"Do Koli". Białoruskie wybory w cieniu jedenastolatka

"Modlitwa za Białoruś" w cerkwi Wszystkich Świętych w Mińsku
president.gov.byKola towarzyszy ojcu, prezydentowi Białorusi

Po wyborach prezydenckich życie na Białorusi się nie zmieni. Alaksandr Łukaszenka nadal będzie rządzić krajem. Jak długo? "Do Koli" - padła kiedyś odpowiedź na antenie białoruskiego radia. Jedenastoletni Mikałaj Łukaszenka musi jednak dorosnąć. Ale zanim to nastąpi, ojciec wprowadza go w tajniki sprawowania władzy.

70. sesja Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Na sali plenarnej przemawia prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Mówi o problemie uchodźców i "chaosie w krajach, do których zostały wyeksportowane kolorowe rewolucje".

W skład białoruskiej delegacji wchodzą m.in. szef MSZ Uładzimir Makiej, rzeczniczka prezydenta Łukaszenki Natalia Ejsmont i... 11-letni Kola, najmłodszy syn prezydenta. Chłopak wygląda na zagubionego. Być może jego obecność wzbudziła zdziwienie uczestników sesji, jednak w kraju, z którego pochodzi, taki widok byłby normą. Kola pojawia się na oficjalnych uroczystościach od lat.

- Najmłodszy syn Łukaszenki przez dłuższy czas był jego ulubioną maskotką. Znajdował się zawsze obok ojca, na oficjalnych przyjęciach i w podróżach zagranicznych. Dziś nastoletni Mikałaj (w języku rosyjskim Mikołaj - red.) jest częścią władzy w naszym kraju, częścią protokołu oficjalnego. Jest także bohaterem wielu publikacji - mówi tvn24.pl znany białoruski opozycjonista Anatol Labiedźka.

Osobista lekarka Łukaszenki

Kola urodził się 31 sierpnia 2004 r. Jest nieślubnym synem Alaksandra Łukaszenki, zwanego powszechnie Baćką.

Pytany przez dziennikarzy o imię i nazwisko matki chłopca, Baćka odmawiał odpowiedzi. Mówił jedynie, że matka chłopca pracuje jako lekarz.

Według doniesień medialnych to pediatra Iryna Abielska, niegdyś osobista lekarka Łukaszenki.

Abielska, urodzona w Brześciu, leczyła go i towarzyszyła mu podczas wizyt zagranicznych.

W 2001 r. prezydent powierzył jej matce, szefowej oddziału pediatrii Ludmile Pastajałce stanowisko ministra zdrowia.

Publikacja o Irynie Abielskiej w niezależnej białoruskiej gazecie "Narodnaja Wola"http://nv-online.info

Po urodzeniu Koli Abielska była osobistą lekarką Łukaszenki jeszcze przez trzy lata. Rosyjska prasa donosiła, że po zdymisjonowaniu prezydent wydał ją za mąż za osobistego ochroniarza. Kola został z ojcem.

Czterolatek i generałowie

Prezydent Białorusi pojawia się publicznie w towarzystwie najmłodszego syna od 2008 r. Czteroletni Kola, ubrany w szyty na miarę mundur wojskowy, stał obok ojca na trybunie, przyjmując paradę z okazji Dnia Niepodległości.

Podczas ćwiczeń wojskowych Zapad-2008 pozdrawiał skinieniem głowy generałów raportujących głównodowodzącemu sił zbrojnych Białorusi.

Kola na paradzie wojskowej z okazji Dnia Niepodległości Białorusi president. gov.by

Kola towarzyszył ojcu podczas szczytów członków Wspólnoty Niepodległych Państw i w spotkaniach przywódców państw Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Brał także udział w licznych wizytach zagranicznych (w tym w Watykanie, gdzie spotkał się z papieżem Benedyktem XVI).

Był obok ojca także w czasie lokalnych wizyt Łukaszenki. Wspólnie z nim zwiedził regiony, które ucierpiały w wyniku awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Kola wagarowicz

Białoruscy dziennikarze szacują, ile lekcji opuścił Kola w związku z wyjazdami zagranicznymi ojca.

Na początku września chłopiec odwiedził z ojcem Pekin, gdzie uczestniczył w obchodach 70. rocznicy zwycięstwa Chin nad Japonią w II wojnie światowej.

Chińskie media relacjonowały, że nastolatek zrobił duże wrażenie na przewodniczącym republiki ludowej Xi Jinpingu i jego małżonce.

Łukaszenka junior uścisnął rękę przywódcy Chin i jego żonie Peng Liyuan, która w odpowiedzi pocałowała chłopca w policzek i gestem ręki wskazała na miejsce obok swojego małżonka.

Alaksandr Łukaszenka z synem Kolą uczestniczy w defiladzie wojskowej w Chinach
Alaksandr Łukaszenka z synem Kolą uczestniczy w defiladzie wojskowej w Chinach president.gov.by

Wizyta Koli w stolicy Chin trwała trzy dni. Później chłopak udał się z ojcem do Nowego Jorku, gdzie uczestniczył w 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Tam również spędzili trzy dni. Według szacunków dziennikarzy we wrześniu Kola opuścił tyle lekcji, ile w ciągu połowy ubiegłego roku szkolnego.

W zeszłym roku Kola uczestniczył z Baćką w spotkaniu przywódców grupy normandzkiej (Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji), którzy obradowali w sprawie kryzysu w ukraińskim Donbasie. Towarzyszył ojcu podczas wizyty w Gruzji. Odwiedził Pakistan.

Czy Kola podczas zagranicznych wyjazdów odrabiał lekcje? Nic na ten temat nie wiadomo. Możliwe, że nie miał na to czasu. Czekały na niego inne zajęcia, np. ustawianie się do zdjęć.

Podczas wizyty w Nowym Jorku Kola został uwieczniony obok prezydenta USA Baracka Obamy i jego żony Michelle. Użytkownicy Twittera komentowali: "11-letni Kola spotkał się z najpotężniejszym człowiekiem świata. A jakie ty miałeś osiągnięcia w tym wieku?".

W 2013 r. działacz białoruskiego związku zawodowego w przemyśle radio-elektronicznym Aleksiej Pawłowskij zwrócił się do parlamentu białoruskiego z propozycją uhonorowania Koli orderem Przyjaźni Narodów. Pod petycją podpisały się 133 osoby. Propozycja Pawłowskiego nie została rozpatrzona.

"Kosić trawę i wbijać gwoździe"

Prezydent Łukaszenka wprowadza Kolę na salony, podkreślając jednocześnie, że wychowuje go w duchu tradycyjnych wartości. "On będzie biegać, skakać i zajmować się sportem. Będzie jadł ziemniaki i placki, a nie pizzę-szmizzę" - cytowała białoruskiego przywódcę rosyjska agencja Regnum.

Współpracownicy prezydenta proponowali, by wysłał syna do zagranicznych szkół. Odpowiadał, że sam będzie go kształcił - w taki sposób, by umiał "kosić trawę, hodować arbuzy i wbijać w ścianę gwoździe".

Prezydent z Kolą na kartoflisku. W półtorej godziny obrobili dwuhektarowe pole
Prezydent z Kolą na kartoflisku. W półtorej godziny obrobili dwuhektarowe polepresident.gov.by

Co społeczeństwo białoruskie sądzi o życiu politycznym 11-latka?

- Traktuje to negatywnie - mówi tvn24.pl białoruski politolog Waler Karbalewicz i autor biografii politycznej Alaksandra Łukaszenki.

Wicedyrektor białoruskiej niezależnej agencji prasowej BiełaPAN Dmitrij Nowożyłow w rozmowie z tvn24.pl podkreśla:

- Jeśli chodzi o reakcje na publiczne pojawianie się Koli, ludzie traktują to różnie. Ktoś z tego powodu ironizuje, inni żałują chłopca, mówiąc, że nie ma normalnego dzieciństwa. Eksperci zwracają uwagę, że jego uczestnictwo w prezydenckich wizytach czy spotkaniach jest łamaniem protokołu dyplomatycznego. Nadużyciem był także udział Koli w ceremonii robienia zdjęcia przywódcom różnych państw w Chinach.

Następca czy ulubieniec?

O roli Mikałaja Łukaszenki w życiu politycznym mówi się różnie. Jedni twierdzą, że jest następcą ojca, inni - że po prostu jego ulubieńcem.

Miński politolog Uładzimir Podgoł: - Prezydent Łukaszenka jest z natury samotnikiem. Trzyma wszystkich na dystans. Nikomu nie ufa. Nawet swoich dwóch starszych synów (Wiktora i Dmitrija - red.) traktuje jak rywali, którzy mogą pozbawić go władzy. Kola nie stwarza dla niego żadnego zagrożenia. Łukaszenka go kocha.

Najmłodszy syn Łukaszenki towarzyszył ojcu podczas wizyty do Nowego Jorku president.gov.by

Kiedy Kola miał sześć lat, Łukaszenka z dumą opowiadał o tym, jak syn zmusił go do oddania głosu w wyborach prezydenckich. - Wchodzimy do kabiny. Kola bierze kartę do głosowania i czyta. Pokazuje "Tato patrz, Łukaszenka Alaksandr Grigoriewicz". Pytam: "A na kogo ty zagłosujesz?" Odpowiedział: "No dobra, zagłosuję na ciebie". I w ten oto sposób zagłosowałem po raz pierwszy na siebie osobiście, z polecenia syna - mówił przywódca białoruski w 2010 r.

