowej. Strażacy usunęli połamane konary. Nikomu nic się nie stało. Ruch w wielu miejscach stolicy był utrudniony.

Połamane drzewa, uszkodzone samochody i zatarasowane drogi - to z kolei wynik gwałtownych burz, które przeszły nad województwem podlaskim. Ulewom towarzyszył bardzo silny wiatr, który pozrywał linie energetyczne. Trwa szacowanie strat.

 Podlaskie też nawiedziły burze

Podlaskie też nawiedziły burze

Będzie więcej deszczu

Niestety, meteorolodzy zapowiadają więcej intensywnych opadów deszczu, zwłaszcza na Podhalu. Jak informuje tamtejszy sztab kryzysowy, poziom wód się stabilizuje, ale wciąż obowiązuje stan pogotowia. W ostatnich godzinach poziom wód w podhalańskich rzekach opadł w odcinkach górnych - ale wzrósł w dolnych.

W najbliższych godzinach spodziewane są dalsze okresowe opady deszczu i burze. Miejscami, zwłaszcza w rejonach górskich, opady mogą być intensywne. Stopniowo mają jednak zanikać.

Podhale pod wodą

Jeden mężczyzna zaginął w zalanym wodą Zakopanem i prawdopodobnie jest jedyną śmiertelną ofiarą powodzi. Pozrywane mosty i wodociągi, zalane drogi, zniszczone gospodarstwa - tak wyglądało Podhale w dzień po zalaniu. Wojewoda małopolski zapowiedział pomoc poszkodowanym, choć nie są jeszcze znane nawet szacunkowe wartości strat.

Najprawdopodobniej mężczyzna wpadł do rwącego potoku

Najprawdopodobniej mężczyzna wpadł do rwącego potoku

Pierwsza ofiara powodzi

Zaginiony mężczyzna to mieszkaniec Katowic który odwiedził stolicę polskich Tatr. - Na razie nie jest znany jego los. - Bierzemy pod uwagę, że 30-latek z Katowic wpadł do wody. Został uznany za zaginionego, trwają jego poszukiwania - powiedziała Edyta Kostańczuk z zakopiańskiej policji.

Zaginiony mężczyzna przebywał z dwójką swoich znajomych w Zakopanem. Przebywali w środę w pobliżu koryta rwącego potoku płynącego przez centrum Zakopanego. Mężczyzna, który podszedł bliżej do brzegu, w pewnym momencie zniknął swoim towarzyszom z oczu. Turysta nie wrócił na noc.

Przed zdarzeniem, trójka turystów kupowała alkohol w pobliskim sklepie. Istnieje podejrzenie, że pili go przed wypadkiem. W poszukiwaniach zakopiańskiej policji pomagają funkcjonariusze z Nowego Targu oraz straż pożarna.

Zalane podwórko w Muszynie . zdj. Grzegorz
Zalane podwórko w Muszynie . zdj. Grzegorz

Nowa Biała bez wody

Wezbrane po ulewnych deszczach wody rzeki Białki przerwały wodociąg, prowadzący do miejscowości Nowa Biała (Małopolskie). Cała miejscowość została odcięta od bieżącej wody pitnej - poinformował rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak.

"Woda do celów spożywczych została dostarczona w butelkach - informuje dyżurny nowotarskiej straży pożarnej, asp. sztab. Józef Gacek. Woda do celów gospodarczych jest teraz dowożona do Nowej Białej cysternami. Służby odpowiedzialne za dostarczanie wody przygotowują się do budowy tymczasowego rurociągu. W Szczawnicy zamknięto jedno z ujęć wody z powodu zamulenia.

Zerwane drogi i mosty

Poważnie uszkodzone są dwa mosty na rzece Białce: na drodze pomiędzy Nową Białą i Krempachami oraz w Czarnej Górze, na trasie Nowy Targ - Jurgów. Uszkodzona jest także nawierzchnia drogi krajowej nr. 49 Nowy Targ - Jurgów w miejscowości Czarna Góra, w rejonie mostu na rzece Białce. Droga została zamknięta dla ruchu. Dojazd do przejścia granicznego w Jurgowie jest utrudniony. Policja wyznaczyła objazdy.

Pomoc dla powodzian

- Chcemy jak najszybciej pomóc poszkodowanym w tym kataklizmie - obiecał ofiarom powodzi na Podhalu wojewoda małopolski Jerzy Miller. Pierwsze szacunki finansowe strat ma otrzymać jeszcze w czwartek wieczorem i wystąpić do MSWiA o pieniądze. Zdaniem wojewody, pomoc do ofiar może trafić jeszcze w tym roku.

Na konferencji prasowej w Nowej Białej, w której górski strumień zmienił się w rwącą rzekę, Jerzy Miller stwierdził, że nie chce, aby ofiary musiały "czekać na pieniądze latami, jak bywało po innych kataklizmach".

Wojewoda małopolski zastrzegł, że na razie nie zna szacunkowych strat, ale wyliczenia takie ma otrzymać w czwartek wieczorem.

Tak wygląda rzeczka Białka w Białce Tatrzańskiej / zdj. Leszek
Tak wygląda rzeczka Białka w Białce Tatrzańskiej / zdj. Leszek

Ekologiczne bariery

Miller zaznaczył, że przy odbudowie zalanych miejscowości, trzeba będzie liczyć się z pewnymi ograniczeniami. - Obszar ten objęty jest programem Natura 2000 i będziemy musieli o tym pamiętać - powiedział Jerzy Miller.

Podhale zalane

Powódź na południu Polski przyszła w środę, po bardzo obfitych opadach deszczu. W wielu miejscowościach rzeki przekroczyły tam stany alarmowe, zalewając domy i gospodarstwa. Pozrywane mosty, woda na drogach, w piwnicach i samych mieszkaniach - tak wygląda w tej chwili Podhale. Powódź nie oszczędziła też samej stolicy polskich Tatr - Zakopanego.

Na terenie pow. tatrzańskiego, nowotarskiego i nowosądeckiego w akcji bierze udział ponad 150 jednostek straży pożarnej, łącznie ok. 800 strażaków z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Ich działania to przede wszystkim wypompowywanie wody z zalanych piwnic, podwyższanie wałów przeciwpowodziowych i udrażnianie przepustów - informuje KG Straży Pożarnej.

ŁUD/kdj//el

W Muszynie wylał Poprad / zdj. Grzegorz
W Muszynie wylał Poprad / zdj. Grzegorz
Strażacy od środy mają pełne ręce roboty / zdjęcia wykonane przez pana Józefa z Biernej
Strażacy od środy mają pełne ręce roboty / zdjęcia wykonane przez pana Józefa z Biernej

Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: