TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

"Konstytucja nie chroni przed pandemią. Ona ma chronić przed próbą podstępnego schwycenia władzy"

TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Aktualizacja:
Autor:
ads,
mjz,js
Źródło:
PAP, TVN24
Komisje senackie za odrzuceniem ustawy o głosowaniu korespondencyjnym
Komisje senackie za odrzuceniem ustawy o głosowaniu korespondencyjnymTVN24
wideo 2/26
TVN24Komisje senackie za odrzuceniem ustawy o głosowaniu korespondencyjnym

Trzy połączone komisje senackie w poniedziałek zarekomendowały Senatowi odrzucenie w całości ustawy o wyborach korespondencyjnych. Ustawa będzie rozpatrywana na plenarnym posiedzeniu Senatu, które rozpoczyna się we wtorek. W środę ma wrócić pod obrady Sejmu.

Trzy senackie komisje - ustawodawcza, praw człowieka i samorządu terytorialnego - zajmowały się w poniedziałek ustawą o głosowaniu korespondencyjnym. Wnioski o odrzucenie ustawy w całości złożyła grupa parlamentarzystów opozycji, m.in. wicemarszałkowie Bogdan Borusewicz i Gabriela Morawska-Stanecka, senatorowie Aleksander Pociej, Bogdan Klich i Adam Szejnfeld. Wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek, złożony przez senatora Marka Pęka (PiS), nie był poddany pod głosowanie.

Poniedziałkowe obrady rozpoczęły się po godzinie 11. Był to ciąg dalszy posiedzenia połączonych komisji z 28 kwietnia w sprawie ustawy dotyczącej głosowania korespondencyjnego, którą uchwalił Sejm głosami PiS. Senackie komisje przerwały wówczas prace nad ustawą, by rząd mógł dostarczyć między innymi projekty aktów wykonawczych.

Senatorowie zapytali o druk kart do głosowania. Poczta Polska: to tajemnica przedsiębiorstwa

Szef komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (niezależny) poinformował na początku posiedzenia, że wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin odpowiedział na wniosek komisji o udostępnienie projektów aktów wykonawczych do ustawy o wyborach korespondencyjnych. Wicepremier stwierdził, że do projektów poselskich nie ma obowiązku przedstawiania takich aktów, a ustawa była projektem poselskim.

W sprawie drugiego wniosku - udostępnienie korespondencji z Pocztą Polską w sprawie druku kart do głosowania, Sasin odpowiedział, że jego resort nie jest właściwy w odniesieniu do drukowania kart do głosowania, a podejmował jedynie działania w związku z decyzją premiera, adresowaną do Poczty Polskiej.

Z kolei Poczta Polska odpowiedziała trzem połączonym komisjom, że sprawa druku kart wyborczych to informacja prawnie chroniona i stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. - Informacja w sprawie druku kart do głosowania jest lepiej chroniona niż same karty - skomentował Kwiatkowski.

Senackie komisje zajmują się ustawą w sprawie wyborówPAP/Rafał Guz

Klich: Poczta Polska działała bezprawnie

Senatorowie otrzymali też informację o podstawie prawnej udostępniania Poczcie Polskiej przez Ministerstwo Cyfryzacji danych PESEL - miała nią być decyzja premiera z 16 kwietnia skierowana do Poczty Polskiej.

Informacje te skomentował senator Bogdan Klich (KO), oceniając, iż Poczta Polska w sprawie spisu wyborców działała bezprawnie.

Projekt aktu wykonawczego do ustawy o wyborach korespondencyjnych udostępniło jedynie MSZ - poinformował Kwiatkowski.

Szef PKW: w żaden sposób nie zostaliśmy uczestnikami tego procesu wyborczego

Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak był pytany przez senatorów, czy ma wiedzę, kto pokrywa koszty wydruku kart do głosowania i jakiej wielkości będzie to koszt.

- Państwowa Komisja Wyborcza została w ogóle wyłączona z części wyborczej, jeżeli chodzi o tę ustawę. Nie mamy żadnej wiedzy na temat kosztów, kształtu karty, (...) W żaden sposób nie zostaliśmy uczestnikami tego procesu wyborczego - powiedział.

- Chciałbym zwrócić uwagę, że jeszcze w okresie, kiedy podejmowaliśmy różnego rodzaju uchwały dotyczące wyborów przeprowadzonych tradycyjnie, to my wówczas określiliśmy wzór karty - zwracał uwagę Marciniak.

Szef PKW: w żaden sposób nie zostaliśmy uczestnikami tego procesu wyborczego
Szef PKW: w żaden sposób nie zostaliśmy uczestnikami tego procesu wyborczegoTVN24

Wiceminister zdrowia: rozporządzenie będzie opisywało, jakiego sprzętu ochronnego mają używać członkowie komisji wyborczych

W posiedzeniu komisji wziął udział też wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Był pytany, czy jego resort zabezpieczył już środki ochronne dla wszystkich członków komisji wyborczych, zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

- W naszym rozporządzeniu, które wydamy dla pracy komisji wyborczych (...), ale także dla osób, które będą dostarczały i odbierały pakiety wyborcze, będą dokładne wytyczne, jaki sprzęt ochrony osobistej muszą używać. Będzie to dokładnie wszystko zapisane - zapewniał wiceminister zdrowia. Dodał, że rozporządzenie ukaże się w momencie, kiedy ustawa będzie już w ostatecznym kształcie.

- Nie wyobrażam sobie, żeby komisje wyborcze nie pracowały w takich standardach, jakie zostały zarekomendowane przez ministra zdrowia - dodał Kraska.

Senator PiS: dajmy pracować rządowi, dajmy wykonywać ustawy

Marek Komorowski z PiS odniósł się do zarzutów, że poszczególne resorty nie przedstawiły Senatowi projektów rozporządzeń w sprawie przeprowadzenia wyborów.

Zarzucał senatorom opozycji, że zachowują się, jakby Senat był Radą Ministrów. - Dajmy pracować rządowi, dajmy wykonywać ustawy. Nie możemy żądać czegoś, do czego nie mamy uprawnień. My nie przyjmujemy, nie opracowujemy projektów rozporządzeń, tylko pracujemy nad ustawami - podkreślił Komorowski.

Ocenił też, że opozycji chodzi o to, żeby wybory się nie odbyły. Senator PiS stwierdził, że nikt nie zmienia zasad kampanii wyborczej, tylko jest "próba dostosowania do sytuacji samego aktu głosowania".

Borusewicz: nie jesteśmy w stanie ocenić, jakie zagrożenie niesie za sobą ten typ wyborów

Głos zabrał też senator Koalicji Obywatelskiej Bogdan Borusewicz. - Nie jesteśmy w całości w stanie ocenić, jakie zagrożenia niesie za sobą ten typ wyborów korespondencyjnych - powiedział.

Dodał, że "wybory korespondencyjne są bardziej bezpieczne niż wybory bezpośrednie, ale przeniesienie tych wyborów na okres, kiedy nie będzie epidemii, jest bardziej bezpieczne niż wybory, które się nam teraz proponuje".

Bogdan Borusewicz na posiedzeniu połączonych komisji
Bogdan Borusewicz na posiedzeniu połączonych komisjiTVN24

"Konstytucja jest szansą, a nie pułapką"

Profesor Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, był pytany o to, czy prezydent sprawowałby swoją kadencję dalej po zakończeniu ewentualnego stanu klęski żywiołowej i czy konstytucja przewiduje rozwiązanie w tej kwestii.

- W konstytucji nie ma żadnego konkretnego przepisu na tę okoliczność - odparł. Zaznaczył jednak, że "w konstytucji nie ma mnóstwa przepisów". - Na przykład mówiącego o tym, że obowiązują nas zasady przyzwoitej legislacji, nie ma przepisu o tym, że prawo nie działa wstecz - wyliczał konstytucjonalista.

- Mimo to radzimy sobie jakoś, interpretujemy konstytucję. Konstytucja nie jest paktem samobójców. Jest obliczona na ludzi, którzy są pełni dobrej woli, dobrych chęci i zaufania do siebie nawzajem - podkreślał.

Konstytucjonalista profesor Ryszard Piotrowski na posiedzeniu senackich komisji
Konstytucjonalista profesor Ryszard Piotrowski na posiedzeniu senackich komisjiTVN24

Dodał, że "interpretacja konstytucji musi uwzględniać fundamentalne cele, które w sobie zawiera - dobro wspólne, rzetelność i sprawność instytucji publicznych".

Zdaniem Piotrowskiego "konstytucja jest szansą, a nie pułapką". - Konstytucja jest po to, żeby dawać wolność. Jeśli chcemy ją zmieniać, to tylko wtedy, gdy chcemy dać więcej wolności - mówił.

Podkreślił, że "odpowiedź na to pytanie wymaga wyboru - po której jesteś stronie?". - Czy po stronie uznania, że dlatego mamy prawa, że je zapisano w konstytucji, czy po tej stronie, że dlatego zapisano prawa w konstytucji, że je mamy, że one nam przysługują - mówił konstytucjonalista.

"Zgodne z konstytucją wyjścia ewakuacyjne są dwa"

Piotrowski przypominał, że jeżeli Senat zdecyduje o odrzuceniu ustawy w całości, wróci ona do Sejmu. -Sejm albo odrzuci to odrzucenie albo go nie odrzuci. Oba warianty są właściwie fatalne - ocenił.

