Indonezja zmaga się z najsilniejszą falą pożarów lasów od 11 lat. Minister leśnictwa Raja Juli Antoni podał, że pożary mogą trwać nawet do listopada. Najbardziej dotknięte skutkami zjawiska są wyspy Borneo i Sumatra.
Ogromne kłęby dymu z pożarów rozprzestrzeniają się na rozległych obszarach kraju, doprowadzając do gwałtownego wzrostu zachorowań na choroby układu oddechowego w całym regionie. Smog dotarł też do sąsiedniej Malezji oraz Singapuru.
Według klasyfikacji serwisu IQAir malezyjska stolica Kuala Lumpur w środę była najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie, notując wskaźnik bliski 200. Oznacza to bardzo niezdrową jakość powietrza dla ludzi i zwierząt.
>>> CZYTAJ TEŻ: Przekroczył linię zmiany daty i stał się tajfunem. Wędrówka Nolo trwa
Setki tysięcy osób odczuwa skutki smogu
Długa pora sucha w Indonezji w 2026 roku, w połączeniu z tegorocznym nasileniem zjawiska El Nino, pogłębiła kryzys pożarowy. Tym samym naraziła miliony ludzi na działanie niebezpiecznego dymu, który zawiera w sobie szkodliwe mikroskopijne cząsteczki.
Według indonezyjskiego Ministerstwa Zdrowia w okresie od sierpnia do połowy września w dotkniętych smogiem regionach Indonezji odnotowano ponad 170 tysięcy przypadków ostrych infekcji dróg oddechowych, w tym ponad 40 tysięcy przypadków dotyczyło małych dzieci.
Smog zmusił setki szkół w Malezji do zamknięcia się na czas unoszenia się dymu. W Indonezji zaś ponad 1,4 miliona uczniów musiało przejść na naukę zdalną.
- Ryzyko, że silne zamglenie będzie występować coraz częściej w miarę pogarszania się warunków klimatycznych, stale rośnie - powiedziała serwisowi Deutsche Welle Paruedee Nguitragool, profesorka z Chiang Mai University w Tajlandii. - Smog, który kiedyś był problemem głównie w nadmorskiej części Azji Południowo-Wschodniej, stał się powodem do niepokoju dla większości krajów w regionie - dodała.
>>> CZYTAJ TEŻ: "Boże Narodzenie przyszło wcześniej". Bogota jak po śnieżycy