"To puści ludzie, którym chodziło o pieniądze". Odpowiadają za zabójstwo dziennikarza


Sąd w Pezinoku koło Bratysławy zdecydował w czwartek o podtrzymaniu aktu oskarżenia w sprawie zabójstwa dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej. Policja i prokuratura uważają, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zbrodni były demaskatorskie artykuły pisane przez Kuciaka. Główna rozprawa z czterema oskarżonymi rozpocznie się w styczniu.

Na pierwszym posiedzeniu w sprawie wyspecjalizowany sąd w Pezinoku koło Bratysławy zdecydował o przyjęciu aktu oskarżenia przygotowanego przez Urząd Specjalnego Prokuratora.

Sąd podtrzymał akt oskarżenia, a główna rozprawa ma się rozpocząć 13 stycznia przyszłego roku.

Czwórka oskarżonych

O zlecenie zabójstwa dziennikarza Jana Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej oskarżony jest przedsiębiorca Marian Koczner, domniemana pośredniczka między nim a wykonawcami zabójstwa Alena Zsuzsova, były policjant Tomasz Szabo i były żołnierz Miroslav Marczek, który przyznał się wcześniej, że to on strzelał.

Procesowi towarzyszą nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Na sali obecni byli zamaskowani funkcjonariusze straży więziennej z bronią automatyczną. Dziennikarzom zabroniono fotografować twarzy prokuratorów i sędziów. Przedstawiciele mediów musieli wyłączyć telefony komórkowe. Pozwolono jedynie na sporządzanie zapisu dźwiękowego procesu.

Nie przyznają się do winy

Oskarżany o zlecenie zabójstwa przedsiębiorca Marian Koczner przyszedł na rozprawę w garniturze, białej koszuli i krawacie. W odróżnieniu od pozostałej trójki oskarżonych, nie miał szerokiego skórzanego pasa i przymocowanych do niego kajdanek krępujących nogi. Alena Zsuzsova, której zarzuca się pośrednictwo w zabójstwie, wchodząc na salę zakrywała sobie twarz dokumentami.

Po zakończeniu formalności przewodnicząca trzyosobowego składu sędziowskiego Rużena Sabova nakazała zdjęcie oskarżonym kajdanek.

Żaden z podsądnych nie skorzystał na sali sądowej z możliwości przyznania się do winy i przez to obniżenia sobie ewentualnej kary.

"Nie ocenia się prawdy"

Na sali w czwartek byli przedstawiciele rodzin Kuciaka i Kusznirovej. Ojciec dziennikarza, Jozef Kuciak, przyznał, że spodziewa się problemów związanych ze zleceniodawcą zbrodni. - Potrzebna jest cierpliwość - powiedział dziennikarzom. Stwierdził, że proces będzie długi, ale wyraził nadzieję, że "wszystko zostanie wyjaśnione".

W przerwie posiedzenia sądu ojciec ofiary powiedział, że spełniają się jego obawy o przeciąganie procesu. Adwokat Mariana Kocznera, Marek Paral, skrupulatnie wymieniał występujące jego zdaniem braki prawne w dokumentacji śledztwa.

- Wygląda na to, że paragrafy są ważniejsze niż prawda – ocenił Jozef Kuciak. - Nie ocenia się prawdy, tylko czy papiery zostały wypełnione właściwie – dodał.

Zlata Kusznirova, matka narzeczonej Kuciaka, powiedziała dziennikarzom, że siedząc naprzeciwko czworga podejrzanych, spodziewała się jakiegoś gestu z ich strony. - Nie dali po sobie poznać, że zdają sobie sprawę z tego, co zrobili. Nic, absolutnie nic, nie zarejestrowałam żadnego gestu lub spojrzenia. To puści ludzie, którym chodziło o dużo pieniędzy – oceniła Kusznirova.

Wyraziła nadzieję, że sprawcom zabójstwa zostanie wymierzona najwyższa możliwa kara.

Zabójstwo Kuciaka

27-letniego Kuciaka i 27-letnią Kusznirovą zastrzelono 21 lutego 2018 roku w ich domu w miejscowości Velka Macza w kraju (województwie) trnawskim na południowym zachodzie Słowacji.

Autor: mart//rzw / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości