Dwa walenie zauważono w poniedziałek 28 września w rejonie Zatoki Cooka. Trzecią białuchę, którą okazała się około 22-letnia samica, znaleziono następnego dnia na brzegu rzeki Ship Creek.
- Jak na razie wygląda na całkiem zdrowego walenia, więc nie mam jeszcze pojęcia, dlaczego zmarła - powiedziała Natalie Rouse, biolożka i lekarka weterynarii. Dopiero po zebraniu próbek z ciała samicy będzie można ustalić prawdziwą przyczynę zgonu.
>>> CZYTAJ TEŻ: Szop pracz chory na wściekliznę. W Los Angeles to pierwszy przypadek od ponad 50 lat
Takie zgłoszenia napływają co roku
Jill Seymour, koordynatorka odbudowy populacji białuch arktycznych w Zatoce Cooka, pracująca dla amerykańskiej Narodowej Agencji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA), zwraca uwagę, że znajdowanie martwych wali białych o tej porze roku nie jest czymś odbiegającym od normy.
- Co roku niestety zdarza się, że martwe białuchy wyrzucane są na brzeg. To zjawisko ma miejsce od dawna i to, że tak się dzieje, jest naturalne - tłumaczy. Dodaje też, że to ludzie zgłaszają większość przypadków martwych białuch, najczęściej w okresie późnego lata i jesieni.
>>> CZYTAJ TEŻ: Ocean wyrzuca na brzeg martwe młode walenie. Naukowcy próbują rozwikłać zagadkę
Białuchy arktyczne są ssakami i wyróżniają się białym ubarwieniem oraz dużą zdolnością do wydawania różnych dźwięków. Na Alasce żyje pięć populacji białuch. Ta z Zatoki Cooka liczyła w 2023 roku 331 osobników i jest uważana za zagrożoną wyginięciem od 2008 roku.