Świat

"Nie miałyśmy pojęcia, co nagrywamy". Amatorski film ze szturmu na dom Castro

Świat


- Jechałyśmy ulicą, myślałyśmy, że policja chce nas zatrzymać - opowiada jedna z kobiet, które były świadkami policyjnego szturmu na dom Ariela Castro. 52-letni mieszkaniec Cleveland w USA oskarżony jest o uprowadzenie, uwięzienie i wielokrotne gwałcenie trzech kobiet. Kobiety, które były świadkami działań funkcjonariuszy, nagrały je telefonem komórkowym.

Amanda Berry, Gina DeJesus i Michelle Knight, uprowadzone przez Castro (miały wówczas 14,16 i 20 lat) były regularnie gwałcone i bite. Miały wielokrotnie zachodzić w ciążę, a Castro biciem wywoływał u nich poronienia.

"Strasznie się trzęsły, to wyglądało tak smutno"

- Widziałyśmy wszystko. Widziałyśmy jak policja wyprowadza z domu kolejne kobiety. Strasznie się trzęsły, to wyglądało tak smutno. Widziałam też dziecko Berry. Cały czas tuliła je w ramionach - relacjonowała kobieta.

Świadkom udało się także zrobić zdjęcie jak Amanda Berry prosi Charlesa Ramsey'a o pomoc. - Nie miałyśmy pojęcia, co nagrywamy. Nic a nic - stwierdza jedna z nich.

Uwolnione po 10 latach

Do uwolnienia kobiet doszło tydzień temu, gdy sąsiad, zaniepokojony krzykami w pobliskim domu, poszedł sprawdzić, co się dzieje i odnalazł tam zaginione.

Z podanych przez policję informacji wynika, że trzy kobiety były przetrzymywane przez dekadę i gwałcone, trzymane w osobnych pokojach, pętane łańcuchami i sznurami. Nigdy nie opuściły posesji, na której znajduje się dom Castro, a jedynie dwa razy mogły wyjść do garażu.

Grozi mu nawet kara śmierci

52-letniemu Arielowi Castro, który w miniony czwartek po raz pierwszy pojawił się przed sądem, grozi kara śmierci za spowodowanie u nich przymusowych poronień. Prokurator Timothy McGinty oświadczył, że prawo stanu Ohio przewiduje karę śmierci dla "najbardziej zdeprawowanych kryminalistów", którzy dopuścili się uprowadzenia i zabójstwa. Dodał, że taki zarzut może być sformułowany przeciwko Castro za spowodowanie przymusowych poronień u uprowadzonych kobiet. Zarzut porwania dotyczy także córki Amandy Berry, Jocelyn, która urodziła się w niewoli. Poród miała odbierać Knight w nadmuchiwanym baseniku dla dzieci. Zeznała, że Castro groził jej śmiercią, jeśli dziecko nie przeżyje. Dziewczynka ma obecnie sześć lat. Sąd ustalił wysokość kaucji na 2 mln dolarów za każdy z zarzutów (w sumie 8 mln dolarów) w istocie uniemożliwiając w ten sposób Castro wyjście na wolność za kaucją.

Autor: ktom/ja/k / Źródło: reuters, pap

Raporty: