Świat

Korei Północnej strzeże cały wachlarz rakiet. Nie na wiele się zda

Świat

tvn24.plObszary bronione przez rakiety przeciwlotnicze Korei Północnej

Państwo Kim Dzong Una posiada jeden z najgęstszych systemów obrony przeciwlotniczej. Korei Północnej strzeże ponad 50 baterii rakiet średniego i dalekiego zasięgu. Dla porównania Polska posiada ich kilka. Ta masa rakiet ma chronić dyktaturę przed atakiem przeważających sił lotnictwa USA i Korei Południowej, ale w rzeczywistości na niewiele się zda.

Obecnie obie Koree znajdują się w wyjątkowo złych relacjach wywołanych trwającą od kilku miesięcy nieustanną eskalacją napięć. Phenian co rusz grozi wojną, a Seul i Waszyngton odpowiadają na to swoimi groźbami i pokazami siły. Ryzyko wybuchu wojny jest jednak uznawane za nikłe. Kim Dzong Un i północnokoreańscy dowódcy nie mogą liczyć na zwycięstwo w ewentualnym konflikcie z Koreą Południową i USA, których wojska dysponują przytłaczającą przewagą techniczną i są porównywalne ilościowo. Ewentualne otwarte starcie zakończyłoby się ich szybkim upadkiem, do którego istotnie przyczyniłoby się wrogie lotnictwo. Reżimu nie ochroni przed nim nawet niezwykle rozbudowany system obrony przeciwlotniczej.

Ilość nad jakością

Korea Północna intensywnie inwestowała w rozwój systemu obrony przed wrogim lotnictwem podczas Zimnej Wojny. Sądząc po skali rozbudowy było to wręcz jedno z priorytetowych zadań powierzonych wojsku przez twórcę i wieloletniego dyktatora kraju, Kim Ir Sena. Dzięki zakupom w ZSRR Korea Północna pokryła się niezwykle gęstą siecią obrony przeciwlotniczej. W latach 80. XX wieku las północnokoreańskich rakiet mógłby stanowić istotne zagrożenie i źródło obaw dowódców lotnictwa Korei Południowej a nawet USA. Trzy dekady później jest to już w znacznej mierze zbiór antyków.

Wyrzutnia rakiet S-125. Reżim w Pjongjangu do tej pory opiera się głównie na tego typu uzbrojeniuWikipedia

Jak twierdzi Sean O'Connor, specjalista ds. systemów obrony przeciwlotniczej piszący między innymi dla renomowanego periodyku "Jane's", Korea Północna jest "drugim Irakiem". "Przed operacją "Pustynna Burza" iracka obrona przeciwlotnicza była określana jako jedna z najlepszych na świecie, co okazało się być całkowicie fałszywym założeniem" - napisał specjalista w swojej analizie. Od pierwszej Wojny w Zatoce minęły już ponad dwie dekady, podczas których technika i możliwości lotnictwa USA czy Korei Południowej nie stały w miejscu, a północnokoreańska obrona przeciwlotnicza z braku funduszy i dostępu do nowoczesnych technologii niemal na pewno nie została odświeżona.

Kolekcja sprzętu z lat 50-tych

Ponieważ dane na temat wojska Korei Północnej są praktycznie zerowe, to wiedza na temat jego systemów przeciwlotniczych jest oparta głównie o zdjęcia satelitarne i informacje o dostawach uzbrojenia z ZSRR. Wiadomo, że podstawą obrony reżimu Kima przed wrogimi samolotami są stare radzieckie systemy S-75, S-125 i S-200. Łącznie naliczono 58 stałych baterii tych rakiet. Oznacza to kilkaset pocisków gotowych do startu i prawdopodobnie kilka tysięcy w magazynach.

S-200 są rakietami wyjątkowo dużymi, które miały zwalczać na znacznych dystansach nadlatujące amerykańskie bombowce strategiczne. Tu S-200 na paradzie w KijowieWikipedia

Kręgosłup północnokoreańskiej obrony przeciwlotniczej stanowi 46 baterii rakiet S-75 Dźwina (oznaczenia NATO SA-2). To bardzo stary radziecki sprzęt zaprojektowany w latach 50. XX wieku, który triumfy święcił podczas wojny w Wietnamie, gdy był postrachem amerykańskich lotników. W starciu z nowoczesnym lotnictwem byłby raczej mało przydatny, nawet jeśli był modernizowany. Drugim najpopularniejszym środkiem strategicznej obrony przeciwrakietowej jest 10 baterii S-125 Newa (NATO SA-3). To system nowszy od S-75 tylko o kilka lat, który również zdecydowanie odstaje od współczesnych standardów. S-125 może się pochwalić jako jedyny zestrzeleniem samolotu "stealth", dokładniej F-117 nad Serbią w 1999 roku. Pomimo tego na współczesnym polu walki jest on mało przydatny. Podczas wojny o Kosowo Serbowie odpalili dziesiątki takich rakiet zaliczając jedynie dwa trafienia, z czego do jednego istotnie przyczynili się swoim lenistwem Amerykanie. Trzeci kluczowy system obrony Korei Północnej to dwie baterie S-200 Vega (SA-5), czyli rakiety dalekiego zasięgu. Pomimo wyjątkowej możliwości zwalczania wrogich samolotów na dystansie 300 kilometrów, jest to system również zaprojektowany w latach 50. XX wieku i zdecydowanie odstający od obecnych standardów.

Korea, czyli drugi Irak

Większość baterii wymienionych rakiet rozmieszczono wzdłuż linii demarkacyjnej i wokół Phenianu oraz centrum badań atomowych w Jongbion. Jak zaznacza O'Connor, skuteczność wielu z nich istotnie ogranicza ich niewłaściwe umieszczenie w górzystym terenie Półwyspu Koreańskiego. Z nieznanych powodów Koreańczycy rozstawili większość wyrzutni S-75 w dolinach, uniemożliwiając im zwalczanie celów w wielu kierunkach.

Rakiety średniego i dalekiego zasięgu uzupełniają niezwykle liczne działka przeciwlotnicze i ręcznie odpalane rakiety krótkiego zasięgu. Tego rodzaju uzbrojenie jest jednak zagrożeniem dla śmigłowców, samolotów szturmowych czy dronów i nie zapewni obrony przed metodyczną kampanią nalotów. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że w wypadku wojny gęsta obrona przeciwlotnicza nie zdałaby się Kim Dzong Unowi na wiele. Stacje radarowe i centra dowodzenia prawdopodobnie byłyby pierwszymi celami nalotów trudnowykrywalnych B-2 i rakiet Tomahawk, istotnie ograniczając działanie systemu przeciwlotniczego już na początku wojny. Prawdopodobnie pomimo wystrzelania setek rakiet, Korea Północna zdołałaby zniszczyć kilka lub kilkanaście wrogich samolotów, nie wpływając znacząco na siły USA i Korei Południowej, które szybko zrujnowałyby siły zbrojne Północy.

Rumuńska S-75 tuż po odpaleniu. Taki widok był bardzo powszechny podczas wojny w Wietnamie i stanowił źródło problemów dla Amerykanów, ale to było 40 lat temuPetrică Mihalache | Wikipedia (CC BY-SA)

Autor: mk\mtom\k / Źródło: tvn24.pl, geimint.blogspot.com

Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: