Będzie inny premier, nawet jeśli Tusk przegra

 
Kto obejmie schedę po Tusku? Rostowski a może Bielecki?
Źródło zdj. gł.: TVN24
Jeśli Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich, to niezależnie od tego, czy wygra czy też nie, premierem będzie ktoś inny - mówi w RMF FM poseł PO Jarosław Gowin. I wymienia kandydatów do schedy po szefie rządu: Jacek Rostowski i Jan Krzysztof Bielecki. Choć - jego zdaniem - drugi jest najmniej prawdopodobny.

Według Gowina, kandydatem PO na prezydenta będzie w 50 proc. Donald Tusk, a w drugich 50 proc. – inny polityk.

- Pokaże to majowy kongres. Naturalnym kandydatem jest Donald Tusk – jako premier i lider. Ale to nie jest sprawa przesądzona. Myślę, że jeszcze parę nazwisk wchodzi w grę – powiedział poseł PO. Wskazując w tym kontekście jako najprawdopodobniej prawdopodobną kandydaturę - Bronisława Komorowskiego.

Premier zapowiedział, że swój ewentualny start w wyborach ogłosi jeszcze zimą. Wtedy też majowy kongres PO, na który zostanie zaprezentowany kandydat partii na prezydenta, będzie formalnością.

Gowin pytany, kto będzie nowym premierem, odpowiedział: - Jeśli Donald Tusk nie wystartuje w wyborach prezydenckich, bo uzna, że ważniejsze jest trzymanie w rękach steru rządu, to oczywiście on. A jeśli Donald Tusk wystartuje, to niezależnie od tego czy wygra wybory prezydenckie czy też nie, premierem będzie ktoś inny – też z Platformy.

Będzie czarny koń?

Według Gowina, będzie to bardziej typ fachowca, eksperta niż polityka. Jednak wątpi on, by był to Jan Krzysztof Bielecki. - Jest możliwy, aczkolwiek mnie się wydaje, że Jan Krzysztof Bielecki nie ma już aspiracji ściśle politycznych. Ma aspiracje eksperckie, zbyt długo był poza czynną polityką, żeby chcieć wracać do niej i to zwłaszcza na tak eksponowane i tak ważne stanowisko, jak stanowisko premiera - ocenił Gowin.

I dodał: - Myślę, że w obecnym rządzie też są nazwiska, które warto rozważyć. Na przykład ministra Rostowskiego.

Gowin przyznał, że myśli jeszcze o innym kandydacie, który - jego zdaniem - może się okazać czarnym koniem. Nie chciał jednak powiedzieć o kogo chodzi. - Ujawnianie tego nazwiska byłby pocałunkiem śmierci, zmniejszałoby jego szanse, a ja temu politykowi dobrze życzę - powiedział. I dodał zagadkowo: - Myślę, że w roku 2010 popularność jednego z polityków będzie wyraźnie rosła.

mac/iga

Źródło: RMF FM, tvn24.pl

Czytaj także: