Wypowiedział wojnę Amerykanom, teraz chce Brygad Pokoju, które zniszczą islamistów

Świat

EPASunniccy islamiści z ISIL obudzili w as-Sadrze wroga, z którym mogą nie wygrać

Muktada as-Sadr, przywódca szyickiego ruchu sadrystów i duchowny, wezwał w środę do utworzenia w Iraku Brygad Pokoju, które miałyby chronić "świętych miejsc". Jego apel został ogłoszony niespełna dobę po zajęciu jednego z największych miast w kraju - Mosulu - przez radykałów próbujących stworzyć Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL). As-Sadr twierdzi, że na rząd w Bagdadzie nie można już liczyć, ale że trzeba mu pomóc.

W niedzielę w Mosulu na północy Iraku rozpoczęły się walki z siłami rządowymi, które wobec dużej przewagi islamistów z ISIL, najpierw poddały siedzibę władz miasta, a we wtorek straciły praktycznie kontrolę nad nim i częścią tego regionu kraju.

Wpędził Irak w chaos, teraz próbuje go ratować

W odpowiedzi na sukcesy sunnickiej organizacji terrorystycznej, władze sąsiadującego z Irakiem Iranu postawiły w stan gotowości brygady Gwardii Rewolucyjnej i rozpoczęły przemieszczanie czołgów w stronę granicy z Irakiem.

Wtedy dał o sobie znać Muktada as-Sadr. Szyicki duchowny, przede wszystkim źle kojarzący się Amerykanom i wojskom koalicji, które obaliły reżim Saddama Husajna, stał się bardzo wpływowym politykiem i duchownym, gdy wypowiedział wojnę Amerykanom w 2004 r. - rok po obaleniu dyktatora.

As-Sadr przez lata walczący z Amerykanami (a wcześniej przeciwnik Husajna wspierającego 30-proc. mniejszość sunnicką w Iraku), wycofywał się jednak systematycznie z życia politycznego w ostatnich latach.

As-Sadr przemówił

Teraz niespodziewanie wydał oświadczenie, cytowane przez kurdyjską telewizję Shafaaq. Potępia w nim sunnickich islamistów siejących spustoszenie w kolejnych regionach Iraku, ale również rząd w Bagdadzie.

"Tutaj (w Mosulu - red.) są Obce grupy, które rozpoczęły okupację naszego ukochanego Iraku. Terroryzują ludzi wysadzając w powietrze samochody, zastraszają cywilów, a rząd niespodziewanie milczy. Rząd stracił każdą z możliwych okazji, by dowieść, że zależy mu na Iraku, który krwawi jak nigdy dotąd" - napisał as-Sadr.

Dlatego, jak dodał, "nie mogąc dłużej patrzeć na zagrożenie płynące ze strony szaleńców" w kierunku "świętych miejsc" Iraku, a z drugiej strony nie mogąc "świadomie pchnąć synów Iraku do walki z niemoralnymi ideologiami" postanowił, że pomoże ekipie w Bagdadzie.

"Ja, wraz z oddanymi i zaufanymi mi ludźmi oraz osobami koordynującymi działania agend rządowych, sformuję Brygady Pokoju, które zadbają o bezpieczeństwo naszych świętych miejsc" - dodał.

Mosul i jego okolice stały się kolejnym miejscem w Iraku m.in. po Faludży i Ramadi, gdzie sunniccy islamiści z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu przejęli kontrolę.

Bojownicy ISIL walczą m.in. po stronie rebeliantów w Syrii. Ich radykalne poglądy doprowadziły nawet do zerwania współpracy z iracką al-Kaidą.

Przeciwko islamistom w Iraku walczą siły rządowe, a także Kurdowie, którzy zasiedlają północne ziemie na pograniczu z Turcją. Kurdowie biorą udział w walkach z islamistami z ISIL jednak nie ze względu na konflikt religijny, a w trosce o spokój na ziemiach, na których kiedyś chcieliby stworzyć swoje państwo.

Autor: adso/kka / Źródło: shafaaq.com, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: EPA

Tagi:
Raporty: