Świat

Nowy numer "Charlie Hebdo". Maksymalnie 100 egzemplarzy na kiosk, nakład znika błyskawicznie

Świat

Aktualizacja:

Pierwszy od zamachów w Paryżu numer francuskiego tygodnika satyrycznego "Charlie Hebdo" był nie do dostania w wielu kioskach we Francji już o godz. 8 rano w środę - informuje AFP. - Już nie ma - powtarzali kioskarze zawiedzionym klientom w Paryżu.

Przygotowany przez ocalałych z ubiegłotygodniowego ataku na redakcję numer w wersji cyfrowej został przetłumaczony na angielski, hiszpański i arabski, a w wersji papierowej - na włoski i turecki - wyjaśnił na wtorkowej konferencji prasowej redaktor naczelny Gerard Biard.

Wcześniej podawano, że wydanie, nad którym prace zakończyły się w poniedziałek wieczorem, zostanie przetłumaczone na 16 języków.

Kolejki od świtu

Chętnych do kupienia najnowszego numeru "Charlie Hebdo" nie brakuje. Jak opowiadał w rozmowie z TVN24 dziennikarz RFI Piotr Moszyński, kolejki do kiosków ustawiały się od świtu.

- Obserwowałem jeden z dworcowych kiosków, który otwiera się o godzinie 6. O 5.25 pojawił się pierwszy klient, o 5.50 już 26. Już wiadomo, że nie wszyscy dostaną numer "Charlie Hebdo", bo do kiosku trafi tylko 47 egzemplarzy, a wolno sprzedawać nie więcej niż dwa egzemplarze na osobę - relacjonował Moszyński.

W wielu miejscach we Francji ludzie odchodzili z pustymi rękami, albo pytali od razu o "Le Canard Enchaine", największy francuski tygodnik satyryczny, który w środę w solidarności z "Charlie Hebdo" na pierwszej stronie zamieszcza tytuł: "Dalej chłopaki, nie dajcie się pokonać". - To niesamowite, kiedy otworzyłem kiosk, ustawiła się przed nim kolejka 60-70 osób - mówi jedna z kioskarek w Paryżu. - Nigdy czegoś takiego nie widziałem; 450 egzemplarzy poszło w 15 minut - dodaje. W innych punktach sprzedawcy prasy dostali tylko po 50-100 egzemplarzy - informuje agencja AFP. - Kolejnych egzemplarzy spodziewamy się w czwartek i piątek - odpowiadali zawiedzionym klientom.

"Cuda"

W komentarzu redakcyjnym do najnowszego numeru dziennikarze napisali m.in.: "W ostatnim tygodniu 'Charlie Hebdo', ateistyczna gazeta, doświadczyła więcej cudów niż wszyscy świeci i prorocy razem wzięci"

"Najbardziej jesteśmy dumni z tego, że macie w rękach gazetę, którą zawsze robiliśmy" - czytamy dalej w komentarzu najnowszego numeru pisma. Redakcja dziękuje milionom ludzi na całym świecie za wsparcie.

"Najważniejsze" wydanie w Turcji

Przygotowując turecką wersję, tygodnik nawiązał współpracę z opozycyjną gazetą "Cumhuriyet" i będzie do niej dołączony. - Turcja jest w trudnym momencie, atakowany jest tam sekularyzm - powiedział Biard, oceniając, że turecka wersja "jest najważniejsza".

W środę "Cumhuriyet" opublikował cztery strony z najnowszego numeru. Zostały przetłumaczone na turecki i są dodatkiem do środowego numeru tureckiej gazety. Przedrukowano najważniejsze artykuły i karykatury, w tym okładkę francuskiego czasopisma.

Karykatura Mahometa

We wtorek większość portali należących do tureckich gazet opisywało okładkę najnowszego wydania tygodnika, ale żaden jej nie powielił.

Islam zakazuje przedstawiania wizerunków proroka, a na okładce następnego numeru zamieszczony będzie rysunek Mahometa na zielonym tle, ze łzą w oku, trzymającego kartkę z napisem: "Jestem Charlie". Nad podobizną proroka widnieją słowa: "Wszystko zostało przebaczone".

"Charlie Hebdo" nawiązał też współpracę z włoskim dziennikiem "Il Fatto Quotidiano". We wtorek wiele gazet i portali na całym świecie na znak solidarności z tygodnikiem opublikowało okładkę najnowszego wydania.

Na rzecz francuskiego czasopisma, które przed zamachem na redakcję było bliskie bankructwa, zebrano już prawie milion euro - ogłosiło stowarzyszenie kierujące zbiórką datków. Od listopada 2014 r. do końca roku udało się zebrać tylko kilkanaście tysięcy euro.

Trzy miliony egzemplarzy

Numer ma nakład trzech milionów egzemplarzy, podczas gdy przed atakiem, który zdziesiątkował redakcję tygodnika, "Charlie Hebdo" ukazywał się w 60 tys. egzemplarzy. Szef firmy MLP - dystrybutora prasy - Patrick Andre, cytowany przez portal telewizji informacyjnej France24, poinformował, że numer będzie sprzedawany w 25 krajach.

MLP od kilku dni otrzymuje zamówienia z różnych instytucji; niektóre zamawiają tysiące egzemplarzy. Merowie chcą rozdawać "Charlie Hebdo" podwładnym, firmy - pracownikom, teatry - widzom. Prośby napływają nawet od kolporterów z Indii czy Australii.

Kioski w miejscowościach, w których wcześniej sprzedawano tylko po dwa egzemplarze "Charlie Hebdo" tygodniowo, tym razem zamówiły po kilkaset kopii. Za granicą czasopismo sprzedawało się tylko w czterech tysiącach egzemplarzy, a obecnie MLP zamierza wysłać poza Francję 300 tys. kopii - poinformował Andre.

Cały dochód z pierwszego miliona sprzedanych egzemplarzy trafi bezpośrednio do czasopisma, gdyż MLP postanowił pracować za darmo. Kolejne egzemplarze tygodnika będą dostarczane do kiosków codziennie, od środy do 19 stycznia włącznie, a numer pozostanie w sprzedaży przez osiem tygodni.

Najnowsze wydanie można znaleźć we wszystkich 27 tys. punktów sprzedaży prasy we Francji; wcześniej "Charlie Hebdo" był do kupienia w 20 tys. punktów.

Tygodnik zawiera karykatury przygotowane przez rysowników zabitych w zamachu 7 stycznia, m.in. Cabu, Wolinskiego, Charba i Tignous, i nie będzie w nim rysunków współpracowników pisma. Kilkunastu członków redakcji "Charlie Hebdo" od piątku przygotowywało następny numer tygodnika w siedzibie lewicowej gazety "Liberation" w Paryżu, na komputerach wypożyczonych im przez "Le Monde".

Trzy dni terroru w Paryżu

W ubiegłotygodniowych atakach terrorystycznych, których sprawcy deklarowali przynależność do organizacji dżihadystycznych, zginęło w Paryżu 17 osób. W środę w zamachu na redakcję "Charlie Hebdo" bracia Said i Cherif Kouachi zastrzelili 12 osób, w tym głównych rysowników pisma.

Dzień później powiązany z napastnikami Amedy Coulibaly zastrzelił policjantkę, a w piątek wziął zakładników w sklepie z żywnością koszerną, zabijając cztery osoby. Terroryści zginęli w piątek podczas operacji sił specjalnych francuskiej policji.

Autor: adso,kg/kka,mtom / Źródło: PAP, TVN24

Tagi:
Raporty: