Pożar wieżowca w Londynie

15 czerwca 2017

Czterech brytyjskich ministrów wiedziało, że regulamin przeciwpożarowy obowiązujący w wieżowcu Grenfell Tower w Londynie nie chroni ludzi - donosi telewizja BBC, powołując się na treść listów wysłanych do ministerstw. 24-piętrowy budynek w ubiegłym tygodniu spłonął, zginęło co najmniej 79 osób.

Po spotkaniu z przedstawicielami mieszkańców spalonego londyńskiego wieżowca Grenfell Tower brytyjska premier Theresa May przyznała w sobotę, że w początkowych godzinach wsparcie dla rodzin, które straciły bliskich i dach nad głową, "nie było wystarczające".

Tego co widzieli i słyszeli nie zapomną do końca życia. Strażacy, którzy walczyli z pożarem wieżowca Grenfell Tower w Londynie mówią o poczuciu bezradności, o desperackiej walce o życie i o nadziei na uratowanie mieszkańców uwiezionych w płonącym budynku. Wywiad z jednym ze strażaków przeprowadziła brytyjska telewizja Sky News.

Londyńska policja metropolitalna poinformowała, że co najmniej 30 osób zginęło w środowym pożarze wieżowca Grenfell Tower w zachodnim Londynie. Zaznaczono, że bilans ten najpewniej jeszcze wzrośnie. 24 osoby pozostają w szpitalach, w tym 12 jest w stanie krytycznym.

Brytyjska gazeta "The Sun" opublikowała w piątek listę 65 osób, które mają być wciąż zaginione lub mogły zginąć w środowym pożarze wieżowca w Londynie. W czwartek liczba potwierdzonych ofiar śmiertelnych wzrosła do 30.

Do siedemnastu wzrosła liczba ofiar pożaru Grenfell Tower w Londynie. W Kościele Metodystów, tuż obok spalonego wieżowca, ludzie dostarczają pomoc dla potrzebujących. Rodziny rozwieszają też plakaty i zdjęcia swoich bliskich, których szukają. - Mam jeszcze nadzieję, modlę się o tych, których ciągle szukają. Tylko to możemy zrobić - musimy po prostu się modlić - mówiła jedna z mieszkanek. Na miejscu jest reporter TVN24 Tomasz Kanik.

Parlament Europejski uczcił minutą ciszy ofiary tragicznego pożaru wieżowca w Londynie. Zbudowany w 1974 roku apartamentowiec Grenfell Tower zapalił się z wtorku na środę. To najpoważniejszy pożar w budynku mieszkalnym w Wielkiej Brytanii od dekad.

- Tragedia: takiego czegoś w życiu nie przeżyłam i nie życzę nikomu - opowiadała w rozmowie z TVN24 Agnieszka Grabarska, Polka mieszkająca w Londynie. Była ona świadkiem pożaru, który w nocy z wtorku na środę wybuchł w budynku Grenfell Tower. W płomieniach zginęło co najmniej 12 osób, a 78 zostało rannych.

Lider brytyjskiej Partii Pracy Jeremy Corbyn powiedział, że ministrowie będą musieli odpowiedzieć na kilka pytań związanych z pożarem wieżowca Grenfell Tower, gdzie w nocy z wtorku na środę zginęło 12 osób. Polityk zastanawia się, dlaczego nie wdrożyli oni zaleceń raportu po pożarze bloku z 2009 roku, dzięki czemu być może udałoby się uniknąć tragedii.

Wielu rannych w pożarze w Londynie ma rozległe poparzenia. Ucierpiała nie tylko skóra, ale w wielu przypadkach też górne drogi oddechowe. Najczęstszym problemem jest jednak zatrucie substancjami toksycznymi. Obrzęk krtani i strun głosowych może doprowadzić do uduszenia. Nawet, gdy uda się uciec z miejsca, które płonie, to nie zawsze znaczy, że zagrożenie minęło. W programie specjalnym w TVN24 i TVN24 BiS o tym, jak wygląda walka o uratowanie życia ocalałych z ognia.

- Mam złą informację dla wszystkich państwa, zwykle w blokach, szczególnie w tych z wielkiej płyty: systemów bezpieczeństwa pożarowego, takich elektronicznych, działających w sposób automatyczny po prostu nie ma - powiedział Grzegorz Ćwiek, specjalista ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych w programie specjalnym TVN24 i TVN24 BiS. Co w takim razie robić, gdy znajdziemy się w sytuacji zagrożenia?