BBC: po wybuchu na poligonie przed lekarzami ukryto informację o napromieniowaniu rannych

Świat

Po eksplozji na rosyjskim poligonie CTBTO pokazało, jak mogła przemieszczać się radioaktywna chmura CTBTO
wideo 2/36

Lekarzom szpitala, do którego trafiły osoby ranne w wybuchu na rosyjskim poligonie, nie powiedziano, że pacjenci są napromieniowani - doniosła rosyjska redakcja BBC, powołując się na anonimowe źródła w personelu medycznym. Z poszkodowanymi w wyniku eksplozji kontaktowało się co najmniej 90 osób, oprócz lekarzy byli to między innymi pracownicy pogotowia ratunkowego.

Do wybuchu na poligonie doświadczalnym w obwodzie archangielskim na północy Rosji doszło 8 sierpnia niedaleko wioski Nienoksa. Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie ujawniło wówczas żadnych szczegółów, informując jedynie, że w wyniku zdarzenia zginęły dwie osoby. 10 sierpnia rosyjska korporacja Rosatom przyznała, że w wyniku eksplozji rakiety na platformie morskiej zginęło pięciu jej pracowników, a sześć osób zostało rannych.

Według spekulacji mediów i ekspertów, na poligonie mógł eksplodować silnik pocisku manewrującego o prędkości hiperdźwiękowej 9M730 Buriewiestnik.

W okolicy po eksplozji odnotowano wzrost promieniowania. Jego poziom w mieście Siewierodwińsk przekraczał normy 16-krotnie. Mimo to władze przekonywały, że napromieniowanie to nie było wystarczająco silne, by wywołać chorobę popromienną.

BBC: personelu nie poinformowano o promieniowaniu

Kolejne informacje na temat tego, co działo się po wybuchu, zamieściła w piątek rosyjska redakcja brytyjskiego nadawcy BBC. Ujawniła, że lekarzom szpitala, do którego trafiły osoby poszkodowane w wybuchu na rosyjskim poligonie, a także innym członkom personelu medycznego, nie powiedziano, że pacjenci są napromieniowani.

BBC powołało się na dwóch pracowników szpitala klinicznego w Archangielsku, którzy zastrzegli sobie anonimowość.

Z poszkodowanymi kontaktowali się lekarze, a także m.in. pracownicy lotniczego pogotowia ratunkowego i personel karetek, łącznie co najmniej 90 osób. Nikt z nich nie został poinformowany o napromieniowaniu - twierdzą źródła BBC.

Trzech rannych po eksplozji na poligonie przewieziono do szpitala miejskiego w ArchangielskuGoogle Earth

Według informatorów, trzech poszkodowanych w wybuchu trafiło do szpitala klinicznego, a trzech do szpitala miejskiego, który jest wyposażony w sprzęt do leczenia napromieniowania.

Rozmówcy BBC twierdzą, że zdecydowali się porozmawiać z mediami, gdyż obawiają się o swoje zdrowie. - Nie chcemy, żeby następnym razem przywieźli nam już nie trzy, ale dziesięć osób i - Boże uchroń - znowu ukryli przed nami tę informację (o napromieniowaniu) - powiedział jeden z medyków, cytowany przez brytyjski portal.

BBC zauważyło, że incydent w Archangielsku przywodzi na myśl katastrofę w Czarnobylu, po której sowieckie władze długo nie ujawniały, co naprawdę wydarzyło się w ukraińskiej elektrowni.

Tajemniczy wybuch w RosjiPAP/Maciej Zieliński

"Z każdą godziną objawy promieniowania rozwijały się"

Według źródeł BBC było jasne, że trzej pacjenci, którzy trafili do szpitala miejskiego byli w bardzo poważnym stanie. Lekarze zbadali ich w izbie przyjęć, po czym zabrali do sali operacyjnej. Medycy mieli dopiero po godzinie od przyjęcia rannych zdać sobie sprawę z tego, że są oni ofiarami silnego napromieniowania. W czasie, kiedy jeszcze o tym nie wiedzieli, do izby przyjęć trafiali kolejni pacjenci, wśród nich kobiety w ciąży. - Z każdą godziną objawy promieniowania rozwijały się - relacjonował informator brytyjskiego nadawcy. Dodał, że wyniki badań krwi pacjentów wskazywały na "bardzo wysoką dawkę promieniowania". Po tym, gdy personel medyczny zorientował się, że pacjenci są napromieniowani, nie przestał się nimi zajmować. Pracownicy szpitala musieli zabezpieczać się na własną rękę. Część użyła masek, znalezionych na wyposażeniu śmigłowców ratunkowych.

Dzień po zdarzeniu - 9 sierpnia - poszkodowanych przewieziono do szpitala w Moskwie, gdzie znajdują się specjaliści od napromieniowania. Jak poinformował brytyjski portal, obecny stan tych pacjentów nie jest znany.

Akcja odkażania szpitala

Po wyjeździe pacjentów wojsko zarządziło dezaktywację w salach operacyjnych i w sali przyjęć. Skoszono trawę na terytorium szpitala. Zdemontowano i wywieziono wszystkie radioaktywne przedmioty, w tym wannę, w której myto poszkodowanych, wywieziono także odzież rannych i nosze.

- Nasi sprzątacze powinni byli otrzymać wskazówki. To prości ludzie ze wsi, chwytali te worki i wynosili je ręcznie - mówił rozmówca BBC.

Stacje pomiarowe przestały działać

Organizacja monitorująca przestrzeganie traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (CTBTO) poinformowała w poniedziałek, że dwie rosyjskie stacje monitorujące znajdujące się najbliżej miejsca eksplozji kilka dni po tym incydencie przestały przekazywać dane. Wkrótce potem zamilkły dwie kolejne stacje, co - jak pisze Reuters - budzi podejrzenia, że Rosja przy nich manipulowała.

Władze Rosji oświadczyły dzień później, że wypadek na poligonie to nie sprawa CTBTO, a przekazywanie tej organizacji danych dotyczących promieniowania jest całkowicie dobrowolne.

Po wybuchu cztery ośrodki w Rosji nie podawały danych o promieniowaniutvn24.pl

Autor: momo,ft//rzw / Źródło: BBC, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Google Earth