W tegorocznych wyborach prezydenckich Kola z pewnością także będzie towarzyszył ojcu podczas głosowania. Łukaszenka senior ubiega się o najwyższy urząd w państwie po raz piąty. Wiadomo, że wygra w cuglach. Czy przygotowuje Kolę do roli swojego następcy?

- Mówienie o Koli w charakterze spadkobiercy władzy czy następcy jest niepoważne. Nikt nie prognozuje na 25 lat do przodu. W przeciwnym razie to nie będą prognozy, lecz fantazje - mówi Waler Karbalewicz.

Anatol Labedźka: - Łukaszenka z pewnością wychowuje swojego następcę, jednak na procedurę przekazania władzy po prostu brakuje mu czasu. Kola jest zbyt młody.

Dmitrij Nowożyłow: - Poważnie oceniać roli politycznej Mikołaja nie można. Owszem, jest ulubionym synem prezydenta, ale to jeszcze dziecko. Nawet z punktu widzenia prawa powinno upłynąć jeszcze 25 lat, by Kola mógł zostać prezydentem. Łukaszenka będzie miał wtedy 86 lat. Tak więc wszystko, co dotyczy spadkobiercy władcy, jest zwykłą gadaniną.

Znany opozycjonista Paweł Sewiaryniec: - Za pośrednictwem najmłodszego syna Łukaszenka daje wszystkim do zrozumienia, że zamierza rządzić krajem jeszcze przez najbliższe 30 lat.

"Życzę im zwykłego życia!"

Pytany o Kolę jako następcę Łukaszenka się oburza i twierdzi, że to plotki rozsiewane przez opozycję. - Zanim on dorośnie do urzędu prezydenta (zgodnie z białoruską konstytucją kandydat na prezydenta powinien mieć co najmniej 35 lat - red.), będę miał prawie 90 lat. W tym czasie będę już na tamtym świecie - mówił prezydent. Przekonywał, że nie chciałby widzieć na najwyższym stanowisku w kraju żadnego z trzech swoich synów. - Życzę im zwykłego życia - podkreślał.

"Modlitwa za Białoruś" w cerkwi Wszystkich Świętych w Mińsku
"Modlitwa za Białoruś" w cerkwi Wszystkich Świętych w Mińsku president.gov.by

Skąd więc przypuszczenia, że Kola zostanie jego następcą?

"Nie kto inny, jak sam Łukaszenka stworzył powody, aby o tym mówić. W 2007 r., na jednej z konferencji prasowej pytany o następcę, odpowiedział: 'Ani jeden, ani drugi syn nie będzie prezydentem. Będę szykował na to stanowisko trzeciego syna, bo to unikalny człowiek'. Przy okazji Łukaszenka po raz pierwszy ujawnił sprawę istnienia trzeciego syna" - pisał rosyjski portal newsru.com.

Podczas wizyty w Wenezueli w 2012 r. i spotkaniu z Hugo Chavezem prezydent Białorusi, u którego boku znajdował się tradycyjnie Kola, powiedział, że "niektórzy wątpili w poważne perspektywy współpracy Białorusi i Wenezueli".

- Tutaj znajduje się mój syn Mikałaj i to świadczy, że poważnie, na długie lata zbudowaliśmy podstawy współpracy i jest komu przekazać pałeczkę w sztafecie za 20-25 lat - oświadczył Łukaszenka.

"Byle do Koli"

"Po Białorusi krąży dowcip: na antenie publicznego radia pada pytanie zadane w popularnym dialekcie, traściance: powiedzcie, proszę, dakoli (do jakiego czasu - red.) krajem będzie rządzić Alaksandr Grigoriewicz Łukaszenka? Z anteny pada optymistyczne: odpowiedzieliście na własne pytanie: do Koli!" - opowiadała po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2010 r. publicystka rosyjskiej agencji RIA Nowosti.

I skomentowała: "Prawdziwe wybory na Białorusi odbędą się w przyszłości, jednak aby tak się stało, ktoś musi dorosnąć: Kola lub elektorat".

Kola oprowadza premiera Pakistanu Nawaza Sharifa po prezydenckiej rezydencji
Kola oprowadza premiera Pakistanu Nawaza Sharifa po prezydenckiej rezydencjipresident.gov.by

Białorusi mają także inne powiedzenie: "byle do Koli". Mieszkańcy tego kraju mówią tak w oczekiwaniu na lepsze czasy.

Autor: Tatiana Serwetnyk

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości