Seria zamachów na Sri Lance

23 kwietnia 2019
Chamila Karunarathne/Anadolu Agency/Getty ImagesSri Lanka dzień po serii zamachów

Osiem eksplozji wstrząsnęło 21 kwietnia 2019 roku w Niedzielę Wielkanocną miastami na Sri Lance. Zginęło co najmniej 250 osób.

Do sześciu niemal jednoczesnych eksplozji doszło w niedzielę przed południem czasu lokalnego. W samym Kolombo - dawnej stolicy kraju - wybuchy miały miejsce w trzech hotelach oraz w kościele św. Antoniego.

Do pozostałych dwóch eksplozji doszło w kościele św. Sebastiana w Migamuwie (ang. Negombo) - w większości katolickim mieście leżącym około 40 km na północ od stolicy - oraz w świątyni w Madakalapuwie (ang. Batticaloa) znajdującej się na wschodzie wyspy. Eksplozje w kościołach miały miejsce podczas odprawiania w nich mszy świętej.

Hotele w Kolombo, w których doszło do ataków to: Shangri-La Colombo, Kingsbury Hotel, Cinnamon Grand Colombo. Ten ostatni znajduje się niedaleko oficjalnej rezydencji premiera.

Do siódmej eksplozji - kilka godzin po wcześniejszych sześciu - doszło w pobliżu hotelu niedaleko zoo w mieście Dehiwala, pod Kolombo. Ósmy wybuch znów miał miejsce w stolicy kraju. Policja poinformowała, że eksplozji dokonał w domu zamachowiec samobójca.

Zamieszanie wokół liczby ofiar

Do tej pory lankijskie władze podawały, że w zamachach zginęło co najmniej 359 osób, a około 500 zostało rannych. Jednak w czwartek szef miejscowej służby zdrowia poinformował, że liczba ofiar śmiertelnych jest zdecydowanie mniejsza niż podawano wcześniej. - Może to być 250 lub 260 osób. Nie jestem w stanie podać dokładnej liczby. Jest wiele szczątków ciał - powiedział w rozmowie telefonicznej z agencją Reutera.

Z kolei wiceszef ministerstwa obrony Sri Lanki - resortu odpowiedzialnego za siły policyjne na wyspie - przekazał, że bilans ofiar obniżono do 253 osób. Jako przyczynę pomyłki podał niedokładne dane otrzymane od miejscowych koronerów.

Wiadomo jednak, że wśród ofiar śmiertelnych są cudzoziemcy z kilkunastu krajów.

ZAMACHY NA SRI LANCE. RELACJE ŚWIADKÓW I OCALAŁYCH >

Ataki bombowe na kościoły i hotele na Sri Lance
PAP

Międzynarodowe śledztwo

W sprawie wielkanocnych zamachów na Sri Lance trwa obecnie międzynarodowe śledztwo, w które zaangażowanych jest sześć zagranicznych agencji policyjnych - w tym FBI i Scotland Yard - oraz Interpol.

W związku z niedzielnymi atakami dokonano do tej pory kilkudziesięciu zatrzymań. Służbom udało się także zidentyfikować ośmiu z dziewięciu napastników. Wśród nich jest jedna kobieta. Władze nie są jednak chętne do ujawnienia ich tożsamości twierdząc, że może to zaszkodzić śledztwu.

Początkowo o dokonanie zamachów władze Sri Lanki oskarżyły lokalną islamistyczną organizację National Thowheeth Jama'ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. We wtorek odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie.

Zignorowane ostrzeżenia

Indyjskie służby twierdzą, że informowały lankijski rząd o zagrożeniu zamachami, ale ten zlekceważył ostrzeżenia.

Już po atakach pojawiły się doniesienia o tym, że wskutek sporu między prezydentem a premierem kraju ten drugi nie miał dostępu do raportów wywiadowczych i nie wiedział, że policja ostrzegała przed zamachami. We wtorek prezydent Maithripala Sirisena w wygłoszonym przemówieniu zapowiedział, że w najbliższych tygodniach nastąpią duże zmiany w strukturach policji i na szczeblach kierowniczych krajowych służb bezpieczeństwa, a następnego dnia zwrócił się do szefa policji i sekretarza obrony o rezygnację.

W czwartek w związku z atakami terrorystycznymi do dymisji podał się sekretarz (wiceminister) obrony Sri Lanki Hemasiri Fernando. Powiedział, że wprawdzie zaniedbania nie były jego winą, ale bierze na siebie odpowiedzialność za błędy, które zostały popełnione w instytucjach mu podległych.

Chrześcijanie na Sri Lance

Niedzielne zamachy są największymi w tym azjatyckim kraju od czasów zakończenia wojny domowej w 2009 roku.

Sri Lanka jest krajem w większości buddyjskim, a liczbę katolików w 21-milionowym kraju szacuje się na ok. 1,2 mln. Według danych z 2012 roku ok. 70 proc. mieszkańców to buddyści, 12,6 proc. stanowią hinduiści, 9,7 proc. - muzułmanie, a chrześcijanie - 7,6 procenta.

Katolicy - zaznacza AFP - postrzegani są w tym kraju jako mniejszość jednocząca, ponieważ są przedstawicielami zarówno wśród ludu Tamilów, jak i stanowiących większość Syngalezów. Niektórzy chrześcijanie są jednak postrzegani źle, ponieważ opowiadają się za przeprowadzeniem zewnętrznego śledztwa w sprawie zbrodni lankijskiej armii na Tamilach z czasów wojny domowej. Według ONZ ten rozpoczęty w 1972 roku konflikt pochłonął 80-100 tys. istnień.

Religie na Sri Lance
PAP/Reuters
Mnich Dawid o sytuacji na Sri Lance po serii zamachówtvn24
wideo 2/3

Nowy prezydent Sri Lanki, Gottabaja Radźpaksa wyznaczył nowy 15-osobowy rząd tymczasowy, w tym swego brata jako premiera - podała państwowa telewizja. Rodzina Radźpaksów została odsunięta od władzy w 2015 roku. Wcześniej bracia piastowali już najważniejsze stanowiska w kraju.

Od zaprzysiężenia w starożytnej buddyjskiej świątyni w Anuradhapurze rozpoczął swą prezydenturę na Sri Lance Gotabaya Rajapaksa, były minister obrony, brat byłego prezydenta. Zobowiązał się do priorytetowego traktowania bezpieczeństwa narodowego. Media zwracają uwagę, że jego zwycięstwo w sobotnich wyborach może oznaczać powrót do władzy i urzędów całej rodziny Rajapaksów, w przeszłości oskarżanej o nepotyzm.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Sri Lanki kardynał Malcolm Ranjith ostro skrytykował władze kraju za ignorowanie ostrzeżeń wywiadu indyjskiego przed zamachami, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną. - Ze strony rządu był to poważny brak odpowiedzialności - ocenił. Hierarcha wyraził również pogląd, że politycy nie starają się znaleźć winnych tych zaniedbań.

Brodaty mężczyzna siedzi na ziemi ze skrzyżowanymi nogami i karabinem pod ręką. Grozi odwetem za zabitych i pojmanych bojowników tak zwanego Państwa Islamskiego. Według "agencji informacyjnej" tej organizacji to lider grupy Abu Bakr al-Bagdadi. Jeśli na nagraniu rzeczywiście pojawia się najbardziej poszukiwany terrorysta świata, jest to jego pierwsze opublikowane wideo od pięciu lat.

Władze Sri Lanki ostrzegły, że stojący za wielkanocnymi zamachami islamiści szykują kolejną falę ataków. Informację o tym przekazał szef wydziału bezpieczeństwa lokalnej policji w liście cytowanym przez agencję Reutera. W związku z zagrożeniem terrorystycznym w kraju wprowadzono specjalne środki bezpieczeństwa, w tym zakaz publicznego zakrywania twarzy.

W mieście Sainthamaruthu na wschodzie Sri Lanki w piątkowe popołudnie wywiązała się strzelanina między żołnierzami i niezidentyfikowaną grupą mężczyzn. Po serii zamachów przeprowadzonych w niedzielę wielkanocną, w których zginęło ponad 200 osób, w azjatyckim kraju trwa operacja skierowana przeciwko terrorystom.

Policja poszukuje 140 osób podejrzanych o powiązania z dżihadystyczną organizacją Państwo Islamskie w związku z niedzielną serią ataków na kościoły i hotele na Sri Lance - poinformował w piątek prezydent tego kraju Maithripala Sirisena. W zamachach tych zginęło około 250-260 osób. Wcześniej informowano o 359 ofiarach śmiertelnych.