Strzelanina w Teksasie

6 listopada 2017

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych miały cztery szanse, aby uniemożliwić napastnikowi zakup broni po tym, jak został on oskarżony o brutalne przestępstwa podczas pobytu w wojsku - podaje opublikowany w piątek raport inspektora generalnego Departamentu Obrony. Były żołnierz US Air Force, który w 2017 roku w czasie nabożeństwa w Teksasie zastrzelił co najmniej 26 osób, popełnił samobójstwo po ucieczce i wymianie strzałów z mieszkańcami.

Najbardziej boli widok tych najmłodszych - przyznał w poniedziałek szeryf Joe Tackitt, który jako jeden z pierwszych wszedł do kościoła baptystów w Sutherland Springs po niedzielnej strzelaninie. Rozmiar masakry przytłacza. W świątyni ginęły matki z dziećmi, kobiety w ciąży, wieloosobowe rodziny. Najmłodsza z ofiar ma zaledwie 18 miesięcy.

"W obliczu tego barbarzyńskiego aktu dzielimy ból w solidarności z najbliższymi ofiar, a wszystkim poszkodowanym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia" - napisał prezydent Andrzej Duda w depeszy kondolencyjnej do prezydenta USA Donalda Trumpa.

Mieszkaniec Sutherland Springs, który z bronią w ręku postanowił powstrzymać napastnika, a następnie ścigał go samochodem, został okrzyknięty bohaterem. Mężczyzna, którego tożsamości nie ujawniono, według mediów zapobiegł śmierci jeszcze większej liczby ofiar. W niedzielnym ataku na kościół zginęło co najmniej 26 osób, a 24 zostały ranne.

Były żołnierz sił powietrznych USA, który w czasie niedzielnej nabożeństwa w Teksasie zastrzelił co najmniej 26 osób, popełnił samobójstwo po ucieczce i wymianie strzałów z mieszkańcami - poinformował w poniedziałek szeryf. Napastnik był ubrany na czarno, miał na sobie kamizelkę kuloodporną i był uzbrojony w karabin półautomatyczny marki Ruger.