Brytyjczycy wybrali konserwatystów

6 listopada 2019
PAP/EPA/NEIL HALLZwycięskie przemówienie Borisa Johnsona

Partia Konserwatywna premiera Borisa Johnsona zdecydowanie wygrała przedterminowe wybory do brytyjskiej Izby Gmin 12 grudnia 2019 roku i będzie miała w niej bezwzględną większość, co pozwoli na dokończenie brexitu zgodnie z ustalonym terminem.

Konserwatyści zdobyli 365 mandatów w 650-osobowej Izbie Gmin (w jednym okręgu wyniki nie zostały jeszcze ogłoszone), czyli znacznie powyżej progu 326, który umożliwia samodzielne rządy. To lepszy wynik niż przewidywały przedwyborcze sondaże oraz znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi wyborami z czerwca 2017 roku.

To jeśli chodzi o liczbę miejsc najlepszy wynik konserwatystów od czasu trzeciego i ostatniego zwycięstwa Margaret Thatcher w 1987 roku, a biorąc pod uwagę procentowe poparcie - 43,6 proc. - nawet od 1979 roku.

Boris Johnson powiedział, że ten wynik daje torysom mocny mandat na dokończenie brexitu, co jak zapowiadał przez całą kampanię, pozwoli na uwolnienie gospodarczego potencjału kraju i zajęcie się innymi priorytetami wyborców, w tym zwłaszcza służbą zdrowia. Premier podziękował szczególnie tym wyborcom, którzy na konserwatystów zagłosowali po raz pierwszy.

Takich było sporo, bo strategia premiera, by powalczyć o przemysłowe, robotnicze okręgi, które dotychczas były bastionem Partii Pracy, ale gdzie poparto w referendum wyjście z UE, okazała się bardzo skuteczna. Wybory kompletnie zmieniły polityczną mapę Wielkiej Brytanii. Konserwatyści przejęli z rąk laburzystów kilkadziesiąt okręgów, zwłaszcza w północnej i środkowej Anglii, w tym część takich, w których Partia Pracy wygrywała od kilkudziesięciu lat.

Klęska lewicy i liberałów

Dla laburzystów czwartkowe wybory okazały się natomiast całkowitą klęską. 203 mandaty, które zdobyli to najgorszy wynik od 1935 roku. W reakcji na to ich lider Jeremy Corbyn zapowiedział, że nie poprowadzi ugrupowania w następnych wyborach, ale pozostanie na stanowisku lidera do czasu partyjnej "refleksji" na temat przyszłości. Corbyn jest krytykowany za neutralność w sprawie brexitu, niewystarczającą reakcję na przypadki antysemityzmu w swym ugrupowaniu oraz zbyt radykalny program, który zaproponował. Po ogłoszeniu prognoz wyborczych jego rezygnacji publicznie zaczęła domagać się część laburzystowskich polityków.

Także wyniki trzeciej co do wielkości ogólnokrajowej partii - Liberalnych Demokratów - jest znacznie poniżej oczekiwań, zwłaszcza, że jako jedyne z głównych ugrupowań opowiadało się za rezygnacją z brexitu, a około połowy brytyjskich wyborców przeciwne jest wyjściu z UE. Liberalni Demokraci zdobyli ostatecznie 11,5 proc. głosów, co przełożyło się na 11 mandatów - o jeden mniej niż w poprzednich wyborach.

Na dodatek ponieśli oni wyjątkowo prestiżową porażkę - parlamentarny mandat straciła ich liderka Jo Swinson, przegrywając w swoim okręgu z kandydatką Szkockiej Partii Narodowej (SNP) różnicą zaledwie 150 głosów.

Wybory w Wielkiej Brytanii
PAP/Reuters

Zwycięstwo szkockich nacjonalistów

SNP jest natomiast obok konserwatystów największym zwycięzcą wyborów. Wprawdzie ostatecznie zdobyli oni 48 mandatów, a nie 55, jak wynikało z prognozy exit polls. Ale to i tak jest wzrost o 13 mandatów w porównaniu z dotychczasowym stanem posiadania i - jak zapowiedziała już ich liderka Nicola Sturgeon - uzasadnienie do przeprowadzenia nowego referendum niepodległościowego. Rozjeżdżanie się politycznych preferencji Anglii i Szkocji stawia w dłuższej perspektywie pod znakiem zapytania przyszłość Zjednoczonego Królestwa. Johnson zapowiadał, że nie zgodzi się na kolejne referendum w Szkocji, skoro poprzednie było zaledwie pięć lat temu, ale dobry wynik SNP oznacza co najmniej poważne spory między władzami w Londynie i Edynburgu. Z kolei w krótszej perspektywie zwycięstwo konserwatystów oznacza, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE w ustalonym terminie, czyli 31 stycznia 2020 roku jest przesądzone. Przed wyborami konserwatyści zapowiadali, że jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia pod obrady parlamentu wróci ustawa o porozumieniu z UE w sprawie warunków wyjścia ze Wspólnoty.

Protesty przeciw zwycięstwu konserwatystów. Relacja Michała Sznajderatvn24
wideo 2/2

Moi ministrowie będą dążyć do zawarcia porozumienia z Unią Europejską opartego na umowie o wolnym handlu, która będzie korzystna dla całego Zjednoczonego Królestwa - oświadczyła w czwartek w parlamencie brytyjska królowa Elżbieta II. Monarchini w drugiej w ciągu zaledwie paru miesięcy mowie tronowej przedstawiła priorytety nowego rządu Borisa Johnsona, którego Partia Konserwatywna zwyciężyła w grudniowych wyborach parlamentarnych.

