Atak chemiczny w Chan Szajchun

5 kwietnia 2017
Google MapsDo ataku doszło w Chan Szajchun

72 osoby zginęły 4 kweitnia ataku chemicznym na syryjskie miasto w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii - wynika z najnowszego bilansu Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka. Wśród ofiar śmiertelnych jest 20 dzieci.

Według najnowszych danych zginęło również 17 kobiet, ale ogólny bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć, gdyż wielu osób nie można odnaleźć - informuje organizacja z siedzibą w Londynie. Wcześniej różne szacunki mówiły, że w ataku na miejscowość Chan Szajchun w prowincji (muhafazie) Idlib śmierć poniosło od 58 do co najmniej 100 osób, w tym kilkanaścioro dzieci.

Syryjska opozycja i wiele państw zachodnich winą za atak obarcza reżim prezydenta Baszara el-Asada, który zaprzecza, jakoby stosował broń chemiczną. Syryjskie Obserwatorium informowało we wtorek, że ataku najprawdopodobniej dokonały syryjskie lub rosyjskie samoloty. Według amerykańskich źródeł rządowych w ataku tym użyto sarinu i że "niemal na pewno" było to dzieło sił lojalnych wobec Asada. Ministerstwo obrony Rosji oświadczyło w środę, że w Chan Szejchun syryjskie lotnictwo zbombardowało we wtorek arsenał bojowników, w którym wytwarzano amunicję napełnioną trującymi substancjami chemicznymi.

Doradca prezydenta USA Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton ostrzegł w sobotę rząd Syrii, by nie traktował wycofania amerykańskich wojsk z tego kraju jako złagodzenia stanowiska Stanów Zjednoczonych w sprawie stosowania broni chemicznej.

Pentagon zaapelował we wtorek do Rosji o umożliwienie przeprowadzenia rzetelnego śledztwa w sprawie ataku chemicznego w syryjskim mieście Aleppo, który miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę - poinformował rzecznik Pentagonu Sean Robertson. W wyniku ataku poszkodowanych zostało ponad 100 osób.

Użycie broni chemicznej było kluczowym czynnikiem, który pozwolił prezydentowi Syrii Baszarowi el-Asadowi przechylić na swoją stronę szalę zwycięstwa w wojnie domowej w tym kraju - wynika z przedstawionego w poniedziałek śledztwa dziennikarskiego BBC.

Doradca prezydenta USA Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton zapowiedział w poniedziałek, że użycie przez syryjski reżim broni chemicznej spowoduje "znacznie silniejszą reakcję" Ameryki, Francji i Wielkiej Brytanii niż poprzednio.

USA, Francja i Wielka Brytania przedłożyły w sobotę w Radzie Bezpieczeństwa ONZ projekt rezolucji w sprawie Syrii potępiający użycie broni chemicznej w tym kraju oraz postulujący utworzenie niezależnego mechanizmu badania takich incydentów.

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson oznajmił, że Londyn powinien "poważnie rozważyć" przyłączenie się do amerykańskich nalotów na Syrię, jeśli znajdzie dowody na użycie broni chemicznej przeciw cywilom.