Francja wybrała prezydenta

2 grudnia 2016

Z żalem odnotowujemy, że po raz kolejny kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron używa niedopuszczalnych porównań i skrótów myślowych, które wprowadzają w błąd opinię publiczną; rząd polski nie jest sojusznikiem Marine Le Pen - podkreśliło Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odpowiedzi na słowa kandydata na prezydenta Francji.

Wypowiedź kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w której postawił w jednym szeregu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, jest obraźliwa i niedopuszczalna - ocenił szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. - Bardzo zła, naganna i niedobra wypowiedź. Pan Macron jest niedoedukowany, nie zna sytuacji w Polsce - dodał z kolei marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Prawie 59 procent wyborców chce oddać głos na centrystycznego kandydata Emmanuela Macrona. Kandydatka Frontu Narodowego Marine Le Pen może liczyć na 41 procent głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich. - wynika z najnowszego sondażu Ifop Fiducal.

- To, co powiedział Emmanuel Macron, jest fundamentalnie antyunijne - mówił w "Kawie na ławę" szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski. - Te wypowiedzi należy traktować z dużą dozą kampanijnego podejścia, nie mają one realnego znaczenia politycznego - ocenił z kolei przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann.

Marine Le Pen ogłosiła, że jeśli 7 maja zwycięży w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji, to mianuje premierem gaullistę i przeciwnika Unii Europejskiej Nicolasa Dupont-Aignana. Dupont-Aignan, kandydat partii Powstań Francjo, w pierwszej turze wyborów 23 kwietnia zdobył 4,7 procent głosów. W piątek, zgodnie z oczekiwaniami ogłosił, że popiera kandydaturę Le Pen.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel określiła w piątek Emmanuela Macrona, centrowego kandydata we francuskich wyborach prezydenckich, jako przyszłego "silnego prezydenta" Francji. W II turze wyborów 7 maja zmierzy się on z kandydatką skrajnej prawicy Marine Le Pen.

Unia Europejska z Emmanuelem Macronem jako prezydentem Francji może nie mieć cierpliwości dla "wybryków" Polski - pisze brytyjski tygodnik "Economist". Zauważa, że karą nie będzie wcale odebranie Warszawie głosu w Radzie Europejskiej, czy obcięcie funduszy, ale wykluczenie ze ścisłego rdzenia Unii Europejskiej. Tak #PisząoPolsce.

Emmanuel Macron, zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji i lider sondaży, powiedział, że jeśli zostanie prezydentem, opowie się za sankcjami UE wobec Polski, która "naruszyła wszystkie zasady Unii". - To zwrot obliczony na Francuzów, którzy nie wiedzą, jak takie sankcje się nakłada. Nałożyć je może tylko Rada Europy i to jednomyślnie. Wiadomo, że nigdy do tego nie dojdzie - mówił w TVN24 BiS Marek Borowski, senator.

To wypowiedź niefortunna - tak do słów kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona na temat Polski odniósł się w czwartek wieczorem rzecznik rządu Rafał Bochenek. - Nie godzimy się, by Polska była w ten sposób wykorzystywana w kampanii wyborczej we Francji - podkreślił.

Ulicami Paryża przeszła w środę wielotysięczna manifestacja policjantów żądających lepszej ochrony i poprawy warunków pracy. Zakończyła się na Polach Elizejskich, gdzie 20 kwietnia zabity przez islamistę został funkcjonariusz policji Xavier Jugele.

Na ostatniej prostej przed drugą turą wyborów kandydaci na prezydenta Francji prześcigają się w pomysłach na pozyskanie nowych wyborców. Marine Le Pen odwiedziła robotników strajkujących przeciwko zamknięciu fabryki Whirlpool w Amiens. Zaraz po niej, do zakładu przyjechał centrysta Emmanuel Macron. Fabryka ma wkrótce zostać zamknięta, a produkcja z niej ma być przeniesiona do Polski.