Tysiące zwolenników dostępu do broni na ulicach. Gubernator wprowadza stan wyjątkowy

TVN24 | Świat

Autor:
ft\mtom\kwoj
Źródło:
BBC, Reuters, tvn24.pl

Tysiące demonstrantów, w tym wielu uzbrojonych, zebrało się w poniedziałek na ulicach amerykańskiego Richmond, by protestować przeciwko zaostrzaniu prawa do posiadania broni, których wprowadzenie w ostatnim czasie zapowiedziały władze stanowe. Gubernator Wirginii Ralph Northam zarządził stan wyjątkowy i tymczasowo zakazał posiadania broni w rejonie budynków władz stanowych. 

Lobby Day, w ramach którego tysiące zwolenników dostępu do broni zebrało się w poniedziałek na ulicach Richmond, jest corocznym wydarzeniem. Jak jednak zwróciło uwagę BBC, w tym roku wśród demonstrantów panuje gniew w związku z zaproponowanymi przez legislaturę stanową zmianami zaostrzającymi prawo do posiadania broni. Kontrolowane od listopadowych wyborów przez demokratów władze zapowiadają zmiany zakładające m.in. zakazanie zakupu więcej niż jednej sztuki broni miesięcznie oraz konieczność sprawdzania przeszłości nabywających ją osób. Ponadto lokalne władze będą zobowiązane do wprowadzenia zakazu posiadania broni w parkach i budynkach użytku publicznego.

Postulująca utrzymanie dotychczasowego prawa Liga Obrony Obywatelskiej Wirginii, która zorganizowała manifestację, przewidywała, że może wziąć w niej udział do 50 tysięcy demonstrantów. Także agencje i zagraniczne media informują o dziesiątkach tysięcy protestujących, w tym o osobach spoza stanu Wirginia. Agencja Reutera szacuje liczbę demonstrantów na ponad 18 tysięcy. Wielu z nich jest uzbrojonych i wyposażonych w ekwipunek wojskowy.

Jak pisze agencja Reutera, protest odbywa się w pokojowej atmosferze. Niemniej w obawie przed eskalacją przemocy między grupami skrajnej prawicy oraz spodziewanymi przeciwnikami z organizacji antyfaszystowskich gubernator stanu Wirginia Ralph Northam wprowadził stan wyjątkowy i tymczasowo zakazał posiadania broni w rejonie budynków władz stanowych w Richmond. Policja otoczyła barierkami budynek kongresu stanowego i zamknęła okoliczne drogi. Każdy, kto chce wejść na teren wokół kongresu, podlega kontroli wykrywaczem metalu - podało BBC.

Protesty zwolenników dostępu do broni w Richmond
Google Maps

Tragedia w Charlottesville

Władze Wirginii obawiają się powtórki z podobnej manifestacji zorganizowanej przez białych nacjonalistów w Charlottesville. 12 sierpnia 2017 roku samochód wjechał tam w antyfaszystowskich kontrdemonstrantów. Zginęła 32-letnia Heather Heyer, a rannych zostało co najmniej 19 osób. Sprawcą ataku był 20-letni James Alex Fields Jr., określany jako "zwolennik faszyzmu".

Zamieszki w uniwersyteckim miasteczku Charlottesville rozpoczęły się od demonstracji różnych, często uzbrojonych, grup skrajnej prawicy - w tym neokonfederatów, przedstawicieli Ku Klux Klanu, białych nacjonalistów - przeciw usunięciu z jednego z parków miasteczka pomnika gen. Roberta E. Lee, jednego z dowódców armii Konfederacji podczas amerykańskiej wojny domowej.

Dostęp do broni dzieli Amerykanów

Kwestia dostępu do broni, prawo gwarantowane przez konstytucję USA, mocno dzieli amerykańskie społeczeństwo. Demokraci uważają, że jego ograniczenie przyczyniłoby się do wzrostu bezpieczeństwa i zmniejszyło liczbę napadów i ataków z bronią w ręku. Jednak środowiska republikańskie w większości uważają to za zamach na wolności konstytucyjne.

W ubiegłym roku w USA wyprodukowano ponad 7,6 miliona sztuk broni palnej i ponad 8 miliardów jednostek amunicji - wynika z raportu National Shooting Sports Foundation (NSSF), organizacji lobbystycznej producentów, sprzedawców i użytkowników broni palnej. Większość, 57 proc., stanowiły pistolety i rewolwery.

Na początku września ubiegłego roku największy amerykański koncern handlu detalicznego Walmart ogłosił, że w następstwie masowych zabójstw z użyciem broni palnej wstrzyma sprzedaż niektórych rodzajów amunicji strzeleckiej we wszystkich swoich sklepach na terenie USA. Decyzję tę podjęto w związku z zastrzeleniem w sierpniu 2019 roku 38 osób w trzech atakach - w El Paso i w Odessie w stanie Teksas oraz w Dayton w stanie Ohio.

Źródło: BBC, Reuters, tvn24.pl

ft\mtom\kwoj