Ceny zagranicznych wakacji. Branża wyjaśnia

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mb
Źródło:
PAP
Urlop w czasie pandemii. Wakacyjny raport Marcin MasewiczaTVN24
wideo 2/5
TVN24Urlop w czasie pandemii. Wakacyjny raport Marcin Masewicza

Ceny zagranicznych wakacji raczej nie będą niższe niż w roku ubiegłym - ocenili operatorzy turystyczni. Wskazali, że mimo mniejszego popytu będzie też niższa podaż ofert. Wkrótce odbędą się pierwsze loty czarterowe.

Maciej Szczechura z Rainbow Tours powiedział, że popyt na tegoroczne zagraniczne wakacje dopiero się zaczyna, bo ledwie kilkanaście dni temu otwarte zostały granice. - W tym sezonie zainteresowaniem cieszą się te kierunki, gdzie można będzie polecieć. Póki co lista otwartych krajów ogranicza się do Unii Europejskiej. Jest Grecja i to głównie wyspy, Bułgaria, Chorwacja i kraje bliżej położone - wskazał.

Dodał, że jest mniejsze zainteresowanie Hiszpanią i Wyspami Kanaryjskimi. - Cóż z tego, że ktoś chciałby polecieć na przykład do USA, jak aktualnie nie ma nawet takiej możliwości - zaznaczył.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Zagraniczne wakacje

Według Szczechury w tej chwili zainteresowanie wyjazdami na zagraniczny wypoczynek nie przekracza 30 procent tego, co było w 2019 roku, ale - jak zaznaczył - jeszcze trzy tygodnie temu to zainteresowanie było na poziomie 5 procent. - Szacujemy i mamy nadzieję, że jeżeli tegoroczny lipiec uda się zrealizować w 30 procentach wyniku z ubiegłego roku, to będzie dobrze, a sierpień może 50 procentach - wskazał. Dodał, że branża liczy na efekt przesuniętych wakacji na wrzesień i październik.

W jego ocenie w związku z tym, że touroperatorzy podejdą w tym roku ostrożnie do kwestii ilości oferty, ceny zagranicznych wyjazdów raczej nie spadną, bo choć będzie mniejszy popyt, to i podaż nie będzie duża. - Ceny w tym roku będą raczej porównywalne z tymi z zeszłego sezonu - wskazał. Dodał, że za to "na pewno" będzie można trafić na przeceny na ostatnią chwilę, tuż przed wylotem.

- Przynajmniej w tym pierwszym okresie rozruchu, może się tak zdarzyć, że w jakimś samolocie miejsca są niezapełnione, więc trafią się superoferty - dodał Szczechura.

Zdaniem wiceprezesa Itaki Piotra Henicza ceny zależą od konkretnej oferty, część jest porównywalna do tych sprzed pandemii, część jest niższa, ale niektóre są wyższe. - Jakie będą ostatecznie, zweryfikuje rynek; jesteśmy w trakcie uruchamiania kolejnych destynacji i prowadzimy elastyczną politykę cenową - wskazał.

Zwrócił uwagę, że od ogłoszenia otwarcia granic i wznowienia wylotów odnotowano wzrost zainteresowania wyjazdami. - Przede wszystkim są to liczne zapytania ze strony klientów oczekujących na informacje, dotyczące wznowienia wylotów. Liczymy jednak, że po zakomunikowaniu, kiedy i dokąd konkretnie mogą z nami polecieć, ilość rezerwacji zacznie rosnąć - powiedział.

Dodał, że pierwsze wyloty firma planuje 3 lipca do Grecji na Zakintos i do Bułgarii. - W sprzedaży jest już większość letniej oferty. Planujemy aktualnie wznowienie wylotów czarterowych między innymi do: Grecji, Bułgarii, Albanii, Turcji, Włoch, Portugalii, Hiszpanii, Gruzji, Egiptu, Tunezji i na Cypr - wymienił.

Wskazał, że w tym roku zdecydowanie więcej klientów interesuje się wyjazdami z dojazdem własnym niż rok temu. - Właśnie w odpowiedzi na to duże zainteresowanie przygotowaliśmy w tym roku wyjątkowo bogatą propozycję na dojazd własny w tym między innymi do: Chorwacji, Czarnogóry, Słowenii, Albania, Bułgarii, Cypr, Grecji oraz na Litwę - podał.

Bez limitu pasażerów

Wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz poinformowała w piątek że, od 1 lipca br. samoloty będą mogły latać już z pełnym składem pasażerów. Dodała, że dotyczy to wszystkich lotów: regularnych i czarterowych.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 29 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii "można przewozić, w tym samym czasie, nie więcej pasażerów niż wynosi połowa maksymalnej liczby miejsc przeznaczonych dla pasażerów określonej w dokumentacji technicznej statku powietrznego". Oznacza to, że obecnie pasażerowie mogą zajmować tylko 50 procent miejsc w samolocie.

Autor:mb

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: EPA/ATIENZA