Świat

"Zniszczyli mózg mojemu synowi". Samotny wilk "nigdy nie mówił o religii"

Świat


W środę 23-letni Saifedin Rezgui spotkał się z przyjaciółmi przy kawie i papierosach. Rozmawiał o swojej ulubionej drużynie piłkarskiej, dziewczynach i tańcu breakdance, który trenował. W czwartek - korzystając z przerwy w studiach magisterskich - pojechał do wuja omówić sprawy rodzinne. Dzień później spokojnym krokiem z kałasznikowem w ręku przyszedł na plażę przed hotelem Imperial Marhaba w Susie i z zimną krwią zastrzelił 39 osób. W imię Państwa Islamskiego.

Wieś Gaafour pod Tunisem, z której pochodził zamachowiec, jest w szoku. Mieszkańcy - jak pisze Reuters - nie mogą zrozumieć, jak ulubieniec sąsiadów mógł przeprowadzić najtragiczniejszy w historii kraju zamach terrorystyczny.

Rodzina Rezguia należy do klasy średniej, chłopak studiował w dużym mieście. Mimo to uległ propagandzie IS i wybrał drogę męczennika. Bliscy twierdzą, że nic nie wiedzieli o radykalizacji Rezguia. Nie zdradził - mówią jego bliscy - w żaden sposób swych poglądów także po ataku na muzeum Bardo w Tunisie z marca 2015 roku, kiedy dwóch terrorystów zabiło 21 osób.

"Zniszczyli mu mózg"

Po dwóch dniach przesłuchań policja zwolniła ojca 23-latka, Abdul-Hakima Rezguia.

W rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Telegraph" ojciec zamachowca powiedział: - Ci ludzie zniszczyli mózg mojemu synowi tymi okropnymi myślami i pomysłami. Oni go złamali.

I dodał: - Nie wiem co powiedzieć, bo nic nie wiem. Nie wiedziałem, co robił i to powiedziałem policji (...). Ludzie wciąż pytają mnie o niego, a ja nie wiem, co mam im powiedzieć. Byłem całkowicie zaskoczony tym, że to zrobił mój syn.

Ojciec powiedział mediom, że o wszystkim dowiedział się od policji. - Wróciłem z pracy o godz. 11.30, bo pracuję na kolei. Jest ramadan i spałem, kiedy o godz. 16 policja przyszła do mojego domu i powiedziała, że mam iść z nimi. Zapytałem dlaczego, a oni na to: "nie oglądałeś wiadomości?" i wtedy się dowiedziałem - powiedział mężczyzna. - Byłem zszokowany, nie uświadamiałem sobie tego, co się dzieje. Chodził na uniwersytet i miał się dobrze, tyle wiedziałem.

[object Object]
Polscy turyści wracają z Tunezji tvn24
wideo 2/11

Lubił muzykę, trenował taniec, pasjonowała go piłka

Jak udało się ustalić tunezyjskim mediom, Rezgui był wielkim fanem rapu, trenował breakdance, znał się na afrykańskiej lidze piłkarskiej, kibicował tunezyjskiej drużynie narodowej. Pracował dorywczo w kawiarni Ben Hassan w Gaafourze.

- Kto by się spodziewał, że popełni taką zbrodnię - powiedział w rozmowie z Reuterem wuj zamachowca, Ali Rezgui. - Może zmienili go na studiach, może to przez internet. Nie mamy żadnych odpowiedzi.

Sąsiedzi i przyjaciele wspominają 23-latka jako radosnego, gadatliwego chłopaka, który modlił się regularnie, ale nigdy nie rozmawiał o religii. Choć studiował z dala od domu, to często odwiedzał rodziców.

Na dwa dni przed zamachem chłopak wrócił z miasta Kairuan, gdzie studiował, i spotkał się z grupą przyjaciół. Rozmawiali o piłce nożnej, śpiewali. - Nie wykazywał żadnych symptomów ekstremizmu ani niczego podobnego. Nigdy nie mówił nawet o religii - powiedział Mohammed, kolega zamachowca. - To wstrząsające zobaczyć, jak ktoś, z kimś spędzałeś tyle czasu, kto był twoim przyjacielem, stał się mordercą.

Coraz więcej Tunezyjczyków dołącza do IS

Bez względu na motyw, Rezgui przeszedł tę samą ścieżkę, co inni dżihadyści. Tunezyjczycy z klasy średniej - od piłkarzy i studentów po odnoszących sukcesy przedsiębiorców - opuszczają miejsce zamieszkania i dołączają do bojowników Państwa Islamskiego.

Tunezyjski rząd szacuje, że w szeregach IS znajduje się teraz ok. 3 tys. obywateli tego kraju. Dołączyli oni do zbrojnych grup tej organizacji w Syrii, Iraku i sąsiedniej Libii. Zamachowcy z Bardo zostali zwerbowani przez islamistów w meczecie. Obaj przed atakiem odbyli szkolenie militarne w Libii.

"Utrzymywał kontakt z ekstremistami spoza Tunezji"

Na razie nie wiadomo, jak w sidła dżihadystów wpadł Rezgui. Meczet w jego rodzinnym Gaafourze nie jest uważany za powiązany ze skrajną ideologią. Natomiast Wielki Meczet w Kairuan, gdzie studiował, po rewolucji z 2011 roku uznawany był za ośrodek islamistycznych ugrupowań, jak Ansar al-Szaria. Rezgui nie był w kręgu zainteresowania tunezyjskich służb. Nigdy nie znalazł się także w policyjnych kartotekach. Siły specjalne twierdzą, że musiał się zradykalizować w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

- Utrzymywał kontakt z ekstremistami spoza Tunezji. Kontaktował się z nimi przez internet - powiedziało źródło Reutera w służbach bezpieczeństwa. Badania wykazały, że ofiary zamachowca zmarły od pocisków wystrzelonych z jednego kałasznikowa, co oznacza, że Rezgui działał w pojedynkę. Służby specjalne twierdzą, że mógł być tzw. samotnym wilkiem, zainspirowanym do zamachu przez Państwo Islamskie.

Autor: pk//rzw / Źródło: Reuters, Telegraph

Źródło zdjęcia głównego: SITE Intelligence Group

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości