Polska i Świat

Polska i Świat

Jest drogo, a będzie jeszcze drożej. Ceny biletów za przejazd autobusem czy tramwajem w Warszawie idą w górę. Jednorazowy bilet będzie kosztował 4,40 zł. Miasto tłumaczy, że to przez paliwo, którego cena też rośnie. I z tym dyskutować nie ma co, bo fakt jest faktem. Ale czemu w Warszawie wszystko jest droższe niż w innych miastach?

Chcieć znaczy móc - tylko tyle, albo aż tyle wystarczy powiedzieć, przedstawiając 17-stoletniego Nico Calabriego. Chłopak nie ma nogi, a mimo to strzelił ostatnio gola, którym w internecie zachwyciło się już ponad milion ludzi na całym świecie. Dla niego jego własne wyczyny są niczym nadzywczajnym. Bo skoro od małego trenuje i wymaga od siebie tego, co pełnosprawni ludzie a nawet więcej, to w sumie czemu się dziwić, że osiąga sukcesy.

Taka debata jak w USA, na takim poziomie i z taką uwagą widzów - u nas jest niestety nierealna. Historia pokazała już, że politycy potrafią się obrazić i na debatę nie przyjść albo obrazić się i nie zaprosić drugiej strony. Być może nikt tego naszym politykom głośno nie powiedział, ale debatowanie we własnym gronie jest i mało kreatywne i nudne.

Zaczęło się od maila, że jest otyła i że daje zły przykład młodzieży. Skończyło się na osobistym wyznaniu i publicznej dyskusji o nadmiernych kilogramach. Prezenterka lokalnej telewizji z Wisconsin - Jennifer Livingston - dostała mało sympatyczny list od widza. Nie wyrzuciła go jednak do kosza, tylko wygłosiła na wizji tyradę w obronie ludzi otyłych i dla połowy Ameryki natychmiast stała się bohaterką.

Faworytem był Obama. Jest ponoć lepszym mówcą, a już na pewno ma większe doświadczenie. Ale - albo się nie przygotował, albo zbagatelizował przeciwnika, albo myślał o żonie, z którą w ten wieczór świętował 20-lecie ślubu. Tak czy owak, więcej punktów zdobył Mitt Romney. Sztab wyborczy republikanów pieje z zachwytu, choć doskonale wie, że to była pierwsza z trzech debat.

To będzie kosmiczny skok z wykorzystaniem kosmicznej technologii. A jeśli się uda - pomoże w kosmicznym podboju. Trwają ostatnie przygotowania do skoku ze spadochronem z wysokości ponad 36-ciu kilometrów. Człowiek, który ma tego dokonać nazywa się Felix Baumgartner. Zwykło mówić się o nim śmiałek albo ryzykant. Ale świat nauki patrzy na niego zupełnie inaczej. Z nadzieją na nowe odkrycia i wiedzę.

W zderzeniu z pociągiem człowiek nie ma żadnych szans, a mimo to wciąż znajdują się tacy, którzy tej prawdzie próbują zaprzeczyć. Efekt jest opłakany. W tym roku pod kołami pociągów życie straciło już 145 osób. Wchodzą, przebiegają, nie patrzą. Teraz będą musieli patrzeć nie tylko na pociągi, ale też na funkcjonariuszy Służby Ochrony Kolei, którzy w liczbie trzech tysięcy będą pieszych pilnować i w razie czego karać.

Boże młyny może i wolno mielą, ale watykański wymiar sprawiedliwości działa nadzwyczaj sprawnie. Ledwo zaczął się proces papieskiego kamerdynera, oskarżonego o kradzież tajnych dokumentów z apartamentu Benedykta XVI, a już w tę sobotę spodziewany jest wyrok, w niedzielę z kolei możliwe jest ułaskawienie Paolo Gabriele. Pośpiech może Kościołowi się opłacić, bo dopóki proces trwa, zza Spiżowej Bramy wyciekają różne, także kompromitujące informacje.

W Afganistanie - nie znasz dnia, ani godziny. A ostatnio nie możesz być pewnym też tego, czy afgański żołnierz albo policjant wyszkolony przez zachodnie wojska, tych wojsk nie zaatakuje. Agresja rośnie, przybywa zabitych i rannych. Zrobiło się na tyle niebezpiecznie, że szef NATO zastanawia się nad reorganizacją wojsk sojuszu.

Ponad podziałami, ponad partiami, ważne rozmowy o gospodarce zapowiada tym razem szef ludowców. Waldemar Pawlak wkracza do akcji. Ale akcja ta jest chyba mocno tajna, bo wywołani do rozmów liderzy partyjni o niczym nie słyszeli. Poza - oczywiście - szumnymi zapowiedziami tych rozmów w mediach.

Premier i skompromitowany prezes gdańskiego sądu - razem w jednym sektorze kibicują piłkarzom. Gdy ci zdobywają bramkę, panowie przybijają piątkę. Takie zdjęcia są i za chwilę będziemy je wspólnie oglądać. Czy to dowód na gdański układ, zwany też przez niektórych sitwą? W zależności od tego, kogo się zapyta - słychać zdecydowane tak, albo zdecydowane nie.

Jedna z zasad udanego biznesu mówi, żeby wymyślić coś, na co nikt inny nie wpadł. Więc Apoloniusz Tajner zaproponował - zbudujmy na Stadionie Narodowym w Warszawie skocznię narciarską. Pomysł podchwycił reporter Polski i Świata.

Sprawa zniknięcia kobiet z katalogu reklamowego Ikei, przeznaczonego na rynek Arabii Saudyjskiej wzburzyła opinię publiczną. Nie tylko szwedzkie i nie tylko feministki podniosły larum, że takie działanie jedynie utrwala niską pozycje kobiety w arabskiej kulturze. Kulturoznawcy podpowiadają jednak, że to ani nie jest nowe, ani do końca złe.

Izraelskie samoloty bezzałogowe nie posłużyły i raczej nie posłużą w naszej armii. Ministerstwo Obrony Narodowej zerwało kontrakt z producentem, bo producent z kontraktu się nie wywiązał. Ale to problemu nie rozwiązuje, bo po pierwsze - nasi żołnierze pozostali bez sprzętu, który na tak trudnych misjach, jak choćby ta afgańska, są niezbędne. A po drugie - jakieś pieniądze izraelskiej firmie zostały zapłacone. I pytanie, czy uda się je odzyskać?

Ucho wyhodowane na ręku, które zostało przeszczepione pacjentce we właściwe miejsce i działa jak prawdziwe - takiego osiągnięcia dokonali amerykańscy lekarze. Pomysł na leczenie i jego realizacja są tak przełomowe, że pacjentka sama o sobie mówi, że jest królikiem doświadczalnym.

Nie Jarosław Kaczyński i nie Zbigniew Ziobro, a ojciec Tadeusz Rydzyk wygląda na głównego rozgrywającego na prawicy. On i jego medialne imperium to baza wyborców obu tych partii. Sobotni marsz, w którym brała udział cała wyżej wymieniona trójka pokazał, że politycy o względy księdza zabiegają. A ten próbuje sprawiedliwie na nie odpowiadać. Tak, jakby chciał obu polityków na nowo zjednoczyć albo nie mógł się zdecydować, którego poprzeć. Przy okazji znamienne jest, że jedynym duchownym o którego względy prawica zabiega, jest właśnie ojciec Rydzyk.

Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, te nieoficjalne przynoszą zmianę władzy w Gruzji. I to niezwykle widowiskową. Polityk przegrywa z celebrytą. Większość w parlamencie będzie mieć najprawdopodobniej partia o wdzięcznej nazwie "Gruzińskie marzenie". Na jej czele stoi najbogatszy człowiek w kraju Bidzina Iwaniszwili. Ojciec tamtejszej gwiazdy pop.

Kim jest nowy kandydat na premiera PiS? Co ciekawe, to pytanie zadawano przed jego oficjalną prezentacją, jak i po niej. Bo profesor Piotr Gliński nie jest znany szerszej publiczności. Otarł się o politykę, gdy chciał zostać posłem, ale ten plan się nie powiódł. Zajmował się zatem dalej nauką. A czemu teraz chce być w polityce i to od razu w butach premiera? Bo Polska potrzebuje ratunku, a on ma pełne zaufanie do prezesa Kaczyńskiego.

Kandydatów na premiera mamy aż nadto. Profesor Gliński dołączył przecież do Tadeusza Cymańskiego, który też o fotel szefa rządu zamierza się ścigać. Rzecz w tym, że żadnych oficjalnych czy chociaż zbliżających się wyścigów nikt nie ogłosił. A matematyka nie zostawia tu żadnych wątpliwości. Szanse jednego czy drugiego kandydata są - delikatnie mówiąc - abstrakcyjne.