TVN24 | Świat

Zabił ojca, kiedy ten rzucił się na matkę. "To dobry chłopak, ale muszę wnioskować o 14 lat więzienia"

TVN24 | Świat

Autor:
ww/dap
Źródło:
La Repubblica, La Stampa, torinotoday.it, tvn24.pl
Tragedia wydarzyła się w miejscowości Collegno niedaleko Turynu
Tragedia wydarzyła się w miejscowości Collegno niedaleko TurynuGoogle Earth
wideo 2/3
Google EarthTragedia wydarzyła się w miejscowości Collegno niedaleko Turynu

Trwa proces Alexa Pompa z okolic Turynu (Włochy). 20-latek zabił ojca, kiedy ten rzucił się na matkę. Prokurator uważa, że chwycenie za nóż było reakcją przesadzoną, a sytuacja "była do opanowania" i zawnioskował o 14 lat pozbawienia wolności dla oskarżonego. - Mamy nadzieję, że w więzieniu nie spędzi ani jednego dnia. Stoimy murem za Alexem - mówi w rozmowie z tvn24.pl jego przyjaciel, Fabrizio. On, tak samo jak obrońca, twierdzi, że Pompa zrobił to, by bronić siebie i rodzinę.

Alex zabił ojca 30 kwietnia 2020 roku. Stało się to w małej miejscowości Collegno (niedaleko Turynu), w bloku przy ulicy De Amicis, zaraz po tym jak mężczyzna zaatakował Marię, swoją żonę. Według zeznań świadków popychał kobietę i roztrzaskał jej telefon na głowie. Alex i Loris, jej synowie zareagowali natychmiast. Ten pierwszy chwycił za nóż i zaczął zadawać ojcu ciosy. Mężczyzny nie udało się uratować.

Rodzina mieszkała w bloku przy ulicy Edmondo de AmicisGoogle Maps

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE >>>

W Turynie toczy się teraz proces przeciwko Alexowi, którego oskarżono o zabójstwo 52-letniego Giuseppego Pompy. Śledczy ustalili, że tamtego wieczoru użył sześciu różnych noży kuchennych, którymi zadał łącznie 35 ciosów. - Wszystkie były skierowane w istotne dla życia obszary ciała, celował w plecy i klatkę piersiową - opisywał przed sądem prokurator Alessandro Aghemo, co cytuje dziennik "La Stampa".

Sam Pompa zeznał, że zdecydował się na taki krok - chwycił za noże - bo bał się o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny. Tamtego dnia miał czuć, że ojciec może przekroczyć pewną granicę. - To było widać choćby po sposobie, w jakim poruszał się po mieszkaniu. Krążył i powtarzał, że nas wszystkich poćwiartuje i skończymy w grobie. Był nie do opanowania - mówił Alex przed sądem.

Świadkowie wzywani na rozprawy potwierdzili, że Giuseppe był na co dzień bardzo agresywnym i konfliktowym mężczyzną. "Groźby i kłótnie na szóstym piętrze bloku przy ulicy Edmondo De Amicis były codziennością" - pisze portal "torinotoday.it". Maria, żona mężczyzny, wyznała też, że był chorobliwie zazdrosny i kontrolował każde jej wyjście. Potrafił wykonać ponad sto połączeń telefonicznych dziennie (tak samo było w dzień zabójstwa), co potwierdzili później śledczy.

Mecenas Claudio Strata i Alex PompaArchiwum prywatne

Porządny, pilny, sam wezwał służby. Ale "chciał popełnić zabójstwo"

Już w pierwszych chwilach po zabójstwie za Alexem wstawiła się cała lokalna społeczność. Sąsiedzi, przyjaciele, nauczyciele - wszyscy do dzisiaj powtarzają, że zabił ojca, bo zmusiło go do tego agresywne zachowanie Giuseppego. Sędzia szybko zgodził się na areszt domowy dla chłopaka, który ten spędził u kolegi, przygotowując się razem z nim do matury. Egzamin zdał na 87 procent.

- To dobry, młody człowiek, porządny i pilny uczeń - przyznał prokurator Aghemo. - Ale jestem zmuszony wnioskować o karę 14 lat więzienia. Kodeks karny nie pozwala mi okoliczności łagodzących stawiać ponad pokrewieństwo z ofiarą, które jest w tym przypadku okolicznością obciążającą. Tamtego dnia Alex chciał popełnić zabójstwo - mówił na rozprawie w Turynie. Fakt, że nastolatek sam zadzwonił po służby i od razu przyznał się do winy, w jego ocenie również niewiele zmienia.

- Działał przeciwko nieuzbrojonej osobie, która prawdopodobnie powinna być pod stałą opieką lekarską, ale nie zasługiwała na śmierć - stwierdził. Dodał jeszcze, że świadkowie opisując Giuseppego w sądzie uwydatniali jego negatywne cechy, co nie było do końca obiektywne. - Sytuacja z tamtego wieczora nie była nie do opanowania, a reakcja oskarżonego była przesadzona, nieadekwatna do zachowania ojca - ocenił na koniec.

Poprosił jednak sędziego o dogłębną analizę wagi poszczególnych okoliczności - tych łagodzących i obciążających Alexa.

Po lewej Loris Pompa, brat Alexa - świadek tragediiArchiwum rodzinne

"Forza Alex!"

- Wnioskowałem o całkowite uniewinnienie - przekazał włoskim mediom Claudio Strata, obrońca Alexa Pompy. Jego zdaniem chłopak działał w ramach obrony koniecznej, bo bał się o bezpieczeństwo, swoje i swoich najbliższych.

- Mój brat uratował nam życie. Nasz ojciec zabiłby nas wszystkich - powiedział w rozmowie z dziennikarzem "La Stampy" Loris Pompa, który jest jednocześnie jednym z ważniejszych świadków.

- Mamy nadzieję, że w więzieniu nie spędzi ani jednego dnia. Stoimy za nim murem. Forza Alex! - przekazał w rozmowie z tvn24.pl Fabrizio Siragusa, jego przyjaciel z Collegno.

Biegli powołani do sprawy stwierdzili, że z powodu aktów agresji, jakie rozgrywały się w domu, Alex cierpiał na zespół stresu pourazowego. O tym, jak wpłynie to na wymiar kary, będzie decydował teraz sąd w Turynie.

Collegno leży tuż obok Turynu, na północy kraju

Autor:ww/dap

Źródło: La Repubblica, La Stampa, torinotoday.it, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Archiwum rodzinne