Trump wydał oświadczenie

TVN24 | Wybory prezydenckie w USA 2020

Autor:
ft/adso
Źródło:
tvn24.pl

"Mimo że zupełnie nie zgadzam się z wynikami wyborów i mam potwierdzenie w faktach, 20 stycznia dojdzie do uporządkowanego przekazania władzy" – napisał w oświadczeniu udostępnionym przez jego doradcę prezydent USA Donald Trump. W czwartek nad ranem amerykański Kongres oficjalnie zatwierdził wybór Joe Bidena na prezydenta Stanów Zjednoczonych. 

Kongres USA zatwierdził w nocy ze środy na czwartek czasu amerykańskiego głosy Kolegium Elektorów. Zwycięzcą listopadowych wyborów prezydenckich był Joe Biden.

Inauguracja kadencji 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia. Przed zaprzysiężeniem Bidena nie czekają już żadne poważniejsze formalności w związku z wyborami.

"20 stycznia dojdzie do uporządkowanego przekazania władzy"

W związku z zatwierdzeniem przez Kongres prezydentury Joe Bidena Donald Trump, w oświadczeniu opublikowanym przez jego doradcę Dana Scavino, napisał: "Choć nie zgadzam się z wynikami wyborów i mam potwierdzenie w faktach, 20 stycznia dojdzie do uporządkowanego przekazania władzy".

"Zawsze mówiłem, że będziemy kontynuować walkę, by upewnić się, że liczone były jedynie legalnie oddane głosy" – oświadczył. Jak dodał Trump, "choć jest to koniec największej pierwszej kadencji prezydenta w historii, to dopiero początek naszej walki o uczynienie Ameryki ponownie wielką".

Starcia na Kapitolu

- Zwolennicy Donalda Trumpa wdarli się w środę do siedziby Kongresu USA, który miał ostatecznie zatwierdzić ważność wyborów prezydenckich. Protestujący starli się z policją, doszło do użycia gazu. Posiedzenie Kongresu zostało przerwane.

- W odpowiedzi na te wydarzenia prezydent elekt Joe Biden zaapelował do Trumpa, by "wypełnił swoją przysięgę, bronił konstytucji i zażądał zakończenia tego oblężenia". Krótko po tych słowach Trump opublikował na Twitterze nagranie wideo, w którym wezwał swoich zwolenników do pokojowego rozejścia się do domów. Podtrzymał swoje zdanie, że wybory zostały sfałszowane.

- W wyniku starć zginęły cztery osoby, a ponad 50 zostało aresztowanych. Pierwszą ofiarą była kobieta, która została postrzelona w gmachu Kongresu. Następnie waszyngtońska policja poinformowała o trzech kolejnych przypadkach śmiertelnych, chociaż nie podała, co było bezpośrednią przyczyną śmierci. 

- W Waszyngtonie wprowadzono stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joe Bidena. Do stolicy USA wkroczył też oddział Gwardii Narodowej. Według CNN i dziennika "New York Times", rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence, a nie Donald Trump.

- Kongres, który wieczorem wznowił obrady, zatwierdził wybór Joe Bidena na prezydenta USA.

Autor:ft/adso

Źródło: tvn24.pl