Kardynał Dziwisz: nigdy nie dostałem pieniędzy, by ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi papieża

TVN24 | Polska

Autor:
asty//now
Źródło:
PAP
Rozmowa z Marcinem Gutowskim, autorem reportażu "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza"TVN24
wideo 2/4
TVN24Rozmowa z Marcinem Gutowskim, autorem reportażu "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza"

Kardynał Stanisław Dziwisz w oświadczeniu dla włoskiej agencji Ansa - w reakcji na reportaż "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza" pokazany w TVN24 - zapewnił, że nigdy nie przyjmował pieniędzy "w zamian za udział w mszach świętych" ani by "ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi Ojca Świętego". Powiedział, że stawiane mu zarzuty są "zniesławiające" i mają na celu podważenie jego "pokornej" służby na rzecz świętego Jana Pawła II.

Reportaż "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza" dzisiaj o godz. 22.40 w TVN.

Marcin Gutowski, dziennikarz "Czarno na białym" TVN24 pokazał w swoim reportażu "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza" nieznane oblicze duchownego. Jawi się w nim on jako potężny hierarcha, szara eminencja, która potrafi zadbać o - specyficznie rozumiany - interes Kościoła. Także wtedy, gdy chodzi o sprawy dotyczące ofiar pedofilii. W reportażu wskazano także na powiązania Dziwisza z byłym amerykańskim kardynałem Theodore'em McCarrickiem, który dopuszczał się pedofilii. We wtorek światło dzienne ujrzał watykański raport o wiedzy Stolicy Apostolskiej na temat amerykańskiego duchownego.

W oświadczeniu przekazanym dla włoskiej agencji Ansa kardynał Stanisław Dziwisz przekazał, że stawiane w reportażu "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza" zarzuty mają charakter zniesławiający. "Mają zniszczyć służbę, pełnioną przeze mnie z pełną pokorą świętemu papieżowi, Janowi Pawłowi II" - ocenił. "Nigdy nie przyjąłem pieniędzy w zamian za udział w mszach świętych, nigdy - podkreślam, nigdy nie dostałem pieniędzy, by ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi Ojca Świętego" - zapewnił kardynał.

"Nigdy i jeszcze raz nigdy nie wspierałem osób niegodnych w zamian za datki wpisane w jakąś perwersyjną logikę wymiany" - oświadczył emerytowany metropolita krakowski.

ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ "DON STANISLAO. DRUGA TWARZ KARDYNAŁA DZIWISZA" >>>

Kardynał Stanisław DziwiszShutterstock

Odnosząc się do reportażu "Czarno na białym", hierarcha poinformował, że już odrzucił w sposób najbardziej stanowczy "insynuacje, które stały się szybko zniesławiającymi kalumniami".

"Ale ponieważ iskry spowodowane przez ten materiał przedostały się poza granice mojej umiłowanej ojczyzny, docierając także do Włoch i do Rzymu, pragnę odrzucić z równą stanowczością i z jeszcze większym oburzeniem złośliwe sugestie i zniesławiające oskarżenia" - dodał.

Kardynał Dziwisz wyraził opinię, że w materiale "łączą się z podstępną zręcznością migawki z życia kościelnego, fragmenty spraw niepołączonych ze sobą i nie do połączenia, epizody, które obiektywnie mają, o ile wiem, zupełnie inną dynamikę. Wszystko przyprawione złośliwymi zarzutami kupczenia. Tyleż skandaliczne, co bezpodstawne" - ocenił.

"Wielkoduszność i życzliwość wyniesione ze szkoły Świętego Jana Pawła II nie mogą pozwolić na jakiekolwiek manipulacje z czyjejkolwiek strony, choćby pod pretekstem szlachetnego obowiązku dziennikarskiego" - przekazał kardynał Dziwisz. Przypomniał, że przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki poprosił o powołanie niezależnej komisji, która wyjaśniłaby jego rolę jako osobistego sekretarza metropolity krakowskiego Karola Wojtyły, a potem już Jana Pawła II.

Zapewnił jednocześnie, że popiera ten wniosek i dodał, że prosi o to, by dzięki temu potwierdzone zostało jego "przejrzyste i zawsze bezinteresowne postępowanie".

Na zakończenie kardynał Dziwisz zaapelował do mediów o "pełnienie misji w sposób roztropny i mądry, aby opinia publiczna nie była dalej zatruwana insynuacjami wyrządzającymi szkodę honorowi i szacunkowi dla prawdy faktów".

Kardynał Dziwisz do dziś nie odniósł się do pytań postawionych w reportażu Marcina Gutowskiego.

Autor:asty//now

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock