Katastrofa budowlana w Bangladeszu

3 maja 2013

Co najmniej 23 osoby zostały stratowane na śmierć podczas akcji rozdawania ubrań dla najuboższych. Do tragedii doszło w piątek w jednej z fabryk w mieście Mojmonszingh na północy Bangladeszu. Banglijska policja zastrzegła, że liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.

Po dwóch latach od tragicznej katastrofy budowlanej, w której zginęło ponad 1100 osób, sytuacja pracowników w Bangladeszu poprawiła się nieznacznie albo wcale. Organizacja Human Rights Watch, która przeprowadziła wywiady z ponad 160 kobietami zatrudnionymi w fabrykach odzieżowych, w swoim raporcie przestrzega, że wkrótce może dojść do kolejnej takiej tragedii. W fabryce szyto ubrania dla zachodnich firm odzieżowych.

Na gruzach zawalonego budynku fabryk odzieżowych Rana Plaza w Bangladeszu odnaleziono metki polskiej marki odzieżowej Cropp, należącej do spółki LPP. W katastrofie, do której doszło miesiąc temu, zginęło ponad tysiąc pracowników szyjących ubrania znanych marek.

Europejscy giganci branży odzieżowej: szwedzki H&M oraz Inditex, właściciel marki Zara, ogłosili, że zamierzają podpisać porozumienie w sprawie poprawy warunków bezpieczeństwa w przemyśle tekstylnym w Bangladeszu. To reakcja na tragiczną katastrofę w fabryce, która zabiła ponad tysiąc osób.

W ruinach zawalonej fabryki odzieży w Dhace służby ratunkowe znalazły żywą osobę - podała w piątek miejscowa prywatna stacja Somoy Television. Budynek zawalił się 17 dni temu i w ostatnich dniach wyciągano z ruin ciała ofiar, których liczba przekroczyła tysiąc.

Do 540 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych katastrofy w fabryce odzieży w Bangladeszu, która zawaliła się w ubiegłą środę - podało w sobotę wojsko po wydobyciu w nocy kolejnych ciał. W czwartek wieczorem liczbę ofiar szacowano na 511.

Do 397 wzrosła liczba zabitych w katastrofie budowlanej w Dhace w Bangladeszu. W środę zawaliła się tam fabryka odzieży. W poniedziałek z gruzów wydobyto kolejne ciała. Mimo że jest to największa katastrofa w historii kraju, minister ds. informacji Bangladeszu postanowił pogratulować służbom ratowniczym, stwierdzając, że akcja pomocy, jaką nieśli zaraz po katastrofie, to "sukces bez precedensu".

Do starć policji z setkami demonstrantów doszło w piątek w stolicy Bangladeszu, Dhace. Policja użyła gumowych kul i gazu łzawiącego przeciwko manifestantom, rozwścieczonym z powodu zawalenia się w środę budynku jednej z fabryk, gdzie zginęły 273 osoby.

Co najmniej 238 ciał wydobyto spod gruzów zawalonego ośmiopiętrowego budynku na przedmieściach stolicy Bangladeszu - Dhaki. Służby informują, że odnaleziono 40 ocalałych osób, spośród których 12 udało się już uwolnić z ruin. Akcja ratunkowa trwa - w budynku w momencie zawalenia mogły przebywać nawet trzy tysiące ludzi.