Zdaniem konstytucjonalisty, perspektywa wyborów "nie rysuje się klarownie". - Ale zawsze jest możliwość znalezienia w konstytucji wyjścia ewakuacyjnego. Takie wyjścia zgodne z konstytucją są dwa. Pierwszy to stan klęski żywiołowej. Drugie wyjście to rezygnacja prezydenta z urzędu - tłumaczył.

- Czyniąc tak, prezydent otwiera drogę do tego, by marszałek Sejmu najpóźniej w ciągu dwóch tygodni, postanowił o zarządzeniu nowych wyborów za 60 dni. To by nam wypadało w lipcu. Wszystko zaczynałoby się od początku. To jest wyjście fatalne, bo jak zbierać podpisy w czasie epidemii? - mówił.

Dodał, że "stan klęski żywiołowej też nie jest taki wesoły". - Jeżeli zamrażamy czynności wyborcze na pięć minut przed wyborami, to oznacza, że w gruncie rzeczy utrzymujemy istniejącą sytuację ewidentnej przewagi jednego kandydata. W stanie klęski żywiołowej przecież kampania nie będzie prowadzona - wskazywał Piotrowski.

Konstytucjonalista o pojęciu "demokracji epidemicznej"
Konstytucjonalista o pojęciu "demokracji epidemicznej"TVN24

"Pojęcie demokracji epidemicznej"

Odpowiadając na pytania senatorów, wskazał na pojęcie "demokracji epidemicznej, które się ostatnio pojawiło w obiegu intelektualnym". - Oznacza próbę przechwycenia możliwie obszernego zasobu władzy, skoncentrowania władzy w rękach jakiejś partii czy jakiejś osoby korzystając z tego, że mamy sytuację nadzwyczajną – wyjaśnił Piotrowski.

- Ta opowieść o tym, że konstytucja jest niedobra, bo nie wiadomo, co się stanie, gdy urząd prezydenta zostanie nieobsadzony, to jest właśnie opowieść w stylu demokracji epidemicznej – ocenił.

Podkreślił, że kiedy tworzono konstytucję, o pandemii COVID-19 nikt nie myślał. - Ale to nie jest wada tej konstytucji. Jak uderzy meteoryt za chwilę, to nie jest wada tej konstytucji. Konstytucja nie chroni przed pandemią, przed meteorytami. Ona ma chronić właśnie przed próbą takiego gwałtownego i nieco podstępnego schwycenia tyle władzy, ile się da. Bo jak jest zamieszanie, to właściwie nie do końca wiadomo, o co chodzi – mówił konstytucjonalista.

- Dla spraw wyborczych potrzebny jest ponadpartyjny konsensus – podkreślił.

Senator Pęk: liczę, że ustawa trafi na biurko prezydenta

Według senatora PiS Marka Pęka od obowiązku przeprowadzenia wyborów w maju nie można się uchylać. Jak ocenił, obecna sytuacja ujawniła luki i niedociągnięcia konstytucji. Dodał, że nie wiadomo, czy gdyby wybory nie odbyły się przed zakończeniem kadencji Andrzeja Dudy, czyli przed 6 sierpnia, prezydent mógłby dalej pełnić swój urząd, nawet jeśli wprowadzono by stan nadzwyczajny. Senator polemizował z konstytucjonalistą Ryszardem Piotrowskim, który zwracał uwagę, że w przypadku stanu nadzwyczajnego kadencja prezydenta odpowiednio ulega wydłużeniu. Pęk utrzymywał, że nie jest to wprost napisane w konstytucji. Stąd, przekonywał, odwlekanie wyborów tylko gmatwa sytuację i eskaluje problemy prawne. - Nie możemy narazić państwa polskiego na okres, gdy nie będzie pewności, czy urząd prezydenta jest obsadzony - przekonywał senator PiS.

Po zakończeniu posiedzenia komisji powiedział, że decydujące będzie głosowanie na posiedzeniu plenarnym Senatu. - Ale oczywiście do przewidzenia jest to, jak się zakończy sprawa w Senacie. W Sejmie liczę jednak, że Zjednoczona Prawica podtrzyma ustawę i w wersji sejmowej trafi ona na biurko pana prezydenta - dodał.

- Większość, która była na posiedzeniu komisji, wskazuje na to, że również posiedzenie plenarne Senatu może się przychylić do odrzucenia ustawy w całości - mówił dziennikarzom szef komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (senator niezależny).

- Zapewne jednym z najważniejszych głosów, który wysłuchaliśmy, był głos przewodniczącego PKW, który powiedział krótko: 10 maja wyborów po prostu przeprowadzić się nie da - dodał senator.

Ustawa wróci do Sejmu

Sejm we wtorek wznowi przerwane w ubiegłym tygodniu posiedzenie. Według harmonogramu obrad, głosowanie nad stanowiskiem Senatu ws. przeprowadzenia wyborów wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego, odbędzie się w środę w godzinach 16-18.

Autor:ads, mjz,js

Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Senat RP

Pozostałe wiadomości