Pojawiają się już w polskich lasach. Zachowajcie ostrożność

Żmija zygzakowata
Akcja TOPR na Nosalu
Źródło: Kontakt 24
Żmije zygzakowate zaczynają pojawiać się w polskich lasach. Te jadowite gady nie atakują niesprowokowane, jednak czasami dochodzi do przypadków ukąszeń. Jak powinniśmy postąpić, jeśli do niego dojdzie?

Początek marca w Polsce był ciepły. Jak przekazali leśnicy z Nadleśnictwa Józefów (woj. lubelskie), tuż pod koniec lutego na szlakach zaczęły pojawiać się żmije zygzakowate. Zwierzęta te uwielbiają ciepło i często wylegują się na łąkach oraz przy drogach. Z zimowego odpoczynku zazwyczaj budzą się w marcu, a na przełomie kwietnia i maja trwa ich okres godowy, kiedy są bardziej aktywne.

"Jak widać natura budzi się już do życia. Idąc do lasu, koniecznie ubierzmy odpowiednie obuwie. Chwila nieuwagi i przecież możemy jej nie zauważyć" - napisali w mediach społecznościowych.

Nie atakuje niesprowokowana

Żmija zygzakowata (Vipera berus) to jedyny jadowity wąż żyjący w Polsce. Rozpoznamy ją dzięki wyraźnie wyodrębnionej od reszty sylwetki głowie o sercowatym kształcie, czerwonobrązowych oczach oraz charakterystycznym ciemnym zygzaku wzdłuż ciała - mniej widoczny jest on jedynie u osobników o umaszczeniu melanistycznym, czyli czarnym.

Jak przypomnieli leśnicy, ukąszenia są zwykle spowodowane przypadkowym nadepnięciem bądź próbą schwytania - żmije zygzakowate nie atakują, jeśli nie poczują się zagrożone. "W przypadku spotkania, najlepiej omińmy ją szerokim łukiem w końcu las jest jej domem" - przekazali.

Jak zachować się w wypadku ukąszenia?

Jeśli dojdzie do ukąszenia, przede wszystkim należy zachować spokój - wpadnięcie w panikę może przyspieszyć rozprzestrzenianie się jadu w organizmie. Na ranę trzeba założyć opatrunek osłaniający, a zranioną kończynę unieruchomić i unieść poniżej poziomu serca. Koniecznie należy wezwać pomoc, a w oczekiwaniu na jej nadejście powinniśmy unikać poruszania się.

Należy pamiętać jednak, że chociaż nie każde ugryzienie kończy się wstrzyknięciem jadu i wystąpieniem objawów, zawsze powinniśmy udać się do lekarza. U dzieci wstrząs może wystąpić nawet 16 godzin po zdarzeniu, mimo braku objawów miejscowych.

Czytaj także: