Zachodnia część USA wchodzi w 2026 rok z pogłębiającym się kryzysem "suszy śnieżnej". Jak podał rządowy serwis monitorowania suszy drought.gov, 4 stycznia pokrywa śnieżna na obszarze zachodu wynosiła nieco ponad 366 tysięcy kilometrów kwadratowych. Był to najniższy jej zasięg dla tego dnia w historii pomiarów, które prowadzone są od 2001 roku.
Ochronna rola śniegu
Przyczyną problemów z akumulacją śniegu jest łagodna zima. Dla Arizony, Kolorado, Nowego Meksyku, Utah i Wyoming ubiegły grudzień okazał się najcieplejszy w historii, co oznacza, że zamiast opadów śniegu występowały tam głównie opady deszczu.
Paul Pastelok, meteorolog z AccuWeather, zwrócił uwagę na niepokojący trend: rok z dużą ilością deszczu, ale znikomym śniegiem, jest dla ekosystemu równie groźny, co całkowity brak opadów.
- Duża ilość deszczu przy małej ilości śniegu jest równie zła jak brak śniegu, ponieważ woda szybko spływa i nie zasila rezerwuarów w dłuższej perspektywie - wyjaśnił. Jak dodał, zwiastuje to także wczesny początek sezonu pożarów. - W przypadku pożarów lasów trend klimatyczny dotyczy nie tyle samej liczby incydentów, ile ich rozmiaru oraz wydłużania się okresu zagrożenia pożarowego - przekazał Pastelok.
Lasy jako paliwo
Spostrzeżenia te potwierdzili inni amerykańscy specjaliści. Daniel Swain z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles przekazał w wypowiedzi dla "New York Timesa", że mamy obecnie do czynienia z "głodem śnieżnym".
- Brak naturalnego magazynu wody, jakim jest pokrywa śnieżna, oznacza, że roślinność wyschnie znacznie szybciej, zamieniając lasy w łatwopalne paliwo już na początku wiosny - ocenił.
Na tym tle jedynym wyjątkiem pozostaje Kalifornia. Dzięki serii rzek atmosferycznych stan ten jako jedyny w Ameryce nie jest obecnie objęty ani suszą, ani kategorią "nienormalnie suchy". Główne zbiorniki wodne Kalifornii są wypełnione do około 130 procent średniej pojemności.
Autorka/Autor: ast/dd
Źródło: PAP, drought.gov
Źródło zdjęcia głównego: Reuters