Ojciec, syn i walka o wpływy. "Subtelne, ale istotne znaki, że coś jest nie tak"

Świat


Coraz więcej świadczy o potencjalnie destabilizującym rozłamie pomiędzy królem Arabii Saudyjskiej i jego następcą, księciem Muhammadem - pisze brytyjski "Guardian" powołując się na własne źródła.

Formalnie Arabią Saudyjską rządzi 83-letni król Salman, jednak z racji jego podeszłego wieku w praktyce władzę sprawuje przede wszystkim jego syn i następca tronu, książę Muhammad. Jak twierdzi "Guardian", ojciec i syn spierają się jednak w ostatnich tygodniach o coraz więcej kwestii, i to bardzo istotnych.

Decyzje pod nieobecność króla

Nieporozumienia między saudyjskim królem i następcą tronu mają narastać od zamordowania w październiku 2018 roku dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule. O jego zainicjowanie oskarżany był na arenie międzynarodowej książę Muhammad, co negatywnie odbiło się na relacjach dyplomatycznych Rijadu.

Następnie, jak kontynuuje "Guardian" powołujący się na własne źródła informacji, relacje dwóch najważniejszych osób w Arabii Saudyjskiej zaostrzyły się gwałtownie pod koniec lutego. Król, podczas oficjalnej wizyty w Egipcie, został ostrzeżony przez swoich doradców, że istnieje zagrożenie potencjalnego wystąpienia przeciwko niemu.

Ostrzeżenie, którego szczegółów brytyjska gazeta nie przekazała, zostało potraktowane na tyle poważnie, że do Egiptu natychmiast wysłany został z saudyjskiego MSW nowy zespół ponad 30 starannie wyselekcjonowanych osób mających zapewnić królowi bezpieczeństwo. Zastąpił on pierwotną ochronę, która poleciała z królem do Kairu.

Według źródła cytowanego przez "Guardiana", ta nagła wymiana ochrony była podyktowana obawami, że niektórzy członkowie pierwotnej ekipy króla mogli być bardziej lojalni wobec księcia Muhammada niż Salmana.

Na konflikt pomiędzy ojcem i synem wskazują również dwa kolejne fakty - pisze "Guardian". Książę Muhammad nie znalazł się wśród osób witających króla po powrocie z podróży do Egiptu. Co więcej, saudyjski następca tronu, zwyczajowo zastępujący króla podczas jego nieobecności w kraju, w czasie podróży Salmana do Egiptu przeprowadził dwie znaczące zmiany personalne: wyznaczył swojego brata Khaliba do pracy w ministerstwie obrony, zaś księżną Reemę bin Bandar bin Sultan mianował ambasadorką Arabii Saudyjskiej w USA.

Decyzje te miały zostać podjęte bez wiedzy króla i - co symboliczne - inaczej niż zwykle się to odbywa - nie zostały publiczne ogłoszone w imieniu króla, ale w imieniu "zastępcy króla". Salman miał "szczególnie rozzłościć się" przedwczesnym, jego zdaniem, powierzeniem odpowiedzialnej funkcji państwowej księciu Khalidowi.

Ważne kwestie polityczne

Przedmiotów sporów pomiędzy królem i jego następcą ma być jednak coraz więcej. To między innymi ważne kwestie dotyczące polityki zagranicznej. Według "Guardiana" chodzi na przykład o traktowanie jeńców wziętych podczas trwającej wojny w Jemenie czy reakcję Rijadu na protesty antyrządowe w Sudanie oraz Algierii, które zostały silnie ocenzurowane w saudyjskim przekazie medialnym.

Rzecznik saudyjskiej ambasady w Waszyngtonie, poproszony przez "Guardiana" o komentarz, stwierdził, że decyzje personalne księcia Muhammada podjęte zostały w zgodzie z panującym zwyczajem. Jak podkreślił, ogłoszone zostały one na mocy władzy następcy tronu, ale zarazem w imieniu króla. "Jakiekolwiek insynuacje, że było inaczej, są zwyczajnie bezpodstawne" - dodał.

Rzecznik nie odniósł się jednak, mimo ponowienia pytania, do kwestii wymiany ochrony króla, do której miało dojść podczas wizyty w Egipcie.

"Są subtelne, ale istotne oznaki, że coś jest nie tak w pałacu królewskim" - ocenia na łamach gazety Bruce Riedel, były pracownik CIA i dyrektor Brookings Intelligence Project. Zaznaczył, że obecność następcy tronu podczas powitania wracającego z podróży króla jest oznaką "szacunku i kontynuacji władzy". "Rodzina królewska będzie uważnie obserwować, co to (nieobecność księcia - red.) oznacza" - dodaje.

Saudyjska rodzina królewska Maciej Zieliński; Adam Ziemienowicz/PAP

Krytyka księcia Muhammada

Książę Muhammad ibn Salman jesienią 2018 roku spotkał się z silną międzynarodową krytyką po brutalnym morderstwie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

Jak donosiły amerykańskie media, agencje wywiadowcze w USA oraz władze Turcji uważają, że to on zlecił przeprowadzenie operacji mającej na celu zabicie Chaszodżdżiego. Senat USA przyjął rezolucję, w której uznał następcę saudyjskiego tronu za odpowiedzialnego za tę śmierć.

Rijad zaprzecza, by książę miał jakikolwiek udział w zabójstwie. Saudyjskie władze utrzymują, że operacja, w wyniku której zamordowano dziennikarza, przeprowadzona została poza kontrolą państwa. Nadzorowana była przez dwóch urzędników, których później zwolniono ze stanowisk.

Autor: mm/adso,kg / Źródło: Guardian, PAP, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: