W rybach z importu mogą znajdować się "wieczne chemikalia"

shutterstock_2217746671
Szkodliwe związki PFAS
Źródło: Wikipedia, Unsplash
Międzynarodowy handel rybami może ułatwiać przemieszczanie się "wiecznych chemikaliów". Badania chińskich naukowców wykazały, że związki z grupy PFAS bardzo łatwo wnikają do tkanek i narządów zwierząt i nie ulegają w nich rozpadowi. W ten sposób substancje mogą być transportowane na drugi koniec świata.

Wśród zanieczyszczeń, które szczególnie trudno usunąć ze środowiska, są substancje per- i polifluoroalkilowe (PFAS). Wykorzystuje je się w wielu gałęziach przemysłu, od produkcji naczyń i opakowań z powłoką nieprzywierającą po pianki gaśnicze. Są one odporne na rozkład w środowisku, dlatego potocznie nazywamy je "wiecznymi chemikaliami". Związki te zostały powiązane z wieloma poważnymi chorobami, takimi jak nowotwory i schorzenia wątroby.

Jak wynika z badania opublikowanego na łamach "Science", handel owocami morza działa jak międzynarodowy system dystrybucji tych związków.

Z mórz na talerze

PFAS mogą przemieszczać się na duże odległości w powietrzu i wodzie. Po przedostaniu się do oceanu są absorbowane przez drobne organizmy, takie jak plankton i glony. Substancje te nie ulegają rozkładowi i gromadzą się w ich ciałach, więc gdy zostaną zjedzone przez ryby, toksyczne substancje również trafią do ich mięsa. Małe ryby są następnie zjadane przez te większe, a na każdym etapie zawartość PFAS w tkankach wzrasta. Duże gatunki są często łowione i trafiają na nasze stoły.

Międzynarodowy zespół kierowany przez naukowców z Południowochińskiego Uniwersytetu Naukowo-Technologicznego sporządził mapę przemieszczania się PFAS po przedostaniu się do organizmów ryb. Stworzyli model komputerowy obejmujący 212 różnych gatunków, a następnie zweryfikowali go za pomocą testów laboratoryjnych przeprowadzonych na rybach z wielu krajów. Następnie zespół porównał te dane z danymi dotyczącymi światowego handlu owocami morza, aby sprawdzić, w jaki sposób ryby i PFAS przemieszczają się z jednego kraju do drugiego.

Naukowcy zauważyli, że międzynarodowy handel rybami działa jak ogromny przenośnik taśmowy, transportując PFAS z zanieczyszczonych regionów do konsumentów oddalonych o tysiące kilometrów. Dotychczas uważano, że "wieczne chemikalia" w wodach są lokalnym problemem. Jeśli rzeki i morza w danym kraju były wolne od tych substancji, to mięso złowionych w nim ryb również nie zawierało PFAS. Jednak nawet w miejscu o czystej wodzie ludzie mogą być narażeni na wysokie poziomy "wiecznych chemikaliów" poprzez owoce morza importowane z innych części świata. Badacze jako przykład podali Włochy, gdzie tylko 11 procent wszystkich spożywanych ryb pochodzi ze Szwecji, ale stanowią one źródło 35 procent całkowitej ekspozycji Włochów na PFAS.

Potrzeba globalnego działania

Jak wyjaśnili autorzy, w przypadku takich międzynarodowych problemów konieczne są globalne strategie walki z nimi.

- Nasze badanie podkreśla pilną potrzebę wzmocnienia współpracy, aby jak najsprawniej zmniejszać ekspozycję ludzi na PFAS poprzez spożywanie ryb morskich - przekazali. - Szczególnie ważne jest opracowanie odpowiednich wytycznych dotyczących międzynarodowego handlu rybami i zaostrzenie kontroli długołańcuchowych PFAS.

Istnieją dowody na to, że takie podejście jest skuteczne. Działania mające na celu wycofanie z użytku jednego z "wiecznych chemikaliów", kwasu perfluorooktanosulfonowego, od 2009 roku zmniejszyły ryzyko dla zdrowia związane z obecnością tej substancji chemicznej w rybach morskich o 72 procent.

Czytaj także: