"USA mogą odciąć rękę Iranowi, ale Iran odpowie odcięciem nogi Ameryce"

TVN24

Aktualizacja:

Atak sił irańskich na cele w Iraku to policzek wymierzony Stanom Zjednoczonym - oświadczył w środę najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei. Prezydent Hasan Rowhani stwierdził, że USA mogą "odciąć rękę" Iranowi, zabijając generała Kasema Sulejmaniego, ale Iran odpowie Ameryce "odcięciem jej nogi" w regionie. Odpowiedzialność za ostrzał rakietowy dwóch irackich baz z amerykańskimi żołnierzami wziął na siebie irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

* Dwie irackie bazy z amerykańskimi żołnierzami - Al Asad oraz lotnisko wojskowe w Irbilu - zostały w nocy z wtorku na środę polskiego czasu ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu

* Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że nie ucierpieli polscy żołnierze stacjonujący w obu zaatakowanych bazach

* Za atak wziął odpowiedzialność irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej

* Jak podała półoficjalna irańska agencja Fars, atakując amerykańskie bazy na terenie Iraku Iran użył swych najnowszych rakiet balistycznych Fateh-313 (Zdobywca-313), w kierunku bazy Al Asad wystrzeliwując ich 10

*Prezydent Donald Trump poinformował w oświadczeniu po ataku, że nie zginął w nich żaden Amerykanin i żaden Irakijczyk, a straty materialne były niewielkie; irańskie media państwowe pisały w środę o 80 zabitych Amerykanach.

Irańscy przywódcy atakują USA i ich sojuszników

Najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, powiedział, że środowy atak sił irańskich na cele w Iraku to policzek wymierzony Stanom Zjednoczonym. Ajatollah po raz kolejny nazwał USA wrogiem Iranu.

Chamenei, który jest pierwszą osobą w państwie, zażądał od USA, aby ich siły zbrojne wyszły z Bliskiego Wschodu. Według niego amerykańska obecność w tym regionie jest źródłem korupcji.

Do wrogów Iranu, oprócz Stanów Zjednoczonych, zaliczył Izrael i "arogancki system" w odniesieniu, jak wskazuje Reuters, do Zachodu.

Chamenei oświadczył, że wznowienie rozmów nuklearnych z USA utoruje drogę do amerykańskiej dominacji.

W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Iranu Hasan Rowhani. - USA mogą "odciąć rękę" Iranowi, zabijając generała Kasema Sulejmaniego, ale Iran odpowie Ameryce "odcięciem jej nogi" w regionie - oświadczył prezydent, cytowany przez agencję Fars.

"Mam nadzieję, że będzie to pamiętna lekcja dla USA"

- Odpowiedź Iranu będzie proporcjonalna do tego, co zrobi Ameryka - zapowiedział minister obrony i logistyki sił zbrojnych Iranu Amir Hatami. Ocenił, że prezydent USA Donald Trump "zmienił amerykańską administrację w terrorystyczny rząd".

- Użyliśmy pocisków krótkiego zasięgu (...). Mam nadzieję, że będzie to pamiętna lekcja dla Stanów Zjednoczonych - dodał Hatami.

Wcześniej irańska agencja Fars podawała, że siły zbrojne Iranu użyły pocisków krótkiego zasięgu Fateh-313. Według amerykańskiego wywiadu wojskowego Iran dysponuje arsenałem obejmującym ponad 2 tys. pocisków balistycznych.

Atak na irackie bazy z żołnierzami USA

Bazy z żołnierzami USA w Iraku - w Al Asad i Irbilu - zostały ostrzelane pociskami, które wystrzelono z terytorium Iranu - poinformował w nocy z wtorku na środę Pentagon. "Trwa szacowanie strat" - podano w komunikacie amerykańskiego departamentu obrony.

Odpowiedzialność za atak wziął Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

Jak stwierdził cytowany przez agencję ISNA jeden z dowódców Korpusu, "dzisiejszy atak był zaledwie pierwszym krokiem, po którym prezydent USA powinien pomyśleć o wycofaniu swych jednostek z regionu, zamiast pozostawiać żołnierzy w zasięgu naszego ostrzału".

"Teraz, gdy (Amerykanie) zrozumieli naszą siłę, nadszedł czas, aby Stany Zjednoczone wycofały swoje wojska z Bliskiego Wschodu" - oświadczył szef sztabu generalnego irańskich sił zbrojnych generał Mohammad Bakeri, cytowany przez telewizję państwową.

CZYTAJ WIĘCEJ O ATAKU NA IRACKIE BAZY Z ŻOŁNIERZAMI USA >

Dwie bazy z amerykańskimi żołnierzami w Iraku zaatakowane przez Iran
Mapy Google, tvn24.pl

Rozbieżności w informacjach o ofiarach

Oficjalne źródła amerykańskie podkreślają, że jak dotąd nie ma żadnych informacji o ofiarach śmiertelnych czy zniszczeniach materialnych.

Tymczasem irańska telewizja państwowa w środę nad ranem czasu polskiego podała, że w atakach z wykorzystaniem 15 rakiet zginęło "co najmniej 80 amerykańskich terrorystów". Według tego medium, "poważnie zniszczone" zostały śmigłowce i inny sprzęt wojskowy USA, a żadna z irańskich rakiet nie została przechwycona.

Cytując anonimowego, "wysoko postawionego" przedstawiciela Strażników Rewolucji, telewizja irańska stwierdziła, że kraj ten ma "na widoku" 100 kolejnych celów ataku, jeśli Stany Zjednoczone podejmą kroki odwetowe.

Szef MSZ Iranu: to samoobrona

"Iran podjął proporcjonalne środki w samoobronie na podstawie artykułu 51. Karty Narodów Zjednoczonych" - oświadczył bezpośrednio po ataku minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif.

Mohammad Dżawad Zarif wskazał, że atak został skierowany w bazy, z których przeprowadzono "tchórzliwe ataki zbrojne przeciwko naszym obywatelom i wysokim przedstawicielom".

"Nie szukamy eskalacji ani wojny, ale będziemy bronić się przed wszelką agresją" - oświadczył we wpisie na Twitterze minister spraw zagranicznych Iranu.

Agencja Associated Press zwraca uwagę, że środowy atak rakietowy Iranu to najbardziej bezpośredni atak Iranu na USA od czasu zajęcia ambasady amerykańskiej w Teheranie w 1979 roku.

System władzy w Iranie
Maciej Zieliński | PAP/Reuters

Autor: pp//rzw / Źródło: PAP, Reuters, CNN

Raporty: