"Samoloty CIA mogły lądować rekreacyjnie"

"CIA mogła lądować rekreacyjnie"
"CIA mogła lądować rekreacyjnie"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
- Kiejkuty to ośrodek w pięknym miejscu, CIA mogła tam rekreacyjnie wysyłać wracających z Afganistanu - tak Marek Dukaczewski komentował urzędowe potwierdzenie lądowania samolotów amerykańskich służb w Polsce. Były szef WSI zapewniał, że terroryści nie byli w Polsce przesłuchiwani.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaprezentowała dokumenty otrzymane od Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Wynika z nich, że w 2003 roku co najmniej 6 razy lądowały tam samoloty powiązane z CIA. - To żadna nowość. Ta informacja pochodzi sprzed półtora roku – ocenił Dukaczewski. Dziennikarka zwróciła uwagę, że po raz pierwszy doniesienia mediów potwierdziła oficjalna państwowa instytucja i dopytała, czy na pokładzie samolotów rzeczywiście byli więźniowie CIA.

W jakimś zakresie na terenie Polski udzielano wsparcia rekreacyjnego dla tych, co wracali z Kabulu. Kiejkuty to ośrodek w pięknym miejscu. Może zatrzymywali się tam oficerowie, żeby podzielić informacjami ważnymi dla naszych służb? du7kaczewski

- Czy były tam osoby podejrzane o terroryzm i czy one były tu przesłuchiwane - ja takiej wiedzy nie mam. Dla mnie stanowisko rządu jest obowiązujące: nie były prowadzone takie działania – podkreślił generał.

"Nie byłem odpowiedzialny za loty CIA"

Pytany, czy ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski mógł nie wiedzieć o takich lądowaniach, Dukaczewski odparł: – Są działania, które mogą być realizowane przez służby w ramach ustawowych obowiązków, i władze nie muszą być o tym informowane – stwierdził, szybko jednak zaznaczając, że polskie prawo nie dopuszcza przesłuchań z zastosowaniem przemocy, np. w postaci waterbordingu, czyli podtapiania przesłuchiwanych.

Są działania, które mogą być realizowane przez służby w ramach ustawowych obowiązków, i władze nie muszą być o tym informowane dukaczewski

Generał kilkakrotnie zapewniał, że ówczesny szef WSI nie musiał wiedzieć o cywilnych lotach amerykańskich służb nad Polską. - Nie byłem odpowiedzialny za loty CIA. Wojsko ma informacje, że obiekt znalazł się w naszym obszarze powietrznym. Loty cywilne podlegają zarządowi cywilnego lotnictwa. - Ja byłem szefem służb wojskowych, nie mam wiedzy, że loty z terrorystami były czarterowane do Polski – przekonywał.

"Kiejkuty to ośrodek w pięknym miejscu"

Według Dukaczewskiego, obecność samolotów obcych służb w obszarze powietrznym danego kraju jest normalne, i zależy od poziomu współpracy między państwami. - Razem z USA jesteśmy w koalicji antyterrorystycznej, prowadzimy działania służące walce z terroryzmem – przypominał. I dodał: - W jakimś zakresie na terenie Polski udzielano wsparcia rekreacyjnego dla tych, co wracali z Kabulu. Kiejkuty to ośrodek w pięknym miejscu. Może zatrzymywali się tam oficerowie, żeby podzielić informacjami ważnymi dla naszych służb? – stwierdził generał.

Zapewnił też, że ani on, ani WSI nie mają sobie nic do zarzucenia. - My nie pracowaliśmy w instytucji przestępczej, nie prowadziliśmy takich działań. A błędów się nigdy nie uniknie – zapewniał.

Poskarżył się też, że nikt dotychczas nie przeanalizował skutków likwidacji WSI, ani nie odpowiedział na jego apele w tej sprawie. - Zrobiono rzeczy skandaliczne, błędy nieodwracalne w skutkach, z kim mamy o tym rozmawiać? – pytał.

Źródło: tvn24

Czytaj także: