Phenian: satelita na orbicie USA: Koreańczycy kłamią

Świat

Aktualizacja:
aptnKorea wystrzeliła rakietę

Korea wystrzeliła rakietę dalekiego zasięgu Taepodong-2 gwałcąc, zdaniem Baracka Obamy, rezolucję ONZ. Cała reszta jest w sferze domysłów. Bo choć Phenian potwierdził umieszczenie na orbicie sztucznego satelity, to zupełnie innego zdania są amerykańska armia i Seul.

Agencja AFP, powołując się na amerykańską armię, podała, że Korea Północna nie zdołała umieścić swojego satelity na orbicie okołoziemskiej. Według USA "satelita spadł do Oceanu Spokojnego".

Podobnego zdania jest Seul. - Według naszych ocen, zarówno pierwszy, drugi i trzeci człon rakiety spadły do oceanu i dlatego nic nie zostało umieszczone na orbicie - powiedział w niedzielę południowokoreański minister obrony Lee Sang-hee.

Jakkolwiek by było, świat jest zaniepokojony, bo zdaniem ekspertów Korea Północna przetestowała w ten sposób dwie pierwsze fazy wystrzelenia rakiety dalekiego zasięgu.

Wersja koreańska

Według Koreańczyków satelita Kwangmyongsong-2 (Jasny Promień) wszedł na orbitę o godz. 4.29 czasu polskiego i normalnie okrąża Ziemię.

Satelita miał zostać wyniesiony za pomocą rakiety Unha-2 (znanej również pod nazwą Taepodong-2) "w ramach narodowych projektów w sferze rozwoju badań kosmicznych" - informowała wcześniej KCNA.

Eksperci: to był test systemu wystrzelenia pocisków

Rakieta przeleciała nad terytorium Japonii. Wcześniej podawano, że dwa człony rakiety spadły do Morza Japońskiego i do Pacyfiku niedaleko wybrzeży Japonii nie wyrządzając żadnych szkód.

Jednak według ekspertów, nie ma znaczenia, co wyniosła rakieta - był to test systemu wystrzelenia pocisków. Jak wyjaśnił w BBC - cytowany przez IAR - Ivan Oelrich z Federacji Amerykańskich Naukowców, zamiast głowicy nuklearnej z przodu rakiety umieszczono niewielkiego satelitę.

Waszyngton: to prowokacja

Rząd USA określił próbę jako "prowokacyjną" i zapowiedział podjęcie "odpowiednich" kroków, aby uświadomić Phenianowi, że nie może bezkarnie narażać bezpieczeństwa innych krajów.

W ocenie prezydenta USA Baracka Obamy jest to "oczywiste pogwałcenie" rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dodał, że Phenian jeszcze bardziej odizolował się w ten sposób od społeczności międzynarodowej.

Obama, który przebywa obecnie w Pradze, wezwał Phenian do powstrzymania się od dalszych "prowokacyjnych akcji". Zapowiedział też, że Stany Zjednoczone będą dalej działać na rzecz denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Również NATO oceniło wystrzelenie Taepodong-2 za "wysoce prowokacyjne" zachowanie Phenianu. - Wystrzelenie to pogłębi jedynie wątpliwości dotyczące roli Korei Północnej w regionie i poza nim oraz skomplikuje rozmowy sześciostronne - oświadczył sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer. - Wzywam Koreę Północną do zaprzestania takich prowokacyjnych działań i do natychmiastowego respektowania moratorium dotyczącego wystrzeliwania wszelkich rakiet dalekiego zasięgu - dodał holender.

"Jaskrawe pogwałcenie rezolucji ONZ"

Rządy Japonii i Korei Południowej wyraziły "ubolewanie i rozczarowanie" z powodu północnokoreańskiej próby rakietowej. Rząd Japonii zażądał zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa.

Jeszcze w niedzielę o godz. 15 czasu miejscowego (21.00 czasu polskiego) Rada Bezpieczeństwa ONZ przeprowadzi konsultacje za zamkniętymi drzwiami w sprawie północnokoreańskiej próby rakietowej - poinformowały źródła dyplomatyczne. Według tych źródeł, Japonia domaga się uchwalenia rezolucji potępiającej próbę i wzywającej do bardziej zdecydowanego egzekwowania sankcji ONZ wobec Phenianu.

Tymczasem Ministerstwo Spraw Zagranicznych Korei Południowej określiło wystrzelenie północnokoreańskiej rakiety dalekiego zasięgu jako "jaskrawe pogwałcenie" rezolucji ONZ nr 1718 z lipca 2006 r.

Rezolucja uchwalona wkrótce po pierwszej północnokoreańskiej próbie z rakietą dalekiego zasięgu wzywała Phenian do "powstrzymania się od wszelkich nowych prób nuklearnych lub wystrzeliwania rakiet balistycznych".

Źródło: PAP, IAR

Źródło zdjęcia głównego: aptn