Dzieli ich wszystko, łączy powołanie

Jarosław Gowin i Bartosz Arłukowicz podczas debaty
Jarosław Gowin i Bartosz Arłukowicz podczas debaty
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dzieli ich niemal wszystko - pogląd na związki partnerskie, zapłodnienie in vitro czy podatek liniowy. Mowa o posłach PO - reprezentującym konserwatywne skrzydło partii Jarosławie Gowinie i niedawnym lewicowym transferze Bartoszu Arłukowiczu. Czy coś łączy polityków? Tak - "postrzeganie polityki jako powołania".

Politycy spotkali się we wtorek wieczorem podczas debaty w krakowskim Lochu Camelot.

Odnosząc się do sprawy związków partnerskich Arłukowicz podkreślił, że wszystkie kraje zachodniej Europy zmierzyły się już z tym problemem i Polska, wcześniej czy później, też będzie musiała go rozwiązać. Jak przekonywał, w Europie ponad 90 proc. związków partnerskich to związki par heteroseksualnych, które z różnych powodów ich nie zalegalizowały.

W ocenie Gowina, w dyskusji o związkach partnerskich, nie tyle chodzi o regulacje prawne dla konkubinatu, ile dla par homoseksualnych. - I temu, z powodów fundamentalnych, jestem przeciwny - podkreślił.

Od in vitro po gospodarkę

Poruszając temat metody in vitro, obaj politycy zgodzili się, że powinna ona być dopuszczalna. Różnili się w postrzeganiu ludzkich zarodków oraz możliwości finansowania tej metody z budżetu państwa. - Różnice polegają na postrzeganiu czym, a dla mnie kim, jest ludzki embrion. Dla mnie jest człowiekiem, którego trzeba maksymalnie chronić - mówił Gowin.

Arłukowicz odpowiadał: - Dla mnie istotami ludzkimi są miliony dzieci i ich rodzice, które poczęły się dzięki metodzie in vitro. Jak podkreślał, regulacje prawne dotyczące tej metody są potrzebne także dlatego, że obecnie w Polsce nikt nie kontroluje tego, jak traktowane są zarodki.

Posłowie PO różnili się również w poglądach dotyczących spraw podatkowych. Gowin jednoznacznie opowiadał się za podatkiem liniowym, jako "najbardziej sprawiedliwym podatkiem, który wpływa na wyrównywanie poziomu życia, bo stymuluje rozwój gospodarczy". W ocenie Arłukowicza, najbardziej sprawiedliwy jest obecnie podatek progresywny, choć w przyszłości nie wykluczył możliwości wprowadzenia podatku liniowego.

Przeciwko "zaciśniętym pięściom"

Politycy należący do tego samego ugrupowania mają jednak jeden punkt wspólny.

- To co nas łączy, to fakt, że dla nas polityka jest bardziej powołaniem niż zawodem. Jest sposobem na realizację pewnych wartości, nie zawsze tożsamych - mówił poseł Gowin.

Jak zaznaczył, jego i Arłukowicza "polityczna przyjaźń" rozpoczęła się od tego, że obaj opowiadają się za "kulturą dialogu, a nie zaciśniętych pięści".

Źródło: PAP, TVN24

Czytaj także: