TVN24 | Świat

Minimalna przewaga "konserwatysty z lewicowym programem" nad "kandydatką elit"

TVN24 | Świat

Autor:
asty/kab
Źródło:
PAP

Centralna Komisja Wyborcza w Peru ogłosiła, że sprawdzanie zastrzeżeń zwolenników Keiko Fujimori co do prawidłowości wyborów może potrwać jeszcze nawet dwa tygodnie. Po przeliczeniu 99,42 procent głosów Pedro Castillo ma poparcie 50,17 procent wyborców, a na jego prawicową rywalkę głosowało około 49,82 procent.

Pedro Castillo, 51-letni nauczyciel, jedyny z dziewięciorga dzieci z ubogiej rodziny, który zdobył wyższe wykształcenie, określany często przez media jako "religijny konserwatysta z lewicowym programem społecznym" w przeprowadzonej w niedzielę, 6 czerwca, drugiej turze wyborów prezydenckich - po obliczeniu blisko 100 procent oddanych głosów - uzyskał niewielką przewagę 70 tysięcy głosów nad kandydatką prawicy, Keiko Fujimori, zagrożoną dochodzeniem prokuratorskim na podstawie oskarżeń o korupcję.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Kandydat partii "Wolne Peru" Pedro Castillo uzyskał ogromną przewagę nad Keiko Fujimori wśród ludności górskich okręgów kraju - w ubogich regionach środkowego i południowego Peru oraz w peruwiańskiej części Amazonii, czyli w regionie Madre de Dios i pozostałych leżących przy granicy z Brazylią i Boliwią, gdzie poparcie dla tego kandydata miało masowy charakter.

Fujimori, uważana za "kandydatkę broniąca interesów zamożnych elit kraju", uzyskała przewagę w stolicy, Limie i innych dużych miastach Peru. Starsza córka byłego prezydenta Peru, Keiko Fujimoriego, skazanego na więzienie za korupcję i nadużywanie władzy, a następnie ułaskawionego, protestuje przeciwko "absurdalnym prześladowaniom" jej i rodziny.

Jak podkreślają komentatorzy mediów latynoamerykańskich, nauczyciel z dyplomem magistra psychologii, Pedro Castillo, nie będzie miał łatwego zadania, jeśli Komisja Wyborcza ostatecznie orzeknie jego zwycięstwo. W peruwiańskim Kongresie może liczyć na poparcie zaledwie 35 spośród 130 zasiadających w nim prawodawców.

Zapowiedź programu "Peru wolne od pandemii"

Prowadząc kampanię w kraju, w którym pandemia COVID-19 zabrała ponad 180 tysięcy istnień ludzkich - głównie spośród najuboższych Peruwiańczyków - odwiedzał przede wszystkim najuboższe regiony kraju określane w stołecznych mediach jako "zapadła prowincja". Na każdym spotkaniu przedwyborczym powtarzał: "Mówimy 'nie' biedzie w tak bogatym kraju".

Pedro Castillo od wczesnej młodości angażował się społecznie, co podkreślano w jego kampanii wyborczej. Należał m.in. do straży chłopskiej, która broniła wsi przed przymusowymi kontrybucjami nakładanymi na peruwiańskich rolników przez partyzantów maoistowskiego Świetlistego Szlaku i inne grupy partyzanckie.

Przedstawiając na konferencjach prasowych swój program i decyzję, aby kandydować w wyborach prezydenckich mimo iż wstępne sondaże były mało zachęcające, Castillo powtarzał: "patrzyłem na moich uczniów, na cierpienia na jakie skazała ich pandemia , gdy gospodarka skurczyła się o 12 procent po dwudziestu latach względnej stabilizacji, a Peru zajęło pierwsze miejsce na świecie pod względem zgonów spowodowanych koronawirusem". Obiecuje, że w ciągu pierwszych dni swej prezydentury uruchomi program "Peru wolne od pandemii".

Autor:asty/kab

Źródło: PAP