Odpowiadająca w laburzystowskim gabinecie cieni za sprawy zagraniczne Emily Thornberry jako pierwsza ogłosiła zamiar ubiegania się o partyjne przywództwo. Obecny szef Partii Pracy, Jeremy Corbyn, zapowiedział rezygnację po porażce w zeszłotygodniowych wyborach do Izby Gmin. - Uważam, że przy innym przywództwie zachowalibyśmy znaczną część naszego elektoratu w tradycyjnie laburzystowskich regionach. Zamiast tego podążaliśmy ścieżką niemal komicznego niezdecydowania - ocenił wywodzący się z Partii Pracy były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.

Na pierwszym posiedzeniu po wyborach zebrała się we wtorek Izba Gmin brytyjskiego parlamentu. Liderzy frakcji parlamentarnych wygłosili krótkie przemówienia. Reprezentujący Partię Konserwatywną premier Boris Johnson zapowiedział dokończenie brexitu i wezwał do przeciwstawienia się próbom rozbicia Zjednoczonego Królestwa. Spikerem Izby Gmin pozostał Lindsay Hoyle.

Rzecznik premiera Borisa Johnsona poinformował, że rząd w piątek złoży w parlamencie projekt ustawy o porozumieniu w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej. Parlament po przedterminowych wyborach, które odbyły się w ubiegłym tygodniu, po raz pierwszy zbierze się we wtorek.

Rząd Wielkiej Brytanii planuje ponowne przedłożenie w parlamencie ustawy o porozumieniu w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia - potwierdziło w niedzielę dwóch członków gabinetu w Londynie.

Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn wziął na siebie odpowiedzialność za porażkę w wyborach do brytyjskiej Izby Gmin. Laburzyści zanotowali najgorszy wynik od 1935 roku. "Nigdy nie zrezygnujemy z zaangażowania i determinacji" - napisał w liście do swoich wyborców, których jednocześnie przeprosił. John McDonnell, minister finansów w gabinecie cieni laburzystów, nazwał wynik "katastrofą".

Po zwycięstwie Partii Konserwatywnej w brytyjskich wyborach parlamentarnych funt mocno zyskiwał wobec głównych walut. Brytyjska waluta umocniła się również wobec złotego; w piątek rano za jednego funta trzeba było zapłacić prawie 5,17 zł, najwięcej od trzech lat. W kolejnych godzinach wzrosty wyhamowały.

Partia Brexitu nie dostała się do Izby Gmin, ale przytłaczające zwycięstwo konserwatystów Borisa Johnsona oznacza, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej do końca stycznia jest już niemal przesądzone. Szef rządu zapowiedział "uszanowanie woli Brytyjczyków" w sprawie brexitu, a przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel wyraził oczekiwanie jak najszybszego głosowania nad tą sprawą w brytyjskim parlamencie.

Lider Partii Pracy Jeremy Corbyn, komentując w nocy z czwartku na piątek dotkliwą porażkę swojego ugrupowania w wyborach do Izby Gmin, zapowiedział, że nie poprowadzi laburzystów w następnej kampanii. Z funkcji lidera partii na razie jednak nie ustępuje.

Premier Boris Johnson, mimo że niektóre prognozy przedwyborcze wróżyły mu porażkę, zdecydowanie wygrał w swoim okręgu wyborczym i uzyskał mandat do Izby Gmin. – Na tym etapie wygląda na to, że konserwatywny rząd otrzymał potężny mandat, by dokonać brexitu i zjednoczyć naród – powiedział lider Partii Konserwatywnej.

Premier Boris Johnson ma ciekawą konkurencję w swoim okręgu wyborczym w czwartkowych wyborach parlamentarnych. Wśród 12 kandydatów jest dwóch, którzy w wyborczy bój ruszyli wyposażeni nie tylko w programy, ale też w specyficzne odzienie, którego najważniejszą częścią są hełmy. Lord Buckethead i Hrabia Binface ubiegają się o miejsca w Izbie Gmin.

W Wielkiej Brytanii trwają przedterminowe wybory do Izby Gmin. Swoje głosy oddali już prawie wszyscy liderzy głównych partii politycznych, z wyjątkiem Nigela Farage'a, który tym razem nie ubiega się o miejsce w parlamencie. Jedynym z politycznych przywódców, który mógł zagłosować na samego siebie, był przewodniczący opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn.

Zdjęcie czterolatka, który z powodu braku łóżek w szpitalu leżał na podłodze, stało się jednym z centralnych tematów kampanii przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Opozycja krytykuje premiera Borisa Johnsona za to, że podczas wywiadu miał uciekać wzrokiem od zdjęcia i nie chciał bezpośrednio odpowiedzieć na pytanie o chłopca.

Brytyjski dziennik "Financial Times" dotarł do poufnego dokumentu, który sugeruje, że rząd Borisa Johnsona do końca przyszłego roku nie będzie gotowy do wprowadzenia nowych procedur obejmujących handel z Irlandią Północną, przez co nie będzie możliwe zrealizowanie protokołu, który premier Johnson podpisał w październiku z przywódcami pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej. Rzecznik Partii Konserwatywnej zapewnia jednak, że data zakończenia okresu przejściowego po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest niezagrożona.