Do zdarzenia doszło na lotnisku w Hobart w australijskim stanie Tasmania. Oczy, które dostrzegł turysta, należały nie do maskotki, a do kitanki lisiej, małego australijskiego torbacza, który - jak pisze żartobliwie "The Guardian" - postanowił dołączyć do swoich puszystych przyjaciół na półkach sklepu z pamiątkami. Turysta szybko zorientował się, że zwierzę jest żywe, o czym poinformował obsługę sklepu. Ta, choć - jak relacjonował w rozmowie z mediami kierownik ds. handlu detalicznego na lotnisku, Liam Bloomfield - początkowo "nie mogła uwierzyć w to, co słyszy", przekazała informację o zwierzaku obsłudze lotniska.
Mały torbacz pośród pluszaków
Pracownikom sklepu udało się też nakręcić krótki filmik, który szybko obiegł sieć. Jak relacjonuje CNN, zwierzę zniechęcone rosnącym zainteresowaniem - opuściło sklep. Później zajęła się nim obsługa portu lotniczego. Opuściło go, według relacji mediów, "bez szwanku" i przez cały czas pozostawało spokojne.
Nie wiadomo, jak zwierzak dostał się do sklepu i jak długo tam przebywał. Bloomfield żartował, że gdy torbacz zobaczył pluszowych przyjaciół na półkach, "postanowił wtopić się w tłum".
Opracowała Ewa Żebrowska / AM
Źródło: CNN, The Guardian, ABC News
Źródło zdjęcia głównego: ENEX