TVN24 | Świat

"Masza jest bardzo silna. Wszystkie jesteśmy"

TVN24 | Świat

Autor:
tas
Źródło:
PAP

Masza jest jak pociąg, którego nie da się zatrzymać. Tak Maryję Kalesnikawą opisuje Weranika Capkała, która współpracowała z nią i Swiatłaną Cichanouską w kampanii wyborczej. Wspólnie występowały na wiecach, które gromadziły dziesiątki tysięcy ludzi.

Oglądaj TVN24 w internecie>>>

Maryja Kalesnikawa, która kierowała sztabem niedoszłego kandydata w wyborach prezydenckich Wiktara Babaryki, a następnie wspierała kandydatkę opozycji i główną rywalkę Alaksandra Łukaszenki w sierpniowych wyborach Swiatłanę Cichanouską, została aresztowana w Mińsku. Władze twierdzą, że jako członkini prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej dążyła do "przejęcia władzy". Obrońcy praw człowieka na Białorusi uważają sprawę za sfingowaną i uznali ją za więźnia sumienia.

Białoruskie służby próbowały wyrzucić Kalesnikawą z kraju, wywożąc na granicę z Ukrainą, jednak – jak twierdzą jej współpracownicy – podarła ona paszport i przez okno wydostała się z samochodu. Od razu została zatrzymana.

- To jest cała Masza! Tak pomyślałam, gdy ta informacja się potwierdziła. Zdecydowana, odważna, silna, ona właśnie taka jest – przekonywała w rozmowie z Justyną Prus z Polskiej Agencji Prasowej Weranika Capkała.

Maryja Kalesnikawa walczy z reżimem Łukaszenki Jelena Tołkaczewa/TUT.by

Jej zdaniem Kalesnikawa jest bohaterką, ponieważ "zrobiła wszystko, żeby nie dać się wyrzucić z kraju, wiedząc, że wrócić może tylko do więzienia". - Ona od samego początku mówiła, że nie wyjedzie z Białorusi, bo wielu jej przyjaciół poszło za nią do sztabu Wiktara Babaryki. Wielu z tego powodu ucierpiało, trafiło do aresztu. Przede wszystkim nie chciała wyjechać, ponieważ do więzienia trafił Wiktar Babaryka - wspominała Capkała. - Alaksandr Łukaszenka robi wszystko, żeby izolować liderów. Wsadza ich do aresztu, robi im sprawy karne, a od tego roku ma innowację, siłą wywozi na granicę i wyrzuca poza granice kraju – dodała.

CZYTAJ: "Założyli mi na głowę worek, wepchnęli do minibusa i zabrali na granicę"

Połączyły siły przeciwko Łukaszence

Weranika Capkała i Maryja Kalesnikawa połączyły siły ze Swiatłaną Cichanouską w połowie lipca, gdy stało się jasne, że do wyborów nie zostali dopuszczeni ani mąż Cichanouskiej, Siarhiej, ani mąż Weraniki, Waler Capkała, ani też siedzący w areszcie Babaryka. Wtedy powstało "żeńskie trio", które zaskoczyło całą Białoruś, a najbardziej chyba samego Łukaszenkę.

Na wiece Cichanouskiej, tłumaczki i gospodyni domowej opiekującej się dwójką dzieci, zaczęły przychodzić najpierw tysiące, a następnie dziesiątki tysięcy ludzi. Szybko stało się jasne, że kalkulacje władz się nie spełniły i Cichanouska wyrasta na poważną rywalkę.

- Wszystkie trzy jesteśmy bardzo różne, pod względem charakteru, temperamentu, doświadczenia życiowego, ale czułyśmy się sobie bliskie jak siostry – mówiła Capkała. Jak przekonywała, odczuwały wtedy, że swoimi działaniami "przybliżają przemiany na Białorusi". - Kilka dni temu oglądałam nasze zdjęcia z tego okresu i płakałam, bo uświadomiłam sobie, że był to piękny okres w moim życiu – dodała. - Masza jest bardzo silna. Wszystkie jesteśmy, bo ten czas wspólnej pracy to było wielkie wyzwanie w sensie fizycznym i emocjonalnym. Cały dzień w samochodzie, po trzy wiece dziennie, niesamowita energia tysięcy ludzi, którzy jednocześnie na ciebie patrzą - podkreśliła.

Weranika Capkała ze względu na obawy o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny, wyjechała z Białorusi jeszcze przed wyborami, które odbyły się 9 sierpnia. Wyznała, że brakuje jej zarówno obecności Cichanouskiej i Kalesnikawej, jak i Białorusi i że chciałaby być w domu, razem z innymi Białorusinami. - Ja i Waler będziemy walczyć o nią (Maszę) i o wszystkich więźniów politycznych. Osobiście zamierzam o nią walczyć – zapewniała.

Podejrzana o "wezwania do przejęcia władzy"

Maryja Kalesnikawa jest podejrzana o "wezwania do przejęcia władzy" w ramach postępowania, które białoruski Komitet Śledczy wszczął wobec Rady Koordynacyjnej. Za przestępstwa z artykułu 361.3 Kodeksu karnego Białorusi (mówiącego między innymi o publicznych wezwaniach do przejęcia władzy lub działań na szkodę bezpieczeństwa państwa z wykorzystaniem mediów i internetu) grozi kara pozbawienia wolności od dwóch do pięciu lat.

Swiatłana Cichanouska tuż po wyborach wyjechała na Litwę.

Autor:tas

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Jelena Tołkaczewa/TUT.by

Tagi:
Raporty: