Świat

Rasmussen: Rosja może wysłać "zielone ludziki" do krajów bałtyckich, żeby sprawdzić NATO

Świat

wiki ( CC BY-SA 3.0) | Anton Holoborodko"Zielone ludziki" w bazie wojskowej Perewalne na Krymie (zdjęcie z 2014 roku)

Rosja może rozpocząć wojnę hybrydową w jednym z krajów bałtyckich, by w praktyce sprawdzić reakcję NATO i działanie Artykułu 5. - stwierdził w rozmowie z "The Telegraph" Anders Fogh Rasmussen, były sekretarz generalny NATO. Jego zdaniem, Władimir Putin zamierza testować Sojusz.

Anders Fogh Rasmussen powiedział, że prawdziwym celem Kremla jest rozbicie solidarności wewnątrz NATO i przywrócenie dominacji Rosji nad Europą Wschodnią. - Tu nie chodzi o Ukrainę. Putin chce przywrócić Rosji rolę wielkiego mocarstwa - powiedział w rozmowie z „The Telegraph”. - Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że on interweniuje w krajach bałtyckich, żeby zobaczyć, jak działa natowski Artykuł 5.

Według Artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkie i pociąga za sobą powszechną mobilizację. „Telegraph” przypomina, że w 66-letniej historii Sojuszu użyto go tylko raz po ataku na World Trade Center w 2001 roku.

Specjalista od wojen hybrydowych

Rassmusen stwierdził także, że Putin wie, że w razie ataku na członka NATO „zostanie pokonany”. - On jest specjalistą od wojen hybrydowych - dodał.

Zdaniem byłego szefa NATO, Rosja może „generować mroczny konflikt” na Łotwie lub w Estonii, wykorzystując rosyjskie mniejszości narodowe i wysyłając tam „zielone ludziki” do jej rzekomej ochrony. To może skusić niektórych członków NATO do umniejszania roli takiej interwencji, żeby chronić więzy gospodarcze z Rosją lub po prostu ze względu na prokremlowskie sympatie, jak na Węgrzech i w Grecji.

Rasmussen twierdzi, że taktyką Rosji jest podsycanie konfliktu w Donbasie zamiast podbijania Ukrainy. - Chce utrzymać konflikt na wysokich obrotach - wyjaśnił.

"Europa jest całkowicie zależna od Amerykanów"

Były szef NATO zwrócił uwagę także na natowską szpicę. Wezwał do podjęcia pilnych kroków w tym celu. Zwrócił uwagę jednak, że szpica jest bardzo drogim rozwiązaniem. Stwierdził, że Europejczycy tak cięli wydatki na wojsko, że teraz są niemal niedolni do obrony bez pomocy USA. - Sytuacja jest krytyczna. Mamy wielu żołnierzy, ale nie możemy ich przerzucać.

- NATO ścięło wydatki na obronę o ok. 20 proc w ciągu ostatnich 5 lat, niektórzy nawet o 40 proc. W tym czasie Rosja zwiększyła wydatki o 80 proc. Agresja na Ukrainie to sygnał ostrzegawczy - oświadczył. - Od kryzysu w Libii wiemy, że Europa jest całkowicie zależna od Amerykanów, jeśli chodzi o system powietrznego tankowania, drony, wywiad telekomunikacyjny.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: pk//gak / Źródło: Telegraph

Źródło zdjęcia głównego: wiki ( CC BY-SA 3.0) | Anton Holoborodko

Tagi:
Raporty: