Świat

Strażnicy Rewolucji: wycofajcie wojska, jeśli nie chcecie więcej zabitych żołnierzy

Świat


Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zażądał od Waszyngtonu, by natychmiast wycofał wojska z regionu, "jeśli nie chce więcej zabitych żołnierzy". Korpus wziął odpowiedzialność za atak na dwie bazy w Iraku z amerykańskimi żołnierzami. Irańskie media państwowe twierdzą, że w atakach zginęło "co najmniej 80 amerykańskich terrorystów". Informacja ta nie została potwierdzona przez inne źródła.

W TVN24 I TVN24BIS TRWA WYDANIE SPECJALNE

* Dwie irackie bazy z amerykańskimi żołnierzami - Al Asad oraz lotnisko wojskowe w Irbilu - zostały w nocy z wtorku na środę polskiego czasu ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu.

* Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że nie ucierpieli polscy żołnierze stacjonujący w obu zaatakowanych bazach.

* Za atak wziął odpowiedzialność irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

* Pentagon informuje, że "trwa szacowanie strat"; doniesień irańskich mediów państwowych o co najmniej 80 zabitych Amerykanach nie potwierdzają inne źródła.

* Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wydanie oświadczenia w środę rano czasu amerykańskiego (popołudnie naszego czasu).

Treść deklaracji Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekazała w środę nad ranem irańska agencja ISNA i stacje telewizyjne.

"Dzisiejszy atak był zaledwie pierwszym krokiem"

Jak stwierdził jeden z dowódców Korpusu, "dzisiejszy atak był zaledwie pierwszym krokiem, po którym prezydent USA powinien pomyśleć o wycofaniu swych jednostek z regionu, zamiast pozostawiać żołnierzy w zasięgu naszego ostrzału".

"Nie będziemy oszczędzać Amerykanów" - ostrzegł.

"Nie traktujemy Izraela w oderwaniu od Stanów Zjednoczonych, gdy chodzi o to przestępstwo" - napisano w oświadczeniu dotyczącym operacji "Męczennik Sulejmani". Jak podkreślono, w ramach tej operacji "została doszczętnie zniszczona amerykańska baza".

Atak Iranu na irackie bazy

Bazy w Iraku, w Al Asad i Irbilu, zostały ostrzelane ponad dziesięcioma pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu - poinformował w nocy z wtorku na środę Pentagon. "Trwa szacowanie strat" - podano w komunikacie amerykańskiego departamentu obrony. "Nic się nie stało polskim żołnierzom stacjonującym w amerykańskiej bazie wojskowej w Al Asad" - przekazało Centrum Operacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej. Odpowiedzialność za atak wziął Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

Irańska telewizja państwowa w środę nad ranem czasu polskiego podała, że w atakach z wykorzystaniem 15 rakiet zginęło "co najmniej 80 amerykańskich terrorystów". Według tego medium, "poważnie zniszczone" zostały śmigłowce i inny sprzęt wojskowy USA, a żadna z irańskich rakiet nie została przechwycona.

Cytując anonimowego, "wysoko postawionego" przedstawiciela Strażników Rewolucji, telewizja irańska stwierdziła, że kraj ten ma "na widoku" 100 kolejnych celów ataku, jeśli Stany Zjednoczone podejmą kroki odwetowe.

CZYTAJ WIĘCEJ O ATAKU NA AMERYKAŃSKIE BAZY >

"Iran podjął proporcjonalne środki w samoobronie"

"Iran podjął proporcjonalne środki w samoobronie na podstawie Artykułu 51. Karty Narodów Zjednoczonych" - oświadczył we wpisie na Twitterze minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif po przeprowadzonym w nocy z wtorku na środę.

Mohammad Dżawad Zarif wskazał, że atak został skierowany w bazy, z których przeprowadzono "tchórzliwe ataki zbrojne przeciwko naszym obywatelom i wysokim przedstawicielom".

"Nie szukamy eskalacji ani wojny, ale będziemy bronić się przed wszelką agresją" - oświadczył we wpisie na Twitterze minister spraw zagranicznych Iranu.

Autor: pp//rzw / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości