Świat

Berkut pobił dziennikarzy z Polski. Nagrywali, jak demonstranci pomagają milicjantowi

Świat

Jeden z pobitych dziennikarzy relacjonuje, jak do niego doszło
TVN24 BiSDziennikarze zostali już wypuszczeni (Marczyk z lewej)

Dziennikarz i operator telewizji Biełsat zostali w Czerkasach, w środkowej części Ukrainy, pobici i zatrzymani przez milicjantów z oddziałów Berkut. Obu już uwolniono i jadą do Kijowa. Jeden z pobitych dziennikarzy relacjonował w TVN24 Biznes i Świat, jak doszło do ataku.

TV Biełsat podała w poniedziałek rano, że ofiarami Berkutu padli jej pracownicy - operator Siarhiej Marczyk i dziennikarz Juraś Wysocki. Marczyk ze wstrząsem mózgu trafił do szpitala, a Wysocki na posterunek milicji. Operator filmował akcję milicji do samego końca, lecz odebrano mu nakręcony materiał; obydwaj stracili też dokumenty.

Jak podał Biełsat Marczyk ma 12 szwów, a Wysocki ma rozbitą twarz.

Pułapka na Automajdan

Według naocznych świadków "tituszki" (opłacani przez władzę chuligani) zastawili w Czerkasach pułapkę na kijowski Automajdan. Gdy demonstranci ze stolicy opuszczali samochody, miejscowi młodzi ludzie zaczęli szturmować budynek miejscowej rady obwodowej. Po 10 minutach uciekli, a oddziały milicji zaczęły bić wszystkich na placu; uszkodzono też samochody uczestników Automajdanu. W ataku poza pracownikami Biełsatu ucierpieli również dziennikarze ogólnoukraińskich telewizji Inter i 5. Kanał oraz lokalnej telewizji.

Jak relacjonował w TVN24 Biznes i Świat Marczyk, jego berkutowcy zaczęli bić, gdy nagrywał, jak demonstranci udzielają pomocy jednemu z milicjantów. Jak mówił Marczyk, milicjanci nie reagowali na głosy, że bici są dziennikarzami. Według Espreso.tv, bili berkutowcy z Ługańska.

Czerkasy położone są 200 km na południe od Kijowa.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżu
Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: mtom / Źródło: PAP, TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: belsat.eu

Tagi:
Raporty: