Erdogan jedzie do Moskwy. Ostrzega Putina

Świat


Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł w piątek prezydenta Rosji Władimira Putina, że ofensywa wojsk syryjskich i rosyjskich na prowincję Idlib może doprowadzić do humanitarnego kryzysu i zagraża bezpieczeństwu narodowemu Turcji - poinformowało biuro prasowe Erdogana.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiedział, że 27 sierpnia złoży w Moskwie jednodniową wizytę - poinformowało jego biuro prasowe. Szczegóły pobytu Erdogana w stolicy Rosji nie zostały podane.

Wcześniej w piątek Erdogan rozmawiał telefonicznie z prezydentem Władimirem Putinem. W ocenie prezydenta Turcji działania rządowych wojsk syryjskich, wspieranych przez powietrzne siły rosyjskie, to naruszenie zawieszenia broni w północno-zachodniej Syrii, które zostało uzgodnione w zeszłym roku.

Prezydent Syrii Baszar al-Asad, pod presją międzynarodowej opinii, odstąpił wówczas od ofensywy na Idlib, ostatniej syryjskiej enklawy kontrolowanej przez rebeliantów i islamistów.

"Ataki na Idlib wywołują kryzys humanitarny"

W ostatnich tygodniach siły syryjskie wzmogły jednak działania bojowe w Idlibie i opanowały turecki posterunek wojskowy w pobliżu miasta Morek, jedną z 12 takich placówek, które Ankara ustanowiła w Idlibie dwa lata temu na podstawie umowy z Moskwą, co miało na celu ograniczenie walk w tej części Syrii.

"Prezydent stwierdził, że naruszenia zawieszenia broni i ataki reżimu na Idlib wywołują kryzys humanitarny, niszczą proces pokojowego rozwiązania konfliktu w Syrii i stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego naszego kraju" - oświadczyło prezydenckie biuro prasowe po telefonicznej rozmowie Erdogana i Putina.

Ankara podkreśla, że ostatnie działania sił Asada w Idlibie spowodowały, że stacjonujące w tym rejonie wojska tureckie musiały wysiedlić setki tysięcy ludzi, a Turcji grozi powstanie nowej fali uchodźców na jej południowej granicy.

Kto kontroluje Syrię? Maciej Zieliński /PAP

"Nikt nie może więzić naszych żołnierzy"

Do działań wojsk syryjskich w Idlibie odniósł się także turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu, który zastrzegł, że żołnierze tureccy pozostaną nadal na swych posterunkach.

- Nikt nie może więzić naszych żołnierzy. Rozmawiamy o tym z Rosją i Iranem. Jesteśmy tam nie dlatego, że nie możemy się wydostać, ale dlatego, że nie chcemy się stamtąd wydostać. Jesteśmy tam zgodnie z umową, którą zawarliśmy z Rosją - powiedział Cavusoglu na konferencji prasowej w Libanie.

O wzmożonych walkach w prowincji Idlib od wielu tygodni informuje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Według jego danych w miniony weekend podczas nalotów rosyjskiego i syryjskiego lotnictwa w prowincji Idlib zginęło 27 osób, w tym 11 dzieci. Kilka dni wcześniej podczas starć w pobliżu miasta Al-Habit zginęło 65 osób.

W sumie, według Obserwatorium, od początku syryjskiej ofensywy, która rozpoczęła się w kwietniu, zginęło ponad 820 cywilów, a około 400 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy. W ocenie Obserwatorium wojska rządowe Syrii prowadzą ofensywę głównie dzięki wsparciu rosyjskiego lotnictwa, które bombarduje prowincję Idlib, a także sąsiednie regiony.

Obecna eskalacja walk w północno-zachodniej Syrii to największe starcia od września 2018 roku, gdy Rosja i Turcja zawarły porozumienie o utworzeniu w Idlibie strefy zdemilitaryzowanej. Zdaniem Damaszku umowa ta nie jest jednak przestrzegana przez Turcję, która nadal rzekomo wspiera syryjskich rebeliantów.

Idlib na północy SyriiGoogle Maps

Autor: asty/tr / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: