"Zobaczyliśmy, że przed nami spada samolot". Żałoba narodowa na Ukrainie

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
pp, akw, mjz
Źródło:
PAP, tvn24.pl, Reuters

Samolot An-26 Ukraińskich Sił Zbrojnych spadł w piątek wieczorem podczas lotu szkoleniowego w pobliżu miasta Czuhujiw w obwodzie charkowskim na Ukrainie. Na pokładzie było 20 kadetów i siedmiu oficerów. Do katastrofy doszło tuż przed lądowaniem. Na miejscu tragedii znaleziono łącznie 25 ciał, jedna osoba zmarła w szpitalu, a jedna jest ranna - podała w sobotę ukraińska państwowa służba ds. sytuacji nadzwyczajnych.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Na pokładzie wojskowego transportowego An-26, który rozbił się w piątek w obwodzie charkowskim na Ukrainie, było 20 słuchaczy Charkowskiego Narodowego Uniwersytetu Sił Powietrznych Ukrainy i siedmiu oficerów.

Wcześniej wiceszef MSW Anton Heraszczenko podał, że na pokładzie samolotu było 28 osób: 21 studentów i siedmiu członków załogi. Jeden ze słuchaczy jednak nie został dopuszczony do lotu.

W sobotę ukraińska państwowa służba ds. sytuacji nadzwyczajnych podała, że na miejscu tragedii znaleziono łącznie 25 ciał, jedna osoba zmarła w szpitalu, a jedna jest ranna.

Według szefa charkowskiej państwowej administracji obwodowej Ołeksija Kuczera na pokładzie były osoby z 11 obwodów kraju. W celu identyfikacji ciał najprawdopodobniej konieczne będzie przeprowadzenie ekspertyzy DNA - stwierdził. - Identyfikować jest bardzo trudno, rozumiecie, w jakim stanie są ciała ofiar. Najpewniej trzeba będzie przeprowadzić ekspertyzę DNA - oznajmił Kuczer, cytowany przez Interfax-Ukraina.

Do zbadania katastrofy powołana została państwowa komisja, na której czele stanie wicepremier Ołeh Uruskyj. Przekazał, że nie udało się zidentyfikować ani jednego ciała ofiar.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił sobotę dniem żałoby narodowej. Zapowiedział także wypłacenie odszkodowania bliskim ofiar i wsparcie dla rannego.

Zapalił się w czasie podchodzenia do lądowania

Samolot, który odbywał lot szkoleniowy, spadł i zapalił się w czasie podchodzenia do lądowania. Oleksiy Kucher poinformował, że jeden z pilotów zgłaszał problem z jednym z dwóch silników maszyny i poprosił o zgodę na lądowanie. Dodał, że nie była to sytuacja krytyczna dla doświadczonego pilota. Po pięciu minutach doszło do katastrofy.

Lot miał trwać do 22.50, o 20.45 (19.45 w Polsce) samolot rozbił się.

Powołując się na wstępne informacje, Kucher powiedział, że niektórym osobom na pokładzie udało się wyskoczyć z samolotu, gdy znajdował się na niskim pułapie.

Państwowa służba ds. sytuacji nadzwyczajnych potwierdziła, że do katastrofy doszło dwa kilometry od wojskowego lotniska.

Nie odnaleziono czarnej skrzynki

Ukraiński minister obrony Andrij Taran powiedział w sobotę dziennikarzom na miejscu zdarzenia, że wstępna przyczyna katastrofy będzie mogła być ustalona po odczytaniu danych z czarnej skrzynki. Rejestratora jeszcze nie znaleziono. Jednocześnie zaznaczył, że możliwe, iż samolot zahaczył skrzydłem o ziemię.

- Wszystko szło zgodnie z planem, samolot wykonywał loty szkoleniowe dla słuchaczy. Za sterami był pilot instruktor, słuchacze po kolei siadali na prawym fotelu obok, by nabierać nawyków pilotowania i kierowania samolotem - oznajmił.

Jak poinformował, była to maszyna wyprodukowana w 1977 roku. Zaznaczył, że w piątek samolot odbył sześć startów.

Państwowe Biuro Śledcze Ukrainy poinformowało w sobotę, że badane są cztery wersje katastrofy: techniczna niesprawność, nieodpowiednie wykonanie obowiązków przez załogę, nieodpowiednie wykonanie obowiązków przez kontrolerów, nieodpowiednia obsługa techniczna samolotu i przygotowanie do rejsu.

"Zobaczyliśmy, że przed nami spada samolot"

Świadek zdarzenia (jechał drogą, przy której doszło do katastrofy), relacjonował Agencji Reutera, że widział mężczyznę w płomieniach po tym, gdy maszyna się rozbiła. - Jechaliśmy do Czuhujiw, kiedy zobaczyliśmy, że przed nami spada samolot. Nagle na drogę wybiegł płonący mężczyzna. Ludzie z samochodu, który jechał za nami, pobiegli z gaśnicą żeby go ugasić. Wtedy pojawił się kolejny mężczyzna. Był ranny w głowę. Odciągnęli go na bok - mówił.

Prezydent Andrzej Duda, który w piątek wrócił z Włoch – pierwszej podróży zagranicznej w drugiej kadencji, złożył kondolencje rodzinom ofiar. "Niewyobrażalnie bolesna strata dla Rodzin i państwa. Łączę się w bólu z Tymi, którzy cierpią" – napisał na Twitterze.

Na katastrofę zareagował też szef polskiego resortu spraw zagranicznych Zbigniew Rau. "Składam wyrazy głębokiego współczucia dla rodzin ofiar i całego Narodu Ukraińskiego" – napisał.

Autor:pp, akw, mjz

Źródło: PAP, tvn24.pl, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: Google Maps