Świat

"Może dojść do kolejnej fali ataków". Wysoki stopień zagrożenia na Sri Lance

Świat


Władze Sri Lanki ostrzegły, że stojący za wielkanocnymi zamachami islamiści szykują kolejną falę ataków. Informację o tym przekazał szef wydziału bezpieczeństwa lokalnej policji w liście cytowanym przez agencję Reutera. W związku z zagrożeniem terrorystycznym w kraju wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa, w tym zakaz publicznego zakrywania twarzy.

Jak przekazało źródło w lankijskich służbach specjalnych, na celowniku dżihadystów znalazło się pięć lokalizacji. Dodano, że kolejne zamachy planowano na niedzielę lub poniedziałek.

- Może dojść do kolejnej fali ataków - przekazał szef wydziału bezpieczeństwa lokalnej policji w liście do władz, do którego dotarł Reuters. Agencja dodaje, powołując się na dokument, że w zamachy mogą być zaangażowani "ludzie ubrani w mundury i używający furgonetek".

- Zostaliśmy o tym poinformowani - potwierdził doniesienia lankijski minister zdrowia Rajitha Senaratne.

CZYTAJ WIĘCEJ: ZAMACHY NA SRI LANCE. RAPORT TVN24.PL >

Zakaz zakrywania twarzy

Mimo ostrzeżeń, w niedzielę nie doszło do nowych ataków. W całej Sri Lance zaostrzono środki bezpieczeństwa.

W reakcji na serię zamachów terrorystycznych w poniedziałek prezydent Maithripala Sirisena poinformował także, że wyznaczył dotychczasowego zastępcę komendanta głównego lankijskiej policji Chandana Wickramaratne na tymczasowego szefa tej służby.

W weekend dwa źródła w kancelarii prezydenta twierdziły, że dotychczasowy szef policji Pujith Jayasundara odmawia podania się do dymisji. W poniedziałek Reuterowi nie udało się z nim skontaktować.

Jak pisze BBC, w związku z wielkanocnymi zamachami władze kraju zabroniły ponadto publicznego zakrywania twarzy. Prezydent Maithripala Sisirsena przekazał, że zakaz zaczął obowiązywać od poniedziałku, jako podstawę prawną wskazując ustawę o stanie wyjątkowym.

ජාතික හා මහජන ආරක්ෂාවට තර්ජනයක් විය හැකි මෙරට තුළ ජනතාවගේ අනන්‍යතාවය තහවුරු කර ගැනීමට බාධාවක් වන සියළුම ආකාරයේ මුහුණු ආවරණ භාවිතය වහාම ක්‍රියාත්මක වන පරිදි හෙට (2019.04.29) සිට හදිසි අවස්ථා නියෝග යටතේ තහනම්— Maithripala Sirisena (@MaithripalaS) 28 kwietnia 2019

"Zabrania się używania wszelkiego rodzaju masek na twarz, które utrudniałyby rozpoznanie tożsamości osób mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i publicznego, od jutra (29.04.2019) ze skutkiem natychmiastowym" - napisał w mediach społecznościowych prezydent.

Jak zaznacza brytyjski portal, zakaz nie wspomina bezpośrednio o noszonych przez muzułmanki nikabach, czy burkach, stwierdza natomiast, że zabronione są wszelkie okrycia "ukrywające tożsamość". Tymczasowe przepisy mają ułatwić służbom identyfikację ludzi podczas poszukiwania zamachowców.

Niezależnie od decyzji głowy państwa premier Ranil Wickremesinghe oświadczył, że zwróci się do ministra sprawiedliwości o przygotowanie przepisów wprost zakazujących noszenia burek.

Czołowi muzułmańscy teologowie z ugrupowania ACJU na Sri Lance poparli krótkoterminowy zakaz ze względów bezpieczeństwa, ale stanowczo sprzeciwili się wszelkim próbom ograniczania prawa do noszenia burek.

- Poleciliśmy muzułmańskim kobietom, aby nie zakrywały swoich twarzy w tej kryzysowej sytuacji - oświadczył przedstawiciel organizacji, Farhan Faris. - Jednak jeśli uczynimy z tego prawo, ludzie zareagują emocjonalnie, a to będzie mieć zły wpływ [na sytuację w kraju - przyp. red.] - dodał.

Jak pisze Reuters, w społeczności muzułmańskiej pojawiają się także obawy, że ewentualne przedłużenie zakazu zakrywania twarzy może doprowadzić do zaostrzenia napięć na tle religijnym.

Jego wprowadzenie potępiła zajmująca się prawami człowieka organizacja Human Rights Watch. "Ten niepotrzebny zakaz oznacza, że ​​muzułmańskie kobiety, których tradycja nakazuje zakrywanie [twarzy - red.], nie będą mogły opuścić domu" - napisał na Twitterze szef organizacji, Kenneth Roth.

Arcybiskup wzywa do działania

Z kolei arcybiskup Kolombo kardynał Malcolm Ranjith w poniedziałek domagał się od władz bardziej stanowczej walki z islamistami po wielkanocnych atakach.

- Wszyscy funkcjonariusze sił bezpieczeństwa powinni być zaangażowani i postępować tak, jakby znajdowali się na ścieżce wojennej - powiedział.

- Chciałbym podkreślić, że my (tj. Kościół katolicki na Sri Lance - przyp. red.) możemy nie być w stanie utrzymać ludzi pod kontrolą, jeśli nie będzie bardziej zdecydowanych działań (sił) bezpieczeństwa. Nie możemy w nieskończoność dawać ludziom fałszywych obietnic i ich uspokajać. Zwracamy się do rządu, by wdrożył właściwe działania, aby ludzie nie zaczęli egzekwować prawa na własną rękę - dodał Ranjith.

Ofensywa przeciwko terrorystom

Po tragicznych zamachach z 21 kwietnia, w wyniku których zginęło ponad 250 osób, na Sri Lance przeprowadzono ofensywę sił bezpieczeństwa przeciwko islamistom. Do tej pory aresztowano dziesiątki osób podejrzewanych o terroryzm.

Do zatrzymań doszło także w sąsiednich Indiach. Miejscowa policja przekazała, że aresztowała trzy osoby w stanie Kerala, podejrzewane o związki z tak zwanym Państwem Islamskim. Nie przekazano, czy byli powiązani z zamachami na Sri Lance.

Ponadto lankijska policja podała, że kobieta i czteroletnie dziecko, ranni w wyniku piątkowej akcji sił bezpieczeństwa wymierzonej w islamistów, to żona i córka domniemanego organizatora ataków z 21 kwietnia, Mohammeda Zahrana Hashima. Wcześniej wśród zabitych w tej akcji bojowników wskazano ojca i dwóch braci Hashima.

Seria krwawych zamachów

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. W atakach zginęło ponad 250 osób.

Po zamachach władze Sri Lanki oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama'ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie tzw. Państwo Islamskie.

Autor: momo,mm//now / Źródło: Reuters, BBC, PAP

Tagi:
Raporty: