Żyrandole za miliony euro, schody a'la Titanic, złoty prysznic. Państwo przejęło luksusy Janukowycza

Świat

Aktualizacja:

Za rządów Wiktora Janukowycza Ukraińcy opowiadali sobie plotki o przepychu w jakim żyje w swojej rezydencji Meżyhiria (Międzygórze). Dostęp do niej był jednak surowo zabroniony. Po ucieczce prezydenta drzwi do posiadłości stanęły otworem przed Ukraińcami i dziennikarzami, a parlament zdecydował o przejęciu willi z przyległościami na własność państwa. Co tym samym zyskała Ukraina?

Rezydencja Meżyhiria położona jest na terenie o powierzchni 135 hektarów, kilkadziesiąt kilometrów od Kijowa. Niegdyś była to własność państwowa, ale po objęciu stanowiska prezydenta Janukowycz ją nabył. Nie ujawniono za jaką sumę. Po 2010 roku cały kompleks przeszedł wielką przebudowę i obrósł w legendy.

Bramy posiadłości stanęły otworem w sobotę rano, kiedy okazało się, że prezydent i całe jego otoczenie wyjechali na wschodnią Ukrainę. Nieliczna ochrona posiadłości nie zamierzała ryzykować starcia z bojówkami Majdanu.

Gdy wieść o otwarciu obrośniętej legendami posiadłości rozniosła się po Kijowie, do Meżyhiri ruszyły tłumy. Na drogach dojazdowych utworzyły się korki. "Zwiedzający" zachowywali się bardzo kulturalnie. Nie doszło do kradzieży czy dewastacji. Rezydencję uznano za własność narodu i zaczęto określać jako "Muzeum Korupcji".

Po kilku godzinach "wizytujący" zdobyli dostęp do wnętrz zabudowań. Tam dokonali jeszcze ciekawszych odkryć. W dużym skrócie - prezydent ma zamiłowanie do bizantyjskiego przepychu. Zwłaszcza złotych wykończeń.

Tu na przykład - złoty prysznic:

Rycerska zbroja to miły element wykończenia wnętrza:

Kolekcja broni niestety zniknęła:

Prezydencka "bania". Na różne pieczołowicie wykończone elementy drewniane szły miliardy hrywien. Z znalezionych dokumentów wynika, że tylko jedna ozdoba wnętrza o nazwie "biegnący dzik", kosztowała równowartość 300 tysięcy złotych.

Na zwykłej skórze po wyjściu z sauny się nie siada. Lepiej na skórze z krokodyla.

Główny salon rezydencji. Widać gdzie można było wydać miliony złotych na drewniane dekoracje.

Inne ujęcie salonu.

Wejście na górne piętro rezydencji skojarzyło się zwiedzającym z słynną klatką schodową Titanica.

Przed, tudzież po, lub też w trakcie partyjki golfa należy się gdzieś zrelaksować. Na terenie posiadłości znajduje się klub golfowy z sporym barem.

Co popija w barze Janukowycz? Wódkę Janukowycz.

Gustowny przycisk do papieru. Sztabka złota w kształcie bochenka chleba.

Nie wiadomo, ile kosztowała cała rezydencja. Musiały to być jednak dziesiątki lub setki milionów euro. Jak wynika ze znalezionych dokumentów, tylko drewniane elementy wykończenia "pokoju herbacianego" kosztowały 1,4 miliona euro. Pojedynczy żyrandol do sali balowej to wydatek rzędu stu tysięcy euro, podczas gdy w całej rezydencji dużych żyrandoli jest kilkanaście. Rachunek na drewnianą rzeźbę "biegnący dzik", opiewa na około 80 tysięcy euro.

Już wcześniej dziennikarze ustalili, że prywatne pole golfowe kosztowało prawdopodobnie od 2 do 3 milionów euro. Pojedyncze drzwi, sprowadzane z Włoch, to wydatek rzędu 64 tysięcy euro. Dochodzą do tego jeszcze koszty utrzymania. Odkryto między innymi rachunek, z którego wynika, że w 2010 roku jednorazowo zakupiono leki dla ryb w rezydencji za około tysiąc euro.

Ukraiński poseł zarabia miesięcznie dwa tysiące euro. Pensja Janukowycza była utrzymywana w tajemnicy. Szacowano ją na maksymalnie około stu tysięcy euro rocznie. Trudno z tego byłoby kupić chociaż jeden żyrandol do rezydencji. Dla przeciętnego Ukraińca są to wszystko kwoty przyprawiające o zawrót głowy.

Wykaz zakupionych do posiadłości pozłacanych kryształowych żyrandoli. Ceny podane w euro mogą przyprawić zwykłego Ukraińca o zawał. Pojedynczy żyrandol za kilka milionów, razem około 40 milionów euro. Jak komentują internauci, trudno w to uwierzyć.

Autor: mk//kdj / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: